Turów Zgorzelec - Anwil Włocławek 76:86

W Zgorzelcu znów powtórzyła się historia ze spotkania z Polonią. Przez trzy kwarty trwała wyrównana walka, aż rywale zniszczyli gospodarzy rzutami z dystansu. Czwarta pozycja Turowa przed ostatnią kolejką została poważnie zagrożona

Trener Turowa Mariusz Karol znów zaskoczył wyjściową piątką i tym razem postawił m.in. na nominalnych rezerwowych Wojciecha Zabłockiego, Aleksandra Avlijasa i Mirosława Łopatkę.

- To miało być zaskoczenie dla rywali, bardzo liczyłem na postawę Mirka Łopatki - wyjaśniał po meczu Karol. - Niestety, miał dziś słabą skuteczność. Spodziewałem się po nim czegoś więcej.

Łopatka nieźle się bił na tablicach (14 zbiórek), ale fatalnie grał w ataku. Osiem z dziesięciu punktów zdobył z wolnych, a z gry trafił zaledwie raz na dziewięć prób. Mało aktywny był zwłaszcza w drugiej połowie, ale to nie przez jego słabą postawę gospodarze przegrali, lecz przez to, że nie potrafili zatrzymać dwóch obrońców Anwilu Joe Crispina i Eda Scotta.

Przez trzy kwarty spotkanie było jednak wyrównane. Znów bardziej w roli strzelca niż rozgrywającego sprawdził się Aleksander Avlijas, ale to gra pierwszego playmakera gospodarzy Yanna Mollinariego sprawiała, że Turów długo był w grze. Jeszcze pod koniec trzeciej kwarty wydawało się, że gospodarze są w stanie walczyć do końca spotkania. Przegrywali wówczas tylko 53:56, ale właśnie wtedy klasę pokazał Crispin. Trafił przy asyście obrońcy z ponad ośmiu metrów i to była jego czwarta trójka w spotkaniu. Kolejne trzy dołożył w czwartej kwarcie. W 35. minucie Anwil prowadził 70:55 i było po meczu, a włocławscy Amerykanie zakończyli spotkanie z dorobkiem 54 punktów, w tym dziesięciu trójek.

- Trudno jest wygrywać, gdy przeciwnik jest tak świetnie dysponowany rzutowo. Obwodowi gracze Anwilu trafiali dziś z niewiarygodnych pozycji. Wiem jednak, że to nas nie usprawiedliwia - mówił po meczu trener Karol. - Musimy pracować nad obroną, żeby więcej nikt nas już tak nie skrzywdził. Mimo wyniku cieszę się, że mamy teraz okazję grać z tak dobrymi zespołami, bo to nas zahartuje przed play off. Teraz musimy powalczyć z Prokomem, żeby zapewnić sobie jak najwyższe miejsce w tabeli.

Przed ostatnią kolejką Turów niespodziewanie znalazł się w trudnej sytuacji i może mieć problemy z obronieniem czwartej lokaty. Jeżeli wygra za tydzień z Prokomem, nic mu nie grozi. Ale jak przegra, mogą go wyprzedzić i Astoria, i przede wszystkim Wisła. Bydgoszczanie grają we Włocławku, krakowianie w Słupsku.

Kwarty: 18:21, 18:20, 17:18, 23:27.

Turów: Avlijas 14 (2), Machowski 12 (2), Łopatka 10, Szawarski 2, Zabłocki 0 oraz Mollinari 18 (2), Young 9, Bennett 5, Laksa 4, Czerwonka 2, Lozancić 0.

Anwil: Scott 25 (3), Jelić 7, Radke 6, Jahovics 6 (1), Kadziulis 2 oraz Crispin 29 (7), Hajrić 7 (1), Vukcević 4, Piński 0, Sirsnins 0.

Koszykarz meczu: Joe Crispin.

Dla Gazety

Joe Crispin

To był zdecydowanie mój najlepszy mecz od przyjazdu do Polski. Wcześniej nie potrafiłem się wyluzować i pokazać, na co mnie stać. Ale dzisiaj było inaczej. Atmosfera w Zgorzelcu bardzo mi odpowiadała i nareszcie grało mi się fantastycznie. Przeciwnicy nie zagrali bardzo ostro w obronie. To był dopiero mój trzeci mecz w polskiej lidze. Nie wiem jeszcze zbyt wiele o polskiej koszykówce, ale z tego, co widzę - wasza liga jest bardzo wyrównana. Zespoły prezentują wyrównany poziom i każdy może powalczyć z każdym.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.