Charleroi rywalem koszykarzy Śląska w Pucharze ULEB

KOSZYKÓWKA. Belgijskie Spirou Charleroi będzie rywalem koszykarzy Deichmanna Śląska w kolejnej rundzie Pucharu ULEB. Choć oficjalnie losowanie zostanie przeprowadzone w piątek, regulamin sprawił, że trzy pary są znane wcześniej

Już wcześniej wiadomo bowiem było, że w pierwszej rundzie play off spotkają się najlepszy zespół z tych, co zajęły drugie miejsca w swoich grupach, z najgorszym. I tak odpowiednio trafiło na Charleroi oraz Deichmanna Śląsk.

- Można było trafić gorzej, ale na tym etapie pozostały same silne zespoły - wyjaśnia Waldemar Łuczak, dyrektor ds. sportowych wrocławskiego klubu. - Charleroi jest mocną drużyną, choćby finansowo nas przerastają. Będzie ciężko wygrać, ale powalczymy.

Z belgijską drużyną Śląsk już raz się spotkał, przed w sezonie 2001/2002 w Eurolidze. Na wyjeździe po wodzą jeszcze Pierro Bucchiego wygrał dość pewnie 71:53, natomiast w rewanżu przegrał w fatalnym stylu po dogrywce 94:95. Po tym spotkaniu trener Andrej Urlep zagroził odejściem i zażądał zmian. Dostał je, a kilka miesięcy później zdobył ostatnie mistrzostwo Polski dla Śląska.

Teraz to jednak goście będą faworytem. Mają sporo wyższy budżet, lepszych, a przede wszystkim więcej klasowych zawodników. Najlepszym strzelcem zespołu jest były mistrz Polski z Anwilem Włocławek skrzydłowy Damir Krupalija. Poza tym grają tam jeszcze Amerykanie Marcus Faison i Andre Riddick, bardzo solidny bośniacki skrzydłowy Pero Dujmović, a także zdobywca Pucharu ULEB sprzed roku Tunji Awojobi.

Charleroi bardzo dobrze spisało się w pierwszej fazie rozgrywek. W silnej grupie A zajęło z bilansem 7-3 drugie miejsce za PAOK-iem Saloniki, a za sobą pozostawiło m.in. drużyny z Polakami i byłymi zawodnikami Śląska w składzie: wicemistrza Francji Gravelines (Kordian Korytek, Dainius Adomaitis) i Albę Berlin (Szymon Szewczyk, Tanel Tein, Michael Wright). Wrocławianie nie powinni mieć zatem problemów ze zdobyciem informacji o rywalu.

- Na pewno skontaktuję się z Dainiusem, aby otrzymać kasety z meczami Charleroi z Gravelines. Z Berlina też będziemy mieli, nawet nie po znajomości z zawodnikami - opowiada Łuczak.

Po awansie we Wrocławiu jest z jednej strony olbrzymia radość, ale z drugiej strony problemy: kontuzje podstawowych koszykarzy, a także fakt, że na awansie finansowo klub może tylko stracić. Zyski to jedynie wpływy z biletów oraz sprzedaż reklam na parkiecie na jeden mecz. Koszty - organizacja meczu, przelot do Belgii oraz premie dla zawodników (nie wszyscy mieli je jednak zapisane).

- Nie można wszystkiego przeliczać na pieniądze, bo przecież liczyć się przede wszystkim sukces sportowy. A sukces sportowy może rodzić sukces finansowy - mówi Łuczak. - Jakby patrzeć na finanse, to gra w Pucharach w ogóle jest nieopłacalna, więc po co startować? A nam poszło całkiem nieźle, choć niby mieliśmy się nie liczyć.

- Nikt w nas nie wierzył, nawet trener. Wmawiano nam, że jesteśmy słabsi. Okazało się jednak, że dajemy radę - mówił Radosław Hyży po wtorkowym meczu. - Traktuję siebie jak aktora. Uważam, że w ULEB Cup przede wszystkim musimy się pokazać naszym kibicom. Tak, żeby ich zadowolić. Jak będziemy dobrze grali, to fani będą z uśmiechem na twarzy wychodzić z hali. I o to nam chodzi w tej całej zabawie.

Pierwszy mecz z Cherleroi 1 lutego we Wrocławiu, rewanż tydzień później w Belgii. Przyszły tydzień po raz pierwszy od dłuższego czasu koszykarze Śląska będą zatem mieli bez spotkania w Pucharze ULEB i ligowego (29 stycznia Mecz Gwiazd).

- Może wówczas wybiorę się na Malediwy - zastanawia się Hyży - choć chyba nie są one ostatnio popularne. Ale na przykład mogę polecieć do Afryki Południowej. Mam nadzieję, że dziennikarze czy internauci będę postulować, abym pojechał tam na koszt miasta. Może ktoś napisze petycję do klubu, aby dali mi tydzień wolnego? Tak myślę też sobie, że gdybym wyjechał do Aspen w góry na narty, też byłoby fajnie.

DLA GAZETY

Tomo Mahorić

trener Deichmanna Śląska

Charleroi to bogaty zespół w sensie zawodników. Ma bowiem w składzie 12 dobrych i doświadczonych koszykarzy, kilku z nich znam bardzo dobrze, bo grali wcześniej w słoweńskich zespołach. To bardzo silny przeciwnik. Teraz mamy jednak system play off i muszą udowodnić to w dwóch meczach. Dla faworytów to nie jest łatwa sytuacja, bo nawet jedno nieudane spotkanie może wszystko zniszczyć. Grali w bardzo silnej grupie, nasza i ich były najmocniejsze w Pucharze ULEB. Teraz to jednak nie ma kompletnie żadnego znaczenia, kto był w swojej grupie pierwszy, kto drugi i kto kiedy zapewnił sobie awans. Najważniejsze, to jak zespoły będą się prezentowały w danym momencie, bo wszystkie dotychczasowe wyniki przestają mieć znaczenie. Faktem jednak jest, że ostatnio Charleroi znajduje się w bardzo wysokiej formie, wygrało cztery ostatnie spotkania.

Również awansowali

Wiadomo już, że w 1/8 finału zmierzą się Lietuvos Rytas (najlepszy bilans po I rundzie) z Arisem Saloniki (gorszy zespół z dwóch z trzecich miejsc) oraz BK Ventspils (drugi zespół z najlepszym bilansem) z RheinEnergie Kolonia (drugi zespół z trzeciego miejsca). Poza tym w play off zagrają zwycięzcy grup PAOK Saloniki, Mauroussi Ateny, Dynamo Moskwa, Pamesa Walencja, Makedonikos, które będą w losowaniu rozstawione, oraz Joventut Badalona, Varese, Lukoil Academic Sofia, Hemofarm Vrsac i Cholet (dolosowywane).

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.