Koniec transferów w Idea Ekstraklasie

Wczoraj zamknął się zimowy okres transferowy w polskiej lidze, czyli w Idea Ekstraklasie. Ale co to za klasa, jeśli w przerwie zimowej wyjechali do przeciętnych zagranicznych klubów dwaj najlepsi obrońcy i trzej najlepsi pomocnicy, a na ich miejsce nie przyszedł nikt.

Widok polskiej piłki z zimowego okna jest ponury. Nie można zachwycać się transferami świetnych graczy lub tylko utalentowanych, bo ich nie było. Trudno dyskutować o przygotowywanych przez szkoleniowców nowych rozwiązaniach taktycznych, bo o nich cicho. Tematem nr 1 zimy był konflikt grupy G-4 z PZPN o podział reklamowego tortu ligowego i sprzedaż praw telewizyjnych; tematem nr 2 - żenująca chwilami awantura w Wiśle Kraków, która postanowiła zwolnić trenera Henryka Kasperczaka, ale do dziś nie wie, jak to zrobić; tematem nr 3 - zatrzymanie przez Interpol polskiego piłkarza podejrzewanego o gwałt.

Tymczasem kolejny raz zanosi się na to, że po marnych w większości boiskach będą biegać coraz gorsi piłkarze, a na trybunach zapyziałych (w większości) stadionów będą siedzieć ci sami od lat kibice - a w dużej grupie właściwie kibole, bo to gatunek zupełnie nieprzejmujący się sportową stroną widowiska.

Wiosną nie zobaczymy już w lidze najlepszych pomocników: Szymkowiaka, Gorawskiego i Mili, ani najlepszych obrońców - Kriżanaca i Baszczyńskiego. Ich odejście - i to wcale nie do czołowych zespołów europejskich - udowodniło, że nasza ekstraklasa nie jest piecem, w którym można przyrządzić wspaniały piłkarski chleb. To raczej popielnik, w którym tkwią odpadki. I nie należy dziwić się frustracji Macieja Żurawskiego, któremu dziś w głowie właściwie tylko jedno - jak najszybsza emigracja. A o co najczęściej pytany jest w wywiadach Tomasz Frankowski? Kiedy i do jakiego klubu wyjedzie.

Kto zimą pojawił się w Polsce? Czy Aleksandar Vuković wrócił do Legii, bo jest świetny? Skąd! Nie płacili mu w zespole greckiego ligowego przeciętniaka, a nikt z Zachodu go nie chciał. Czyżby zbawcą Wisły - a co za tym idzie, polskiej ekstraklasy - miał zostać bliżej nieznany Czech Vidliczka? O czym świadczą hurtowe transfery graczy z Ameryki Południowej do Pogoni Szczecin? To po prostu równie efektowna, co nieefektywna pochodna pseudoznajomości tamtejszego rynku przez rodzinę Ptaków. Czy powrót zmęczonego życiem i karierą Igora Sypniewskiego do II-ligowego ŁKS to impuls dla rozwoju polskiego futbolu?...

A na krajowym podwórku transfery między klubami też w większości nie są wynikiem tego, że kupujący chce piłkarza, lecz tego, że sprzedający piłkarza nie chce... Przeprowadzka Radosława Sobolewskiego z Groclinu Grodzisk do Wisły Kraków jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Wartość polskiej ligi nie rośnie także dlatego, że uzyskane ze sprzedaży najlepszych miliony euro nie przełożą się na podniesienie poziomu. Nie zostaną zainwestowane ani w budowę boisk, ani w szkolenie młodzieży, ani nawet w kupno niezłych następców. Bo tak naprawdę to nie polski futbol bierze korzyści z graczy, lecz odwrotnie - to oni, zwłaszcza ci najsprytniejsi, tuczą się na nim. Wystarczy być tzw. wolnym strzelcem (czyli nie mieć obowiązującego kontraktu, a w takim przypadku zawodnika można zatrudnić np. w maju, na kilka ostatnich kolejek) i już można sprzedać się każdemu klubowi, który da się na to złapać. Celują w tym zawodnicy doświadczeni. Dziś do wzięcia są chociażby Sylwester Czereszewski, Ryszard Czerwiec, Adam Majewski, Paweł Wojtala, Bogdan Prusek. Tyle że czas działa na ich zgubę, bo im dłużej potrwa runda, tym niżej ceny ich usług będą spadać. Na razie są jednak na tyle wysokie, że działacze Pogoni czy Wisły Płock wolą sprowadzać nieznanych - za to tańszych - obcokrajowców z Czech, Słowacji, byłej Jugosławii i raczej niepiłkarskich prowincji południowoamerykańskich. Tylko czy to jest droga i dokąd ona polską ligę zaprowadzi?

Kto przyszedł, kto odszedł

Kluby polskiej ekstraklasy potwierdziły zimą 67 nowych graczy. 18 transferów bądź przejść nastąpiło na lokalnym rynku - między drużynami pierwszej ligi, 19 zawodników (nie licząc Polaków) sprowadzono z zagranicy

PRZYCHODZĄ DO POLSKI

Amica Wronki: Dawid Banaczek (Ethnikos Ateny), Jaroslav Šimr (NEC Nijmegen), Maris Smirnovs (FK Ventspils).

Groclin Grodzisk: Vadim Boret (Sheriff Tiraspol), Andrej Porazik (Dubnica), Dušan Sninsky (MSK Žilina).

Górnik Łęczna: Andrzej Kubica (bez klubu), Anto Petrović (Siroki Brijeg).

Górnik Zabrze: Gustavo Marcelo Pyziak (La Plata Buenos Aires).

Lech Poznań: Matias Ezequiel Favano Otermin (Deportivo Espanol Buenos Aires).

Legia Warszawa: Aleksandar Vuković (Lyttos Ergotelis).

Odra Wodzisław: Goran Popov (Crvena Zvezda Belgrad).

Pogoń Szczecin: Andradina (Portuguesa Santos), Radek Divecky (Teplice), Adriano (Portuguesa Santos), Petr Kasprak (Banik Ostrava), Tomas Kuchar (bez klubu).

Wisła Kraków: Jacek Paszulewicz (Chengdu Wuniu).

Wisła Płock: Żarko Belada (Kabel Nowy Sad), Marko Colaković (Zeta Golubovci), Mitar Peković (Zeta Golubovci), Predrag Vujović (Napredak Krusevac).

ODCHODZĄ Z POLSKI

Groclin: Ivica Kriżanac (Zenit Sankt Petersburg), Sebastian Mila (Austria Wiedeń).

Górnik: Paweł Buśkiewicz (Olympiakos Volos).

Pogoń: Mauro da Silva (klub w Kanadzie), Rodrigo do Nascimento (szuka klubu), Giuliano (szuka klubu), César Fernando Silvera Fontela (szuka klubu).

Wisła K.: Damian Gorawski (FK Moskwa), Mariusz Kukiełka (Dynamo Drezno), Mirosław Szymkowiak (Trabzonspor), Baszczyński

Wisła P.: Emmanuel Ekwueme (Aris Saloniki).

Zagłębie: Radek Oprsal (Inter Bratysława), Żeljko Perović (szuka klubu).

Z PRZEPISÓW PZPN

Zawodnicy z pierwszej i drugiej ligi mogli zmieniać klub do wczoraj. Piłkarze z niższych klas mogą przenosić się do ekstraklasy do momentu rozpoczęcia rozgrywek, w których ich klub bierze udział. W każdej chwili nowego pracodawcę mogą znaleźć gracze, którzy:

- rozwiązali kontrakty z winy poprzedniego klubu

- ich poprzedni klub wycofał się z rozgrywek

- nie mają ważnej umowy z żadną z drużyn