Czy Żurawski będzie się uczył portugalskiego?

Trener Dynama Moskwa twierdzi, że Portugalczycy i Brazylijczycy będą jedynymi obcokrajowcami w jego drużynie. - Nie chcę mieć na treningu pięciu tłumaczy - podkreśla. Czy to oznacza, że Maciej Żurawski powinien uczyć się portugalskiego?

Tylko w ubiegłym miesiącu Dynamo wydało na piłkarzy 10,5 mln euro. Najwięcej kosztował Brazylijczyk Derlei kupiony z FC Porto za 7,5 mln euro. 29-letni Brazylijczyk z portugalskim obywatelstwem w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów zdobył gola, który zapewnił jego zespołowi awans do finału. Według oficjalnej strony Dynama Derlei będzie zarabiał 1 mln euro rocznie.

Ale to nie koniec zakupów moskiewskiego klubu. W kadrze pojawiło się sześciu nowych zawodników z Portugalii i Brazylii (w sumie kosztowali ponad 4 mln euro). W wywiadzie dla "Sport Expressu" tłumaczy, dlaczego właśnie z tych dwóch krajów. "Jak pracować, kiedy zawodnicy mówią w dziesięciu językach? W Saturnie Ramienskoje [Romancew pracował tam przed objęciem Dynama - red.] często podczas treningu po boisku biegało pięciu tłumaczy. Zanim wszystko przetłumaczyli, traciliśmy tempo i energię (...). Dlatego w Dynamie Moskwa będziemy sprowadzać Portugalczyków i Brazylijczyków. Żeby był jeden tłumacz. (...)".

Szkoleniowiec będzie nadal kupował, ale nic nie wspomina o Polakach. Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu pojawiła się wiadomość, że Dynamo interesuje się trzema zawodnikami Wisły Kraków: Żurawskim, Mirosławem Szymkowiakiem i wypożyczonym do Kaiserslautern Kamilem Kosowskim. Taką wiadomość podały wszystkie rosyjskie gazety, powołując się... na polską prasę. Nikt z klubu oficjalnie tego nie potwierdził. I na tym skończyły się informacje o wiślakach.

Żurawskiego i Szymkowiaka reprezentuje w Rosji Grzegorz Bednarz. Menedżer z licencją UEFA twierdzi, że transfer Żurawskiego jest możliwy. - Nie wiem, skąd pojawiła się cena 4 mln euro, bo ja o pieniądzach nie rozmawiałem - powiedział "Gazecie". Przyznaje też, że najlepszym polskim napastnikiem interesuje się nie tylko Dynamo, ale i inne rosyjskie zespoły.

Zdaniem Bednarza Rosjanie chętnie sprowadziliby więcej Polaków, gdyby nie ich ceny. - W rozmowach z tamtejszymi klubami słyszę pytanie, czy w Polsce są piłkarze kosztujący mniej niż 1 mln euro. Trudno więc się dziwić, że zamiast naszych zawodników kupują Portugalczyków czy Brazylijczyków. Oni są tańsi - dodaje.

Wkrótce rosyjski rynek może się zamknąć przed obcokrajowcami. Pojawiły się projekty zmian w przepisach transferowych - kluby mogłyby zatrudniać najwyżej pięciu obcokrajowców i to takich, którzy rozegrali przynajmniej 15 meczów w reprezentacji. - Mam nadzieję, że wkrótce to wprowadzimy - twierdzi Oleg Romancew.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.