Siatkówka. Sparing Pamapolu AZS z NKS-em Nysa

Siatkarze Pamapolu AZS-u w środę rano mieli trening w siłowni, a po obiedzie rozegrali pięć sparingowych setów z NKS-em Nysa

Częstochowianie na najbliższy mecz muszą czekać do 1 kwietnia. Wówczas przyjdzie im się zmierzyć w Sosnowcu z Polską Energią w trzecim spotkaniu play-off. Trenerzy Pamapolu - Edward Skorek - i AZS-u Nysa - Maciej Jarosz - postanowili, że drużyny spotkają się w punktowym treningu. 4:1 wygrali gospodarze. W pierwszym secie zdecydowanie, bo do 17, górą byli siatkarze z Opolszczyzny, którzy wystąpili w najsilniejszym składzie. Trener Skorek próbował różnych ustawień. Na parkiecie pojawili się właściwie wszyscy zawodnicy poza Grzegorzem Szymańskim, który z boku przypatrywał się poczynaniom kolegów.

- Musieliśmy sobie jakoś zagospodarować tę długą przerwę - tłumaczył trener AZS-u. - Przede wszystkim chciałem, aby jak najwięcej zagrali Adrian Patucha, Andrzej Szewiński, Michał Żuk i Marcin Kocik. Bartek Gawryszewski ma już za sobą trochę chwil w poważnych meczach. Chciałem również, aby Kuba Oczko powystawiał piłki chłopakom. Do pierwszego seta podeszliśmy trochę za luźno, można powiedzieć, że na stojąco. W poniedziałek sześciu zawodników było na konsultacji kadry, gdzie przez sześć godzin trenowali. Rano również mieliśmy "siłę". To tłumaczy ich spowolnienie na parkiecie. Ale i tak byliśmy górą.

Siatkarze ostatni raz przed świętami spotkają się w piątek do południa. Wolne będą mieli aż do wtorku.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.