Komentarz "Gazety" do planów remontu stadionu żużlowego

Tekst "Gazety" o problemach z przebudową częstochowskiego stadionu wywołał burzliwą dyskusję. Urząd Miasta wykupił ogłoszenia, informując, że prace idą zgodnie z planem, ale wciąż próbuje bagatelizować to, co w naszym tekście było najważniejsze.

Sprawa jest jasna. Jeżeli stadion przy ul. Olsztyńskiej w wymaganym przez Polski Związek Motorowy terminie - do 31 lipca tego roku - nie będzie miał oświetlenia, Włókniarzowi grozi nawet wykluczenie z rozgrywek, a niemal na pewno nakaz rozgrywania meczów poza Częstochową. Naczelnik wydziału inwestycji Jolanta Zaborowska przyznaje, że zna problem klubu, ale dowodzi, że nie ma szans, aby inwestycję przyspieszyć. Światło będzie więc najwcześniej wiosną 2006 roku.

Jeżeli nawet odłożyć kłopoty Włókniarza na bok i liczyć, że związek znowu będzie łaskawy i przesunie termin instalacji oświetlenia (a są na to minimalne szanse), to pojawiają się inne obawy, dotyczące inwestycji na stadionie miejskim.

Pierwszy problem to wybrane przez projektantów z firmy SPAK oświetlenie słupowe. Argument, że trudno budować szybko i drogo tradycyjne maszty tylko dlatego, żeby spełnić wymogi PZMot, byłby bardzo trafny. Byłby, gdyby nie to, że trudno go zweryfikować. Faktem jest, że oświetlenie na masztach kosztuje dużo - około 3,5 mln zł. To wiadomo, bo budowano je w ostatnich latach m.in. na stadionach Wisły Kraków, Polonii Warszawa, RKM-u Rybnik i Groclinu Grodzisk Wielkopolski. Oryginalne oświetlenie według projektu firmy SPAK ma być trzykrotnie tańsze.

Pokusiliśmy się o orientacyjne sprawdzenie kosztów. Wystarczyło kilka telefonów do hurtowni ze specjalistycznym sprzętem oświetleniowym, aby się dowiedzieć, że trudno się będzie zmieścić w szacunkowym milionie. Wygląda na to, że tyle będą kosztować same materiały: lampy, kable, transformatory... A gdzie koszty robocizny?

Oby się jednak okazało, że projektant stadionu wpadł na genialny pomysł, dzięki czemu Częstochowa, zamiast bulić słono jak Wisła czy Groclin, będzie miała dobrej klasy oświetlenie, a 2,5 mln schowa w kasie - to w końcu także nasze pieniądze! Tylko pytanie: czy tanie to znaczy dobre?

Druga nasza obawa dotyczy tego, co Urząd Miasta tak naprawdę chce zbudować przy Olsztyńskiej. Faktem jest, że obiekt Włókniarza jest w tak złym stanie, że zrobienie czegokolwiek sprawi, że zmiana będzie radykalna. Czy oznacza to jednak, że zostanie wykorzystana szansa na stworzenie stadionu na europejskim poziomie? Pierwotna koncepcja przebudowy wykonana przez częstochowski Wudimex, wbrew temu co mówią w magistracie, była zupełnie inna od obecnej. Zakładała przede wszystkim czteromasztowe oświetlenie i wykonanie obiektu wielofunkcyjnego. Czyli takiego, na którym można by rozegrać np. mecz piłkarskiej reprezentacji Polski, choćby w ramach mistrzostw Europy, gdyby Polska wspólnie z Ukrainą jakimś cudem otrzymała prawo ich organizacji. Wolelibyśmy, aby stadion Włókniarza budowano etapami (rozpoczynając od oświetlenia), nawet dłużej, ale na miarę oczekiwań oraz - tak naprawdę - coraz większych możliwości i potrzeb.