Kim jest Rok Benković?

Rok Benković skończy 20 marca 19 lat. Na ?osiemnastkę? dostał od kolegów wymarzony prezent - węża boa. - Uwielbiam węże, to moje ulubione zwierzęta. Sam chciałem sobie kupić, jak stanę się pełnoletni, ale znajomi spełnili marzenia wcześniej - opowiadał zdumionym dziennikarzom płynną angielszczyzną.

Zoran, bo tak nazywa się wąż Roka, mierzy już 220 cm i - wedle zapewnień właściciela - wciąż rośnie (Benković na nartach skoczył w Planicy 215 m i też zapewnia, że nie jest to jego ostatnie słowo). Bo choć Rok sukcesów w karierze narciarskiej odniósł mało, jego historia pełna jest ciekawych szczegółów.

Pochodzi z małej miejscowości Kamnik (18 km od Ljubljany). - Tam jest skocznia, ale obecnie zamknięta. Kiedyś ja na niej skakałem, teraz od lat stoi pusta - opowiadał nam słoweński dziennikarz Otto Giacomelli. Ta zamknięta skocznia spowodowała, że osiem lat temu Benković zapisał się do klubu SC Menges (10 km od domu). - Medal dedykuję m.in. mamie, która przez te wszystkie lata cierpliwie dowoziła mnie na treningi samochodem - powiedział Benković.

Zaczął skakać późno, bo w wieku 11 lat. Akurat wtedy, gdy sukcesy (dwa triumfy w PŚ) odnosił jego kolega z reprezentacji Primoż Peterka. - Ale on nie jest moim idolem - zastrzega. I dodaje: - Trenerzy szybko chcieli się mnie pozbyć. Ale jeszcze szybciej zmienili zdanie. Okazało się, że mam talent.

Do soboty nie było wiadomo, że jego możliwości są aż tak duże. W tym sezonie najlepszy wynik to ósme miejsce w PŚ w Pragelato, na podium nie był nigdy, a w klasyfikacji PŚ zajmuje 28. pozycję (rok temu był 17.). W 2003 roku w szwedzkim mieście Solleftea był wicemistrzem świata juniorów w konkursie drużynowym na średniej skoczni. - Teraz trochę zmieniłem pozycję dojazdową do progu i są efekty - wyjaśnia.

Oprócz skakania jego pasją jest gra na gitarze, uwielbia metal i punk rock. No i jeździ na motorze enduro. - Ale tylko latem - zastrzega. Uwielbia chińszczyznę, niestety, w Oberstdorfie nie ma knajpy z azjatyckim jedzeniem. Świętował będzie dopiero po powrocie do domu - oprócz radości czekają go też i obowiązki. Rok uczy się bowiem w trzeciej klasie szkoły średniej.

Na razie Benković myśli o kolejnych konkursach MŚ. - Wszystko się może zdarzyć, także i to, że nie jest to mój ostatni medal na tych mistrzostwach - kończy Rok. - To są skoki. Jedna noc, jeden zmieniony szczegół może odmienić życie.

Jego właśnie się odmieniło. Po raz ostatni słoweński skoczek był mistrzem świata w 1991 roku. Nazywał się Franci Petek.