Czarni Słupsk - Turów Zgorzelec 71:90

ERA BASKET LIGA. Turów zagrał dla siebie, ale również dla Śląska. Zwyciężając w Słupsku, praktycznie zapewnił sobie czwarte miejsce, a wrocławianom play off

Turów rozgromił Czarnych, udzielając gospodarzom lekcji koszykówki. Goście obnażyli wszystkie słabe strony słupskiej drużyny, przede wszystkim wykorzystując swoją przewagę pod tablicami. I to okazało się kluczem do zwycięstwa. Słupski zespół z natury bowiem predysponowany jest do gry z kontry. Jeżeli je wyprowadza, zwykle robi to wzorowo - szybko, skutecznie, a na dodatek efektownie. Warunkiem wyprowadzenia kontry jest jednak zbiórka w obronie. W sobotę tego zabrakło, a goście zdominowali tablice. Wygrali zbiórki 45:28, a aż 17 mieli w ataku! I tym razem przełożyło się to na wynik, bo w pierwszym spotkaniu w Zgorzelcu przewaga Turowa pod koszami była jeszcze większa, a mimo to wygrali rywale.

Tym razem jednak wysocy robili co chcieli. Chris Young był nie do zatrzymania (6/8 z gry, 4/4 z wolnych, a grał tylko 16 minut), Charles Bennett zanotował 13 zbiórek, a gdy na początku czwartej kwarty dołączył do nich jeszcze trzeci olbrzym Mirosław Łopatka (wówczas zdobył wszystkie swoje punkty), było po meczu.

Gospodarze walczyli przez pierwsze dwie kwarty, ale też ułatwił im to trener Turowa Mariusz Karol, który wypuścił w bój w ponad połowie rezerwową piątkę. Adrian Czerwonka, Aleksander Avlijas czy przede wszystkim Tomasz Zabłocki to bowiem rezerwowi, tymczasem w Słupsku zaczęli spotkanie.

- W Słupsku losy meczu decydują się zwykle w drugiej połowie, a mając szeroki skład, mogłem sobie pozwolić na takie eksperymenty - wytłumaczył Karol. - Mollinariego oszczędzałem, ale jestem zadowolony z tego, co zaprezentowała wymieniona trójka. To daje mi większą wiarę w nich, a przez to zespół jest mocniejszy.

Czarni, wykorzystując pomysłową grę w ataku Teda Berry'ego, początkowo jednak niwelowali swoje braki. Pomysłów nie wystarczyło na długo, bo w 14. minucie Yann Mollinari zmienił w końcu Avlijasa, który do tego momentu zaliczył cztery faule i stratę. Gospodarze jeszcze prowadzili 35:28, a niewielką przewagę utrzymywali również na początku drugiej połowy. Z każdą minutą francuski rozgrywający Turowa grał jednak coraz lepiej, ale jego dwójkowe zagrania z Youngiem były wręcz popisowe. Mollinari w 26 minut zaliczył 11 asyst i nie miał ani jednej straty! Przewaga beniaminka ze Zgorzelca rosła, a gospodarze byli bezradni (w drugiej połowie nie trafili ani razu z dystansu, w sumie 5/27 za 3 punkty). Turów w pełni zrewanżował się swojemu byłemu trenerowi Andrzejowi Kowalczykowi za pechową porażkę we własnej hali w pierwszej rundzie.

Kwarty: 28:21, 15:21, 10:23, 18:25.Czarni: Frank 14 (2), Berry 12 (2), Grudziński 11, Seweryn 4, Majchrzak 3 (1) oraz Josipovic 15, Spears 6, Bajdakow 4, Cesković 2, Pluta 0, Obrzut 0. Turów: Machowski 13 (3), Czerwonka 11 (1), Bennett 9, Szawarski 6 (1), Avlijas 4 oraz Young 16, Łopatka 13 (2), Mollinari 11 (1), Zabłocki 7 (1), Laksa 0, Mordzak 0.

Mariusz Karol

trener Turowa Zgorzelec

Wygraliśmy z trzech powodów. Na trybunach był prezes naszego klubu. To zwycięstwo było nam bardzo potrzebne, bo wciąż wierzymy w trzecie miejsce w tabeli po rundzie zasadniczej. Bardzo bolała nas porażka z Czarnymi w Zgorzelcu. Chcieliśmy wziąć rewanż, i się udało.

Andrzej Kowalczyk

trener Czarnych

To było zasłużone zwycięstwo rywali. Naszym zadaniem będzie teraz scementować drużynę, która jest w budowie i tak naprawdę nie tworzy jeszcze monolitu. Stąd konieczne będą pewne decyzje personalne wobec zawodników, którzy przedkładają indywidualne dokonania nad dobro zespołu.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.