Narada wojenna G-4

Wczoraj szefowie najbogatszych klubów naradzali się, jak dalej wojować z PZPN i jego marketingową polityką.

Supertajne spotkanie szefów najbogatszych polskich klubów, czyli tzw. grupy G-4 (Amica, Groclin, Legia, Wisła Kraków), odbyło się w Grodzisku Wielkopolskim. Prezesi zjechali się tam wczesnym popołudniem, ale zarezerwowali sobie pokoje na noc.

Kluby z G-4 chcą dostawać więcej pieniędzy od telewizji, która od sezonu 2005/06 będzie pokazywać ligę. Nowy kontrakt powinien ich zdaniem przewidywać tzw. premię od oglądalności dla najbardziej medialnych klubów.

G-4 z PZPN wojuje już od miesięcy. Kilka tygodni temu grupa wynajęła kancelarię adwokacką, która wycofała z PZPN pełnomocnictwa do podpisywania umów w ich imieniu. PZPN twierdzi, że G-4 nie mogła wycofać pełnomocnictw, bo liga stanowi całość. G-4 rozważa złożenie skargi na PZPN do UEFA.

Co o naradach G-4 sądzi PZPN. - Każdy ma się prawo spotykać i rozmawiać, o czym tylko chce. Skarga do UEFA? Słyszałem o tym tylko od dziennikarzy. Dla nas partnerem w rozmowach jest Piłkarska Liga Polska, a nie G-4 - mówi Eugeniusz Kolator, wiceprezes PZPN.

Tymczasem prezydium PZPN dyskutowało wczoraj o statucie nowej spółki Liga Polska, która ma przejąć od nowego sezonu prowadzenie rozgrywek ligowych. Najbardziej drażliwą kwestią jest procent udziałów, jakie w spółce zachowa PZPN. PLP chce, by większość miały kluby, ale jeden z pomysłów zakłada, że 51 proc. udziałów zatrzyma Związek. G-4 nie chce nawet o tym słyszeć.