Siatkarze PZU AZS Olsztyn po rundzie

Dwie porażki i 21 punktów ma na swoim koncie zespół PZU AZS po pierwszej rundzie Polskiej Ligi Siatkówki. Olsztyniacy zajmują trzecie miejsce w tabeli

Siatkarska ekstraklasa z roku na rok robi się coraz ciekawsza. Obok doświadczonych siatkarzy pojawia się sporo utalentowanej młodzieży, która gra nie tylko w klubach z dolnej części tabeli, ale ma także okazję trenować i rywalizować w najlepszych klubach PLS.

Nie inaczej jest w PZU AZS Olsztyn. Przed obecnym sezonem skład zespołu został zmieniony i to dość znacznie. Do drużyny dołączyło siedmiu nowych zawodników, w tym sześciu w wieku poniżej 24 lat. Trochę czasu musiało więc upłynąć, aby wszyscy zaczęli się rozumieć. Z opóźnieniem w sezon wszedł Paweł Papke. Po operacji kolana przeszedł długą rehabilitację i nie mógł od początku w pełni uczestniczyć w treningach. Na pozycji atakującego na zmianę grali Krzysztof Śmigiel i Mark Siebeck. Olsztyniakom dobrze ułożył się terminarz. Początek sezonu to mecze z beniaminkami i z niebędącym w najlepszej formie zespołem Jastrzębskiego Węgla. Ze znacznie bardziej wymagającym rywalem podopiecznym Grzegorza Rysia przyszło się zmierzyć w meczu czwartej kolejki. Do Olsztyna przyjechał zespół Pamapolu AZS Częstochowa. Po pięciosetowym boju akademickie derby wygrali goście. Kolejne ciekawe spotkanie siatkarze PZU AZS rozegrali w Bełchatowie. Olsztyniacy, po bardzo wyrównanym i stojącym na wysokim poziomie meczu, pokonali Skrę 3:2. I to właśnie wyniki meczów z bełchatowianami i częstochowianami miały być jedynymi niewiadomymi, w pozostałych spotkaniach mieli wygrywać podopieczni Grzegorza Rysia. Niestety, tak nie było. Olsztyniacy gorzką pigułkę musieli przełknąć w Kędzierzynie-Koźlu. Mostostal, który do tej pory grą nie zachwycał, w meczu z PZU AZS wspiął się na wyżyny swoich możliwości. Olsztyńscy siatkarze tak dobrą dyspozycją rywali byli kompletnie zaskoczeni i mogli się tylko przyglądać, jak Mostostal ogrywa ich do zera. Runda zakończyła się z tylko jedną wpadką na koncie. Z dorobkiem 21 punktów zespół PZU AZS zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Jednak zanim przyszedł czas na odpoczynek podopieczni Grzegorza Rysia musieli zagrać w finałowym turnieju Pucharu Polski. W olsztyńskiej Uranii gładko pokonali Polską Energię Sosnowiec i w finale zmierzyli się ze Skrą. Po wspaniałej grze gospodarzy w pierwszym secie, wszystko wskazywało na to, że bełchatowianie będą w tym meczu po prostu bezradni. Podopieczni Ireneusza Mazura nie czekali jednak bezczynnie na koniec meczu, lecz wzięli się do roboty. Wygrali końcówki w dwóch kolejnych setach, a w czwartej partii pokonali siatkarzy PZU AZS do 16. I to trenerzy, zawodnicy i włodarze Skry cieszyli się ze zdobycia Pucharu Polski, pierwszego w historii klubu.

Olsztyniacy grają dobrze, ale drużynie jeszcze czegoś brakuje. Czego? Na pewno tego czegoś, co by im pomogło wygrać Puchar Polski, pokonać akademików z Częstochowy i uniknąć wpadki z Mostostalem...