Liczka to ta sama szkoła co Kasperczak

Brat prezesa klubu Bogdan Basałaj wyleciał z zarządu, ale zostanie przy Reymonta na stanowisku dyrektora organizacyjno-finansowego. Drugi były wiceprezes Zdzisław Kapka ma być szefem biura piłki nożnej, co oznacza, że nadal będzie wykonywał zadania należące do menedżera. Tylko co z Henrykiem Kasperczakiem?

We wtorek Werner Liczka organizował sobie pracę, skontaktował się z kandydatem na asystenta Tomaszem Kulawikiem i przyszłym kierownikiem zespołu Kazimierzem Moskalem. Obaj (byli kapitanowie "Białej Gwiazdy") wyrazili zainteresowanie powrotem na stare śmieci w nowych rolach.

Dotychczasowy trener Kasperczak nie dostał jeszcze dymisji na piśmie. Zarząd wręczy mu ją najpewniej jutro. Wczoraj przy Reymonta zorganizowano uroczyste spotkanie opłatkowe. Był właściciel klubu Bogusław Cupiał oraz szef rady nadzorczej Hubert Praski, Janusz i Bogdan Basałajowie, Zdzisław Kapka i Marek Gorączko. Stawiło się tylko czterech piłkarzy (Tomasz Frankowski, Maciej Stolarczyk, Michał Wróbel, Marcin Baszczyński), bo reszta bawi za granicą na urlopach.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Kasperczakowi włodarze klubu zaproponują funkcję doradcy zarządu do spraw sportowych, za co będzie otrzymywał wynagrodzenie zgodnie z dotychczasowym kontraktem. Od wczoraj zaczęło się też powiadamianie piłkarzy o tym, że przygotowania do rundy wiosennej zaczną się o pięć dni wcześniej niż planowano.

Kibice boją się, że wraz ze zmianą trenera zespół zatraci efektowny styl gry. - Nie sądzę, aby Wiśle to groziło - uspokaja nastroje Kazimierz Moskal. - Przecież Liczka reprezentuje tę samą szkołę trenerską co Kasperczak. Czech również chce grać ofensywnie i przyciągać ludzi na stadion. Zresztą w Krakowie trener będzie miał do tego lepszych niż w Górniku wykonawców.

Pan Kazimierz zdradził także, że treningi u Liczki są intensywniejsze niż u dotychczasowego szkoleniowca wiślaków. - Wszystko w granicach zdrowego rozsądku i nie ma żadnego bezsensownego biegania po lasach czy górach, jak to kiedyś bywało. Piłkarze Wisły nie muszą się obawiać, bo intensywny trening u trenera Liczki nie znaczy, że po nim zawodnik musi umierać - twierdzi.

Kazimierz Moskal dzisiaj będzie rozmawiał z prezesem Basałajem o warunkach jego pracy w Wiśle. Moskal do czerwca jest związany kontraktem z Górnikiem Zabrze, ale jak nam powiedział rozwiązanie umowy z Markiem Kośmińskim nie będzie dla niego żadnym problemem. - Moje ostatnie doświadczenia życiowe nakłoniły mnie do tego, aby powiedzieć "dość" i zawiesić buty na kołku - powiedział nam.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.