Prezentacja piłkarzy Legii w Multikinie

Witamy najlepszych kibiców w Polsce - mówił trener Jacek Zieliński do zgromadzonych w Multikinie na prezentacji zespołu Legii. Odpowiedziało skandowanie i śpiewy. - Jeszcze niczego nie dokonaliśmy, a już nas tak witacie - stwierdził kapitan zespołu Łukasz Surma. 450 miejsc w sali nr 7 było zajętych

Sieć Multikin należy do koncernu ITI, właściciela KP Legia i stąd pomysł takiej prezentacji zespołu przed rozpoczęciem rundy wiosennej. O godz. 20 tylko w tej jednej z sal obiektu przy Alei Komisji Edukacji Narodowej na Ursynowie był komplet. Na bohaterów, czyli piłkarzy pierwszego zespołu czekano prawie pół godziny. Przez ten czas zgromadzonych zabawiali dziennikarz stacji TVN Grzegorz Kalinowski i stadionowy spiker Wojciech Hadaj. Dla rozrzuszania publiczności zaproszono też znanego z legijnych sympatii aktora Olafa Lubaszenkę, który m.in. opowiedział dykteryjkę jak to w dawnych czasach trenował go Lucjan Brychczy, jedna z najbardziej fetowanych postaci wieczoru. Pewną wesołość wzbudziły filmowe migawki, a konkretnie moment, kiedy prezes Piotr Zygo gra w piłkarzyki z Jozefem Chovancem, niedoszłym trenerem warszawskiego zespołu.

Po konkursie o tematyce klubowej i nagrodach sponsora na kinowym ekranie pojawił się autokar, którym piłkarze przybyli na spotkanie z widzami. Do sali wchodzili dwójkami - najpierw Zieliński z Surmą. Najwięcej emocji wzbudziła para Bartosz Karwan i Paweł Kaczorowski. Ledwie ten drugi zaczął mówić przerwały mu gwizdy i niecenzuralne okrzyki (kibice nie mogą mu wybaczyć, gdy jako zawodnik Lecha po meczu z Legią śpiewał piosenki obrażające ich uczucia do stołecznego klubu; Aleksandarowi Vukoviciowi, który latem zostawił Legię, by teraz do niej wrócić już wybaczono). Głos zabrali trener i kapitan drużyny. - Słabi nie wybaczają, silni tak. A wy jesteście silni. Mamy bardzo serdeczną prośbę, abyście okazali swoją wspaniałość - mówił przez mikrofon Zieliński. - Paweł to nasz kolega. Jeżeli mu nie pomożecie, nie pomożecie i nam. Będziemy grali w dziesiątkę, a tak ciężko grać - apelował Surma (wcześniej na stronie internetowej klub wystosował odezwę do kibiców z prośbą o wybaczenie dla Kaczorowskiego).

Im spotkanie trwało dłużej, tym nastroje stawały się mniej wojownicze. Pod koniec, gdy piłkarz się wypowiadał momentami było nawet cicho. Doszło do tego, że gdy prowadzący spotkanie podstawiali mikrofon zawodnikom i Kaczorowskiemu zdarzyło się zaśpiewać "Legia najlepsza jest". Większości nie przekonał, ale jakiś postęp został zrobiony.

Po spotkaniu piłkarze w hallu rozmawiali z kibicami, składali autografy. Brakowało tylko chorych na grypę kierownika zespołu Ireneusza Zawadzkiego i Dicksona Choto (40 stopni gorączki).