Sylwester sportowców

Jak Nowy Rok przywitali częstochowscy sportowcy? Jedni zdecydowali się na huczne imprezy, inni zaś wybrali zacisze własnego mieszkania

- 2005 rok witałem w domu wraz z rodziną: żoną i córkami - mówi kapitan Rakowa Krzysztof Kołaczyk. - Było spokojnie i całkiem kameralnie. Na żaden bal nie zdecydowaliśmy się. Od niedzieli normalnie trenujemy, więc sylwester powoli przechodzi do historii.

Z kolegami z drużyny na wspólnym balu bawił się siatkarz Pamapolu Domex AZS Andrzej Szewiński. - Spotkaliśmy się w częstochowskim lokalu Genesis - mówi Szewiński. - Wraz z żonami i dziewczynami szaleliśmy do piątej nad ranem. Zabawa była przednia. Tańczyliśmy przy muzyce na żywo i mechanicznej. Trochę uwag mam jednak do jedzenia, które nam podawano. Ale ogólnie było pozytywnie i jesteśmy zadowoleni.

W Szczyrku sylwestra spędził koszykarz Tytana Przemysław Migała. - Postanowiliśmy z dziewczyną i znajomymi, że wybierzemy się w góry na narty i oderwiemy się choć na chwilę od codzienności - mówi Migała. - Ze śniegiem było różnie, ale najważniejsze, że w miłym i kameralnym gronie mogłem przywitać Nowy Rok. W Szczyrku spotkałem również siatkarza Piotra Gabrycha, który obecnie gra w rosyjskiej Iskrze Odincowo. Mówił mi, że widział się z kilkoma innymi zawodnikami, więc Szczyrk okazał się popularny w gronie sportowców.

Indywidualna mistrzyni Polski w tenisie stołowym Paulina Narkiewicz ostatnie godziny 2004 roku spędziła w Złotym Potoku. - Tym razem wraz z grupą znajomych pojawiliśmy się na balu w hotelu Kmicic - mówi Narkiewicz. - Była wspaniała atmosfera i do piątej rano nie schodziłam z parkietu. W Nowy Rok Narkiewicz odpoczywała, jednak już 2 stycznia wznowiła treningi. - Trzeba było się trochę poruszać, gdyż w niedzielę gramy mecz Pucharu Nancy Evans i muszę się do niego odpowiednio przygotować - dodaje zawodniczka.