Kasia balowała z tatą, a Marta nie boi się zaułków

W wielkim finale plebiscytu na Najpopularniejszych Sportowców i Trenerów 2004 r. znalazły się dwie dziewczyny. Kasia Kowalczyk, która zajęła 3. miejsce, na Balu Mistrzów Sportu przyszła z tatą. A Marta Chojnoska 5. zawodniczka nie boi się chodzić sama

Nie boję się zaułków

Milena Orłowska: Kung-fu sanda? Na czym to polega?

Marta Chojnoska, mistrzyni świata w kung-fu sanda: To połączenie kick boxingu i judo. Niestety nie jest tak popularna jak piłka ręczna czy nożna. Dlaczego? Chyba po prostu nie jest zbyt medialna. Dlatego nie spodziewałam się tak wysokiego, 5. miejsca w plebiscycie, jakby nie patrzyć popularności.

Założę się, że bardzo wielu płocczan nie wie nawet, że ma w swoim mieście prawdziwą mistrzynię świata.

- Pewnie tak. Skorzystam w takim razie z okazji i króciutko o sobie opowiem. Najdłużej związana jestem z judo, które trenuję od 11 lat. A od dwu i pół roku także sandę. Rok 2004 to dla mnie przede wszystkim mistrzostwo świata w tej dyscyplinie. Zadowolona jestem także ze swojego występu w mistrzostwach Europy w kick boxingu. Tak i w tej dyscyplinie startowałam. Wprawdzie nie poszło mi tak jak sobie wymarzyłam, ale przegrałam z zawodniczką, która trenuje od lat piętnastu.

A w tym roku?

- Mam nadzieję, że pójdzie mi lepiej. Oczywiście chcę także obronić tytuł w sandzie i wygrać kwalifikacje na olimpiadę w Pekinie. Wprawdzie nie jest to jeszcze dyscyplina olimpijska i w Chinach będzie miała jeszcze status pokazowej. Ale medale są jak najbardziej przewidziane. Liczę na jeden z nich.

Zdarzyło ci się już wykorzystać swoje umiejętności w ciemnym zaułku?

- Nie, na szczęście nigdy nie musiałam. I trudno mi ocenić, czy poradziłabym sobie np. w starciu z mężczyzną. Ale prawda jest taka, że nie boję się późnym wieczorem przejść ciemną ulicą.

Bal z tatą u boku

Milena Orłowska: To twój taki pierwszy plebiscyt?

Katarzyna Kowalczyk, pływacka wicemistrzyni Polski seniorów: Tak, i od razu taki sukces! Jestem bardzo zadowolona, spodziewałam się raczej czwartego, piątego miejsca. A tu niespodzianka! Weszłam na podium. Na najniższym stopniu, ale jednak. Przede mną byli przecież znakomici sportowcy.

Na bal przyszłaś z tatą?

- Tak, zaproszenie dostałam dość późno i nie zdążyłam sobie zorganizować chłopaka (bardzo głośny wdzięczny śmiech). Wprawdzie wolę klimaty luźniejsze i tańce nieco nowocześniejsze, ale tata świetnie tańczy. Poradziliśmy sobie doskonale.

Jakie sukcesy będziesz świętować na balu w przyszłym roku?

- Skupiam się przede wszystkim na tegorocznych Mistrzostwach Polski seniorów. Powiem otwarcie: liczę, że będę na podium. Zobaczymy tylko na jakim miejscu. Chcę także "wypływać" dobry wynik, który pozwoliłby mi jechać na Mistrzostwa Świata. Oj czeka mnie bardzo dużo pracy.