Przed meczem TPR Lublin - Beskid Nowy Sącz

Piłka ręczna. I liga kobiet. W ramach nadrabiania zaległości ligowych piłkarki ręczne TPR Lublin podejmują dzisiaj Beskid Nowy Sącz. W przyszłym tygodniu zmierzą się z nim w półfinale mistrzostw Polski juniorek

Spotkanie z Beskidem zostało przełożone z powodu startu lublinianek w turnieju ćwierćfinałowym mistrzostw Polski juniorek w Łomży. Zakończył się on zresztą pełnym sukcesem. Dzięki zajęciu w nim pierwszego miejsca TPR został gospodarzem jednego z półfinałów. Od 18 do 20 marca będzie podejmował zespoły dzisiejszego rywala AZS MKS Beskid Nowy Sącz, Łączpolu Gdynia i Jedynkę Oborniki Wlkp.

Dzisiejszy mecz ma duże znaczenie dla obu rywali. Beskid zajmuje 9 miejsce w tabeli z niewielkim dorobkiem 12 pkt, który nie jest na miarę jego ambicji. - To całkiem mocny zespół, który stać na znacznie lepszą pozycję w lidze - ocenia trener TPR Waldemar Czubala. Warto przypomnieć, że nasz dzisiejszy rywal był w pierwszej rundzie sprawcą dużej niespodzianki, kiedy pokonał na wyjeździe lidera i jednego z faworytów do awansu Ruch Chorzów 30:24. Stało się to zresztą zaraz po tym, jak u siebie przegrał z TPR 24:25.

- Był to wyrównany mecz, jednak uzyskaliśmy w nim w drugiej połowie przewagę kilku bramek. Beskidowi udało się nas dojść i zwycięstwo rozstrzygało się w nerwowej końcówce, którą my lepiej wytrzymaliśmy - wspomina trener Czubala.

Lubelski szkoleniowiec podkreśla, że zwycięstwo w dzisiejszym meczu i korzystny wynik uzyskany w najbliższą sobotę w Kwidzynie z MMTS pozwoliłyby jego zespołowi na dobre zająć miejsce w czołówce I ligi.

W meczu z Beskidem nie wystąpi kilka zawodniczek, które wyeliminowały choroby i kontuzje. Należy oczekiwać, że najprawdopodobniej zabraknie Iwony Nabożnej, Anny Cegłowskiej, Karoliny Nowickiej i Igi Lipińskiej.

Mecz TPR z Beskidem rozpoczyna się dzisiaj w hali MOSiR o godz. 18.30.