Bez zmian w Deichmannie Śląsku i Turowie

Czy Aleksander Avlijas to właściwy zmiennik dla Yanna Mollinariego, a Adrian Autry odpowiedni rozgrywający dla Deichmanna Śląska? Sobotnie mecze pokazały, że tak, więc w ostatnim dniu okienka transferowego zmian już nie było

Do wczoraj można było zgłaszać nowych koszykarzy do EBL. Ani we Wrocławiu, ani w Zgorzelcu na to się nie zdecydowano, więc oba dolnośląskie zespoły do końca sezonu wystąpią w składach, jakimi dysponują teraz. I to żadna niespodzianka, zwłaszcza że w miniony weekend obie drużyny w dobrym stylu wygrały swoje spotkania - Śląsk we Włocławku, a Turów w Ostrowie.

- Trudno robić zmiany w ostatniej chwili, zwłaszcza że na pozycjach, na których moglibyśmy potrzebować wzmocnień, zawodnicy grali nieźle - wyjaśnia Waldemar Łuczak, dyrektor ds. sportowych Deichmanna Śląska. - I Grafs, i Autry ostatnio mieli dobre występy, więc uznaliśmy, że pozycje 1 i 5 nie wymagają zmian. Na pozostałych nie było sensu robić roszad.

- Na dziś skład mamy optymalny, zawsze mogło być lepiej, ale też i gorzej, a wszystko i tak zweryfikuje czas - podkreśla Mariusz Karol, trener Turowa.

Lepszy zespół

Śląsk w okienku transferowym zrobił to, czego wszyscy oczekiwali. Po pierwsze zatrudnił rzucającego obrońcę, którego brakowało w drużynie od początku rozgrywek. Primoz Kobale nie jest może wybitną postacią, ale w tej fazie sezonu trudno o klasowych zawodników za rozsądne pieniądze. A Słoweniec (na razie 15 punktów w dwóch meczach, 4/18 z gry) zdążył już zapewnić Śląskowi zwycięstwo w niezwykle ważnym meczu z Czarnymi. Po drugie doszło do wymiany rozgrywającego i miejsce szalonego strzelca Michaela Watsona zajął doświadczony Adrian Autry. Amerykanin był mocno krytykowany po pierwszych meczach, a działacze już przeglądali oferty ewentualnych następców. Nic specjalnego jednak w nich nie było, a z drugiej strony Śląsk zaczął wygrywać, więc sprawa upadła. Autry co prawda statystykami na kolana nadal nie powala, ale gra wrocławian wygląda na bardziej poukładaną.

- Może wszyscy się będą z tego śmiali, ale chciałbym przypomnieć, że jak Ray na początku dawał w meczu 6 asyst i 2 punkty, to kibice chcieli go zwolnić. Nie twierdzę, że Autry jest podobnej klasy zawodnikiem, ale nie gra źle - podkreśla Łuczak. - Mógłby oczywiście dawać więcej punktów, ale najważniejsze, że wygraliśmy mecz. Wcześniej bywało tak, że Watson grał rewelacyjnie, a przegrywaliśmy. Wychodzi na to, że z Autrym ten zespół jest lepszy, niż był z Watsonem, i to się liczy. Ta drużyna potrzebowała bowiem innego zawodnika.

Śląsk rozważał jeszcze zatrudnienie środkowego Wojciecha Myrdy, który - po wyjeździe Pawła Mroza do Treviso - byłby jednak bardziej przydatny do treningów niż podczas spotkań. Sprawa jednak upadła, bo też sam zawodnik niespecjalnie był zainteresowany grą we Wrocławiu. Wolał walczyć z Resovią Rzeszów o awans do drugiej ligi.

- Rozmawiałem z Wojtkiem, ale z tej rozmowy nie wynikało, że on może nam pomóc - wyjaśnia Łuczak. - Może dla niego lepiej byłoby dograć ten sezon w Resovii. U nas mógłby mieć kłopot z minutami na parkiecie.

Sasza sobie poradzi

Turów rozpoczął zmiany już pod koniec grudnia, przede wszystkim stawiając na poszerzenie ławki rezerwowych. W sumie bowiem zatrudnił czterech nowych koszykarzy (skrzydłowi Maris Laksa i Sebastian Machowski, środkowy Jure Lozancić i obrońca Aleksander Avlijas), a pożegnał się tylko z dwoma, zresztą kontuzjowanymi Brandunem Hughesem i Dominikiem Tomczykiem.

Co ciekawe, Turów oraz Noteć Inowrocław to jedyne zespoły EBL, które mają tylko po jednym amerykańskim koszykarzu. Wszystkie pozostałe wykorzystały limit dwóch.

- Dobieram zawodników pod względem przydatności do zespołu, a to, jaki kto ma paszport, nie ma takiego znaczenia - podkreśla Karol. - Oczywiście rynek amerykański jest najbogatszy, ale nie wszyscy się nadają, zwłaszcza w środku sezonu trudno znaleźć odpowiednich zawodników.

Turów dysponuje jedną z najdłuższych ławek rezerwowych, a jedyny problem może się pojawić na pozycji rozgrywającego. Yann Mollinari to teraz być może nawet najlepszy zawodnik na tej pozycji w EBL, ale problem jest z jego zmiennikami. Aleksander Avlijas to bowiem bardziej rzucający obrońca, co zresztą sam przyznaje, i nawet w ostatnim spotkaniu, najlepszym jak do tej pory, wyróżnił się głównie jako egzekutor. Trzeci rozgrywający Grzegorz Mordzak to dobry zawodnik pierwszoligowy, ale w ekstraklasie sobie nie radzi. Gdy zatem Mollinari jest na parkiecie, Turów nie ma się czego obawiać, bo Francuz ostatnio jest w znakomitej formie. Problem pojawia się, gdy musi zejść.

- Nie mam się czego bać, bo Avlijas i Mordzak mogą zastąpić Mollinariego - podkreśla Karol. I dodaje: - W kółko jestem pytany o to samo i już zaczynam się zastanawiać, że może ja się nie znam i coś ze mną nie tak. Według mnie jednak Sasza sobie poradzi, już ostatni mecz to pokazał. Dał punkty, asysty, gra była dobrze zorganizowana. Czas pokaże, czy mam rację, ale nie pozwoliłbym sobie na niebezpieczną sytuację.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.