Boże Narodzenie Ewy Kowalkowskiej

- Już bym chciała, żeby były. Kojarzą mi się z choinką, opłatkiem i mnóstwem śniegu- opowiadała nam dwa dni temu o swoich świętach bydgoska siatkarka. Dziś się doczekała.

Jeszcze w czwartek, tak jak przez cały ten tydzień kapitan Centrostalu/Adriany/Gazety Pomorskiej miała trening. Zawodowi sportowcy na taki dzień jak dziś czekają ze szczególnym utęsknieniem. Podobnie siatkarki, które wliczając przygotowania do sezonu i okres roztrenowania uczestniczą w zajęciach i rozgrywkach swojej drużyny przez 11 miesięcy w roku. Ostatni ich sukces to Puchar Polski sprzed dwóch tygodni. - Każde święta są szczególne. Na co dzień mamy tak mało czasu. Dla siebie, dla najbliższych. Wyczekuję więc niecierpliwie na takie dni jak Wigilia i Boże Narodzenie. Wreszcie będę mogła odpocząć, spędzić czas z rodziną i trochę podjeść - mówi siatkarka. Nawet w święta będzie podróżowała. Dzisiejszy wieczór spędzi z mężem w Koszalinie, jutro wróci do Bydgoszczy. Razem z Kowalkowskimi jedzie ich ulubieniec Miko, 50-kilogramowy owczarek niemiecki. - To tylko trzy dni wolnego i w poniedziałek znowu trening. Niełatwo pogodzić tak krótki czas między wszystkich. Na Wigilię pojedziemy do rodziców mojego męża Jarka. Nazajutrz chciałabym się spotkać z moimi rodzicami - opowiada. - Najpiękniej byłoby, gdyby wszyscy mogli być w jednym czasie i miejscu razem. Rodzice i jeszcze szwagier Jarka, Michał z Częstochowy. Już nie mogę się doczekać, kiedy w Koszalinie znowu będę mogła spróbować takich babeczek, właściwie to paszteciki, które robi babcia Jarka. W ogóle uwielbiam potrawy mączne, a na te babeczki a la paszteciki mam taką ochotę. Jem je na zimno, na ciepło. Jedną z ich zalet jest to, że mogą mieć farsz z kapusty i grzybów, ale także nadzienie słodkie - zawodniczka zdradza, na co ma największy apetyt. - Zanim siądziemy do stołu, podzielimy się opłatkiem i wspólnie odśpiewamy kolędy. Lubię szczególnie "Cichą noc" i "Jezus malusieńki" - stwierdza Kowalkowska.

Choinkę wspólnie z mężem kupiła przy jednym z hipermarketów. Drzewko jest w doniczce. - Nie ma miejsca na sztuczności w święta. Prawdziwa choinka trafi potem do naszego przydomowego ogródka. Jedna z poprzednich świąt już tam trafiła - podkreśla bydgoska siatkarka. - Prezenty mam już od końca listopada - kontynuuje. - Bo potem nie ma czasu na zakupy. Podarunki pakuję zazwyczaj w noc przed Wigilią. Co chciałabym dostać? Marzę o pięknych wakacjach w zimie, ale to nierealne. Święta kojarzą mi się z choinką i opłatkiem, no i oczywiście śniegiem. Tak bym chciała, żeby było dużo śniegu i można było się porzucać - podkreśla. - Wszystkim życzę spokojnych świąt w rodzinnej atmosferze, bogatego Gwiazdora i zdrowia. Podobały mi się życzenia, które w radiu składał Marcin Daniec: Zdrowia! Bo resztę, drodzy państwo i tak musimy sobie wszyscy sami wykombinować.

Copyright © Agora SA