Jak minął rok? - komentarz "Gazety"

Kończący się rok 2004 nie przyniósł częstochowskim sportowcom zbyt wielu spektakularnych sukcesów, ale powodów do narzekań nie mamy.

Najważniejsze jest to, że w dwu naszych sztandarowych dyscyplinach działo się dobrze. Mało jest miast (tym bardziej powiatowych), które mogą pochwalić się silnymi drużynami w tak popularnych dyscyplinach, jak siatkówka i żużel.

To dzięki Włókniarzowi i AZS-owi o Częstochowie głośno było w kraju. Jedni i drudzy sięgnęli po brązowe medale mistrzostw Polski, ale ich waga była nieco inna.

Medal żużlowców nie był niespodzianką, jak to miało miejsce w przypadku AZS-u. Włókniarz w przeciwieństwie do ekipy Edwarda Skorka był bowiem jednym z faworytów do miejsca na podium. Ostatecznie musiał zadowolić się trzecią pozycją. Mimo że niektórzy kibice trochę marudzili - medal jednak cieszy. Obyśmy co rok mieli tylko takie powody do narzekania! Humory miłośników czarnego sportu poprawiły jeszcze złoto Walaska i brąz Holty podczas indywidualnych mistrzostw Polski. Pisząc o IMP, trzeba wspomnieć nie tylko o sukcesie sportowym, ale i organizacyjnym. Częstochowski finał z 2004 r. został w zgodnej opinii obserwatorów uznany za jeden z najlepszych w historii.

Jeszcze milej zrobiło się na koniec roku. Pierwszy raz od dawien dawna już w grudniu Włókniarz ma sponsora i skompletowany skład. I to jaki skład!

W tym roku nawet kibice piłki nożnej mieli powody do satysfakcji. Zawdzięczają to oczywiście Rakowowi. Kilkuletnia praca grupy ludzi, którzy postanowili odbudować klub, zaczyna przynosić widoczne efekty. Sukcesy sportowe - pierwsze miejsce w tabeli i awans do ćwierćfinału Pucharu Polski - to z jednej strony wynik wysiłku sztabu szkoleniowego, a z drugiej wykładnia coraz lepszej sytuacji finansowo-organizacyjnej Rakowa. Prawdziwe emocje dopiero jednak przed kibicami piłki nożnej. Raków ma ogromną przewagę na rywalami w I grupie IV ligi, ale aby awansować, musi wygrać baraże.

Jeśli o piłce mowa, to trzeba przypomnieć, że Częstochowa ma swojego reprezentanta w I lidze. Chodzi o piłkarki UKS Gol. W ekstraklasie nie wiedzie im się najlepiej, ale początki bywają trudne.

Także w innych grach zespołowych nie było (lub nie jest) źle. Koszykarze Tytana narobili nam sporo nadziei, ale problemy finansowe sprawiły, że na razie emocje sportowe jakby opadły. Mamy nadzieję, że nowy rok będzie lepszy dla naszego jedynego ligowego klubu koszykarskiego. Bez basketu częstochowski sport stałby się bardzo ubogi. Mecze Tytana dają możliwość oderwania się na chwilę od siatkarsko-żużlowej codzienności. Częstochowa bowiem siatkówką stoi, o czym świadczą ostatnie wyniki żeńskiej drużyny SPS Politechniki i zespołu Delic-Polu Norwida. Panie dość niespodziewanie liderują rozgrywkom serii B, a młodzież z Norwida także jest blisko szczytu tabeli.

Sukces odniosły także tenisistki stołowe Akademii Jana Długosza. Drużynowo zdobyły wicemistrzostwo Polski, a do tego Paulina Narkiewicz została najlepszą zawodniczką indywidualnie. Nasze pingpongistki z powodzeniem grają także w europejskich pucharach, a w lidze polskiej są liderem i być w nowym roku wreszcie sięgną po tytuł najlepszej drużyny w kraju.

Doskonale spisywali się także lekkoatleci CKS Budowlani. Dwadzieścia medali mistrzostw Polski, występy w I lidze seniorów i juniorów, zorganizowanie kilkunastu imprez najwyższej rangi. A to wszystko udało się osiągnąć przy skromniutkim budżecie i bez wielkich sponsorów. Jak? Pytajcie w CKS.

Jakie były inne ważne wydarzenia roku 2004? Nieco na wyrost możemy powiedzieć, że rozpoczęcie prac remontowych na stadionie Włókniarza. Co prawda początek jest skromny (wymiana ogrodzenia), ale wszystko przed nami. Mieliśmy w hali Polonia turniej eliminacyjny Pucharu Konfederacji w siatkówce, wydarzeniem była także grudniowa żużlowa Gala Lodowa.

Na progu roku 2005 sportowa Częstochowa żyje nadzieją, że będzie on jeszcze lepszy niż poprzedni. Wszyscy czekamy na kolejne medale żużlowców i siatkarzy, awans Rakowa, zwycięstwa siatkarek, tenisistek, koszykarzy. Czego wszystkim kibicom i sobie życzymy!