Żużel: Jonsson i Protasiewicz wyjechali na tor

Andreas Jonsson w środku zimy wyjechał na tor. Trener włókniarzy Jan Krzystyniak nie będzie do tego nikogo gonił. - Bez paniki, niech zawodnicy nabiorą głodu jazdy - mówi.

W styczniu na żużlowych torach zwykle zalega śnieg, a nawierzchnia z granitowej mączki jest zmrożona. Ale tegoroczna zima jest wyjątkowo łagodna. Tory są suche i gdyby zaszła potrzeba, można by na nich rozgrywać zawody. Andreas Jonsson przyjechał do Bydgoszczy na piłkarski Carlsberg Cup, który odbył się w hali Łuczniczka, aby zagrać w drużynie gwiazd. Do Szwecji miał wrócić w niedzielę, ale w ostatniej chwili zmienił plany. Postanowił skorzystać z pięknej pogody i potrenować na stadionie Polonii. Na torze pojawił się w niedzielę i poniedziałek, a dołączył do niego także Piotr Protasiewicz.

- To dopiero profesjonalista. Już ma gotowy motor i może taką sprzyjającą pogodę wykorzystać - trener Polonii Zdzisław Rutecki nie krył uznania dla Szweda. - Taki trening na torze daje więcej niż 10 treningów w hali. Działają zupełnie inne partie mięśni - dodawał.

Jonsson najwyraźniej stęsknił się już za ściganiem. - Jest dobrze, ale to efekt tego, że nawierzchnia jest w świetnym stanie. Poza tym super jest ta nowa kierownica. Całą noc z tego powodu nie spałem. Wiesz, jak to jest: myślisz o nowym sprzęcie, ekscytujesz się. Mógłbym przejechać 100 okrążeń. W ogóle nie męczą mi się ręce. Efekty daje jazda na motokrosie. Jestem w tym naprawdę dobry - opowiadał Jonsson bydgoskiemu reporterowi "Gazety".

Mimo sprzyjającej pogody, włókniarzy na torze na razie nie zobaczymy. Tor przy ul. Olsztyńskiej również jest w dobrym stanie, ale zawodnicy na razie wolą inne zajęcia. Pracują nad kondycją, startują w zawodach na lodzie, planują jazdę na motocyklach krosowych.

- Pogoda kusi, ale nie po to wcześniej skończyłem sezon i zrezygnowałem z ligi angielskiej, aby już teraz wjeżdżać na tor - mówi Sebastian Ułamek. - Mamy dopiero 11 stycznia. Inaczej zaplanowałem przygotowania. Do połowy marca zostały ponad dwa miesiące i oby wtedy pogoda dopisała.

Jan Krzystyniak, trener żużlowców Włókniarza:

Czy namawiałbym zawodników, aby już teraz wyjechali na tor? Nie, bez paniki. Przecież od zakończenia sezonu upłynęły niespełna trzy miesiące i tyle samo zostało do rozpoczęcia kolejnego. Lepiej żeby wszyscy odpoczęli od ścigania, nabrali takiego głodu jazdy. Uważam, że teraz trzeba się skoncentrować na treningu w sali, popracować nad kondycją. Ale każdy z zawodników swoje potrzeby zna najlepiej. Jeżeli uzna, że jazda na torze mu się przyda, to proszę bardzo. Andreas pewnie chciał pojeździć i sobie pojeździł. Przy okazji coś przetestował. Na pewno w Polsce jest o wiele łatwiej zorganizować trening niż w Szwecji.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.