Porażka Astorii z Czarnymi 64:70

Powrót Adriana Małeckiego na polskie parkiety był trudny. Brakuje mu ogrania, pewności siebie i skutecznośći, ale skoczność i dynamika już jest.

Po raz ostatni skrzydłowy Astorii zagrał w Polsce, w barwach Hoopu Pruszków 13 maja 2001 roku. To już sporo czasu. Z bydgoskim zespołem trenuje od kilku tygodni.

Wczoraj przeciwko Czarnym Słupsk zagrał w pierwszej piątce. Na pierwszy rzut Małeckiego czekaliśmy do 4 minuty. Wtedy zdecydował się na próbę za trzy punkty i była ona niecelna. Pierwsze punkty zdobył po własnej zbiórce i dobitce spod kosza (w sumie 3/7 za dwa, 0/2 za trzy, 1/2 za 1). Skuteczność Małeckiego była słaba, ale nic w tym dziwnego, po tak długiej przerwie i braku kontaktu z normalnym graniem.

Pozytywna jest za to jego aktywność na obu tablicach. Walczył zarówno pod własną deską, jak i w atak. Był najlepiej zbierającym zawodnikiem Astorii we wczorajszym meczu (11 zbiórek - 5 w ataku i 6 w obronie). Niezła już dynamika pozwoliła też na przechwycenie 4 piłek.

- Brakuje mi jeszcze wiele do normalnej dyspozycji. Muszę dalej pracować - powiedział Małecki, który na boisku spędził aż 34 minuty.

Będzie miał jeszcze okazję do sprawdzianu w Pucharze Ligi. Mecz z Polonią w Warszawie odbędzie się bowiem już 28 stycznia. - Może jakis sparing jeszcze w styczniu uda się załatwić - dodaje szef Astorii Zbigniew Słabęcki.

A partnerzy Małeckiego ulegli wczoraj Czarnym w pucharowym spotkaniu. Astoria wygrywała tylko na początku (było 10:8), ale potem 11 punktów z rzędu zdobył zespół ze Słupska. Na ławce rezerwowych gości siedział były koszykarz Asty Rusłan Bajdakow - Mam zbity mięsień i dlatego nie grałem. Wcześniej, w tym sezonie występowałem w białoruskiej lidze - powiedział wczoraj Bajdakow.

Bydgoszczanie mieli szansę na zwycięstwo. Po okresie dobrej gry Grzegorza Arabasa zmniejszyli stratę do 56:57 w 33 minucie. Potem jednak Rafał Frank i bardzo skuteczny wczoraj Łukasz Żytko rozstrzygnęli losy spotkania na korzyść Czarnych.

Mówi Zbigniew Słabęcki

Albo kibice, albo trener

Wojciech Borakiewicz: Kibice Astorii po raz kolejny demonstrowali wczoraj swoją wrogość wobec trenera Wojciecha Krajewskiego. Drużyna przegrała. Co o tej sytuacji pan myśli?

Zbigniew Słabęcki, dyrektor Astorii: Boli mnie fatalne zachowanie fanów. Jest mi wstyd za nich.

Mamy kibiców starajacych się wpływać na decyzje zarządu klubu i tak nie może być. Warunki, jakie stwarzają w hali to nie są dobre warunki do pracy, nie tylko dla trenera Krajewskiego, którego zwolnienia się domagają, ale także dla zespołu.

Czy szefowie klubu ugną się pod ultimatum grupy kibiców, którzy napisali wczoraj pod adresem trenera "Albo my, albo on"

- Na gorąco, po meczu nie można podejmować żadnej decyzji. Odkładamy to do jutra. Jakakolwiek decyzja zapadnie, zachowanie kibiców nie będzie miało na nią najmniejszego wpływu.

Rozmawiał Wojciech Borakiewicz

Liczba Małeckiego

1290

dni minęło od ostatniego meczu Adriana Małeckiego w polskiej lidze

ASTORIA 64

CZARNI 70

Kwarty: 14:22, 24:21, 12:11, 14:16

Astoria: Wilangowski 8, Kudriawcew 8, Małecki 7, Harrington 6, Wiekiera 0 oraz Arabas 15 (3), Dryja 10, Bosnić 6, Szczotka 2, Korszuk 2, Grocki 0

Czarni: Pluta 14 (2), Frank 13 (1), Seweryn 9 (2), Reed 7, Crenshaw 2 oraz Żytko 21 (3), Grudziński 4, Chelis 0

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.