Astoria zwalnia trenerów

Ale nie swoich. Cudzych. Pierwszą ofiarą bydgoskiej drużyny był Bogusław Zając z Platinum/Wisły. Drugą może być Wadim Czeczuro, szkoleniowiec Gipsaru Ostrów.

- A gdzie tam. My nikogo nie zwolniliśmy. - zżyma się się trener Astorii Wojciech Krajewski. Nie da się jednak ukryć, że to po poniedziałkowej porażce 80:96 swej drużyny z Astorią, niecierpliwy prezes krakowskiej Wisły, Marcin Fall, zastąpił Zająca Jarosławem Zyskowskim.

Posada szkoleniowca Gipsaru, z którym Asta gra dziś, też wisi na włosku. Czeczuro, którego zespół przegrał ostatnie trzy spotkania, pozostał na swoim stanowisku warunkowo.

- Co to właściwie znaczy? - zapytaliśmy trenera ostrowskich koszykarzy, który świetnie zna Bydgoszcz, bo tutaj 15 lat temu grał po przyjeździe z Ukrainy

- A to, że jak się znajdzie ktoś na moje miejsce, to mnie nim zastąpią. W klubie szukają następcy. To już będzie decyzja rady nadzorczej. Nie będę tego komentował - odpowiedział nam Czeczuro.

- To znaczy, że jeśli przegra pan z Astorią, decyzja zapadnie?

- Można tak powiedzieć - mówi trener Gipsaru.

Dla ostrowian dzisiejszy pojedynek ma więc podwójne znaczenie. Grają nie tylko dla swego szkoleniowca, ale przede wszystkim dla punktów, których niezwykle potrzebują. Gipsar z czterema zwycięstwami w 18 meczach zajmuje bowiem ostatnie miejsce.

- Dlatego nie róbcie nas z faworyta. Ostrów ma nóż na gardle, po pierwsze, bo walczy o życie, a po drugie, bo zagrożona jest posada trenera - mówi Krajewski.

Bydgoszczanie są jednak spokojni o swą dyspozycję - Pracujemy normalnie i w spokoju oczekujemy pojedynku z Gipsarem - wyjaśnia Krajewski. Koszykarze chcą też poprawić niekorzystny bilans meczów w Łuczniczce. Dotychczas z dziewięciu, wygrali tylko cztery (wyjazdowy bilans to 6 zwycięstw i 3 porażki).

- Potrzebujemy tego zwycięstwa i odniesiemy je - zapowiada najskuteczniejszy w Krakowie strzelec Asty, Greg Harrington. Bydgoszczanie są bliscy zapewnienia sobie piątego miejsca przed play off, ale apetyty rosną w miarę jedzenia. Tylko jeden punkt więcej mają Turów i Polonia Warszawa. Te zespoły grają ze sobą dziś. Z jednym z nich bydgoska drużyna zrówna się więc punktami (oczywiście pod warunkiem, że pokona Gipsar), a w środę sama w stolicy zmierzy się z polonistami.

W Ostrowie Astoria wygrała 87:85. Tym razem jednak nasi koszykarze spotkają się z całkiem innym Gipsarem - Mamy trzech nowych zawodników i to co najważniejsze, czyli nowego rozgrywającego - mówi Czeczuro. Gipsar wzmocnili bowiem Amerykanie Brandon Spann, Jameel Haywood oraz Chorwat Nikola Piacun.

- Pierwszy mecz był dla nich trudny (Gipsar przegrał z Turowem Zgorzelec 65:90, przyp. red.). Łatwiejszy może dla Haywooda, bo to strzelec. Jak dostanie piłkę, to ma rzucić. Trudniejsze zadanie czeka Spanna. Jako rozgrywający musi poznać drużynę, a nie było na to czasu - ocenia Czeczuro. Spann przyjechał do Polski z Kataru. Tam był gwiazdą - No cóż. O poziomie gry w Europie to on miał blade pojęcie. Do Kataru trafił od razu z uniwersytetu. Grał w Tulane razem z Brandonem Brownem, byłym koszykarzem Noteci. Dopiero się przekonuje, po tym jak liderował w Katarze, co to znaczy polska liga - tłumaczy szkoleniowiec Gipsaru.