Plany siatkarek ŁKS

Siatkarki ŁKS ledwo awansowały do serii B I ligi, a prezes już szuka sponsorów i wzmocnień

Siatkarki ŁKS nie zdążyły jeszcze fetować zwycięstwa w drugiej lidze, bo wiele z nich wyjechało do Wrocławia na półfinał mistrzostw Polski juniorek. - Nasze młode zawodniczki miały olbrzymi wkład w ten awans - ocenia Aleksander Klimczyk, trener siatkarek z al. Unii. - Wprawdzie wszystkie dziewczyny zagrały na dobrym poziomie, ale jeśli miałbym przypisać komuś szczególne zasługi, to właśnie naszym juniorkom, a zwłaszcza rozgrywającej Kasi Łubis. Przed ligą martwiliśmy się, że będziemy mieli problem na tej pozycji. Tymczasem 18-latka radziła sobie naprawdę dobrze. Z każdym meczem lepiej się rozumiała z koleżankami.

Przypomnijmy, że łodzianki przegrały w drugiej lidze tylko jeden mecz - na początku sezonu z WSAP AZS Białystok. Trener nie ukrywa jednak, że aby liczyć się w wyższej klasie rozgrywkowe, potrzebne są wzmocnienia. - Będziemy się nad tym zastanawiać razem z kierownictwem sekcji - mówi.

Bankiet, na którym szefowie sekcji mają podziękować zawodniczkom za awans, ma odbyć się tuż po świętach. Również wtedy Marek Urbaniak, prezes sekcji będzie rozmawiał ze sponsorami drużyny - obecnymi i tymi, których chce pozyskać. - Nie chcę dopuścić do sytuacji takiej, jak w ubiegłym roku, kiedy do końca szukaliśmy pieniędzy na start w lidze - zapowiada prezes. - Chcę wykorzystać moment euforii po awansie do ligi. Tym bardziej, że dopiero wiedząc na czym stoimy, będziemy mogli rozglądać się za nowymi zawodniczkami.

Oprócz Kingi Baran, o której już pisaliśmy, kierownictwo sekcji jest w kontakcie z: * Magdaleną Saad (libero w ekstraklasowym Dalinie Myślenice); * Magdaleną Kwaśniewicz (środkowa Skry Bełchatów), a także * Anną Olczyk. Ta ostatnia już w ubiegłym roku była przymierzana do gry w ŁKS, ale zabrakło pieniędzy na jej kontrakt. - Wszystkie deklarują chęć przenosin do Łodzi, jeśli klub będzie grał o wysoką stawkę - twierdzi Urbaniak.

Dodajmy, że wolną zawodniczką będzie pewnie inna wychowanka ŁKS - Dorota Burdka, bo jej obecny klub Olimpia Jawor pewnie zmierza do drugiej ligi.

Deklarację dalszej gry w drużynie złożyły również zawodniczki, które awans do serii B wywalczyły. - Rozmawiałem już z nimi i żadna nie mówiła o odejściu - zapewnia prezes.