Tomasz Gollob: Cross wzmacnia ręce

W przerwie zimowej sezonu żużlowego najlepszy polski zawodnik Tomasz Gollob myśli już o przyszłorocznych rozgrywkach. Zapowiadane zmiany w regulaminie ligi i Grand Prix powinny być dla niego korzystne.

Maciej Pawłowski: Jak wyglądają Pana przygotowania do nowego sezonu?

Tomasz Gollob, żużlowiec Unii Tarnów: Przez cztery, pięć miesięcy, kiedy nie ma jazdy na torze, uprawiam wszystkie dostępne dyscypliny sportu.

Skąd pomysł zaproszenia kolegów z Tarnowa na tor krosowy w okolice Bydgoszczy?

- Jazda na krosie wzmacnia ręce i poprawia koordynację ruchową. Żadne ćwiczenia na sali tego nie zastąpią.

Mamy zmiany w regulaminie ligi żużlowej na sezon 2005. Wprowadzono punkt bonusowy i rezerwę taktyczną przez cały mecz.

- Dla mnie, dla Toniego [Rickardssona - red.] i pozostałych chłopaków to dodatkowe wyzwanie. Nie będzie miejsca na odpuszczanie nawet przegranego meczu, bo każdy będzie bronił przewagi z poprzedniego spotkania, żeby zarobić punkt bonusowy. Co do rezerwy taktycznej, to końcówka często może być pasjonująca. Nie ma już tak, że w XIV i XV biegu jadą zawodnicy tylko z klucza, ale można ich zastępować i próbować przeważyć szalę zwycięstwa dzięki jeździe swoich najlepszych żużlowców.

W Grand Prix mamy w nowym sezonie tylko dwa sztuczne tory. Niemal wszyscy podkreślają, że dobrze Pan na tym wyjdzie.

- Na pewno. Ale tak naprawdę to każdy tor, na którym się dobrze jeździ i wygrywa, jest OK.

Finał Grand Prix zaplanowano we włoskim Lonigo, a to też dla Pana szczęśliwe miejsce.

- Rzeczywiście. Ten tor nie jest łatwy, ma specyficzną nawierzchnię, ale nie narzekam. Ma również dwa różne łuki.

Przed nami święta Bożego Narodzenia. Jak wyglądają w domu najlepszego polskiego żużlowca ?

- Tak jak chyba w każdym polskim domu. Spotyka się cała rodzina, są tradycyjne potrawy wigilijne, które przygotowuje moja żona Brygida. Robi to doskonale.

Copyright © Agora SA