Rusza wielki półfinał: Unia - Cracovia

Czy Cracovia już najadła się sukcesów, bo wyeliminowała Podhale? To się okaże... w niedzielę (godz. 18.30). W pierwszym meczu o awans do finału play-offu krakowianie stawią czoła mistrzowi Polski Unii Oświęcim, i to na jego tafli. Jeśli "Pasom" uda się wyeliminować rywala, dostaną więcej pieniędzy, niż mogli wywalczyć reprezentanci Polski za awans na igrzyska olimpijskie.

- Cracovia sensacyjnie pokonała mocniejsze kadrowo Podhale. To powinno jej wystarczyć - mówi bramkarz oświęcimian Tomasz Jaworski.

- Teraz nie boimy się nawet Unii, choć szanujemy każdego rywala - odpiera jego vis-a-vis Rafał Radziszewski.

Cracovia bogatsza od PZHL-u

Prezes "Pasów" prof. Janusz Filipiak szczodrze wynagradza hokeistów. Za wygrany ćwierćfinał z Wojasem/Podhalem dał im do podziału 150 tys. zł! Dla porównania, reprezentacja Polski z Mariuszem Czerkawskim i Krzysztofem Oliwą za awans do igrzysk olimpijskich miała obiecane tylko 100 tys. zł. Teraz Filipiak rzuca kolejne 150 tys. zł. - W profesjonalnym sporcie nie ma wyników bez godziwych wynagrodzeń - tłumaczy wiceprezes Cracovii Paweł Misior.

Trener Rudolf Rohaczek i jego zgrana paczka dokonali cudu - przeszli aspirujące do mistrzostwa Podhale. Ale w Oświęcimiu mają Andrieja Sidorenkę. Trenera, który nie pozwoli sobie na błąd w przygotowaniach zespołu do meczu czy w doborze taktyki. Doświadczony pierwszy atak unitów - Waldemar Klisiak, Marek Stebnicki, Mariusz Puzio - ma razem 117 lat, ale ta ekipa nie rdzewieje i w najważniejszym momencie potrafi rozstrzygnąć losy meczu.

- Atutem Unii jest bramkarz, teoretycznie najlepszy w Polsce - podkreśla kierownik sekcji hokejowej ComArch/Cracovii Adam Zięba. - Na dodatek, mimo częściowego odmłodzenia składu, Unia jest dojrzałą drużyną. Poprzeczka wisi wysoko, ale wierzę, że naszym zawodnikom sukces z Podhalem doda skrzydeł i zagramy jeszcze lepiej niż w ćwierćfinale.

Nadzieje "Jawy"

Pasjonująco zapowiada się rywalizacja bramkarzy - Jaworskiego z Radziszewskim. W reprezentacji Polski "Radzik" musiał uznać wyższość "Jawy". Jak będzie na lodzie w Oświęcimiu?

- Mam nadzieję, że to ja wpuszczę mniej goli. Rafał jest jeszcze młody i może poczekać na sukcesy - z przekorą w głosie mówi Jaworski. - Nasza forma zwyżkuje. W tej chwili wszystko podporządkowaliśmy walce o mistrzostwo Polski: każdą chwilę i każdy trening - tłumaczy Jaworski i deklaruje, że w starciu z krakowianami nie przytrafi im się już "bałagan taktyczny", na który narzekał Sidorenko po meczach z GKS-em Katowice. - Z katowiczanami grało nam się ciężko, bo nie był to rywal wymagający, a każdy z nas chciał wypocząć po turnieju w Rydze. Zdarzało nam się przejść obok meczu - bije się w piersi bramkarz mistrzów Polski.

Według bramkarza Unii półfinał wygra jego zespół, bo jest bardziej doświadczony, lepiej przygotowany taktycznie i fizyczne, ma większą wolę zwycięstwa. A krakusom, po przejściu Podhala, "powinno wystarczyć tego dobrego".

Zwiastun Marcińczaka

Tymczasem obrońca Cracovii Oktawiusz Marcińczak po raz pierwszy wczoraj został ojcem! - Moja żona urodziła córeczkę, będzie miała na imię Emilia. Lepszego zwiastuna przed drugą rundą nie mogłem mieć - cieszy się wychowanek Podhala i liczy na skuteczność "catenaccio Rohaczka", które powstrzymało górali.

- Naszym atutem jest kolektyw i "Dziura" w bramce. W miarę rozwoju sezonu radziliśmy sobie z Unią coraz lepiej. Pierwsze trzy mecze przegraliśmy, ale później był remis i nasze zwycięstwo - przypomina Oktawiusz. - Z kolei na korzyść rywala przemawia fakt, że Sidorenko pracuje z Unią już od maja i mógł przygotować zespół znakomicie. Rohaczek z nami pracuje dopiero od połowy sezonu.

Unia wystąpi w najsilniejszym składzie. W Cracovii zabraknie tylko obrońcy Marcina Kotuły, który leczy urazy po meczu z Podhalem.

- Faworytem jest Unia, lecz po cichu liczymy, że uda nam się sprawić niespodziankę - ma nadzieję Adam Zięba.

Gospodarze przeznaczyli tylko 220 biletów dla kibiców z Krakowa. Pozostali mogą liczyć na relację w TVP3 (trzy duże wejścia na żywo).

Podhale o piąte

Natomiast Wojas/Podhale, już pod wodzą nowego trenera Wiktora Pysza i w odmłodzonym składzie, podejmie walkę z GKS-em Katowice o piąte miejsce w ekstraklasie. Wszyscy obcokrajowcy zostali odprawieni do domu, nie zagra też Krzysztof Oliwa. - Kontuzja pachwiny Krzyśka wygląda poważniej, niż się wydawało - tłumaczy wiceprezes klubu Piotr Kołodziej. Niedzielny mecz w Nowym Targu rozpocznie się o godz. 18.

Razem w KTH

Tomasz Jaworski i krakowianie Adrian Chabior, Damian Słaboń i Rudolf Rohaczek jeszcze pięć lat temu tworzyli jedną ekipę - KTH Krynica. M.in. dzięki nim w 1999 r. zespół przebojem wdarł się do finału, gdzie musiał uznać wyższość... Unii Oświęcim. - Gdy wtedy przeszliśmy Podhale, była to podobna sensacja, jak teraz zwycięstwo Cracovii z góralami - porównuje "Jawa", który przeszedł na drugą stronę barykady.