Rozmowa z Mikaelem Maksem

ŻUŻEL. I LIGA. W każym pojedynku będę chciał zdobyć jak najwięcej punktów, ale ważniejsze dla mnie jest, by drużyna wygrywała mecze i na koniec sezonu awansowała do ekstraklasy - mówi 30-letni Szwed, obcokrajowiec Marmy Polskie Folie, który w poniedziałek gościł w Rzeszowie.

Tomasz Welc: Po roku przerwy wracasz do polskiej ligi. W najbliższym sezonie będziesz reprezentował barwy Marmy Polskie Folie Rzeszów, gdzie masz zagwarantowane starty w 12 spotkaniach.

Mikael Max, obcokrajowiec Marmy Polskie Folie: - To fakt. W ostatnim sezonie zrobiłem sobie przerwę od startów w Polsce. Rok wcześniej startowałem w drużynie z Warszawy i uważam to za wielkie nieporozumienie. Przed tamtym sezonem działacze klubu ze stolicy Polski obiecywali bardzo dużo. Podczas sezonu okazało się, że starty w drużynie Gwardii to był wielki niewypał.

Drużyna z Rzeszowa ma konkretne cele na najbliższy sezon. Głośno mówi się o awansie do ekstraklasy.

- Rzeszów dał mi szansę i zrobię wszystko, by nie zawieść moich nowych pracodawców. Lubię wyzwania i cieszę się, że będę startował w drużynie, która za cel stawia sobie awans do grona najlepszych drużyn w Polsce. W tym roku nie startuję w Grand Prix [w klasyfikacji końcowej Max zajął 16. miejsce z dorobkiem 49 punktów - red], więc będę mógł się skoncentrować na jak najlepszych startach w lidze polskiej, szwedzkiej i angielskiej. W Rzeszowie oczywiście będę chciał pomóc chłopakom w awansie do ekstraligi.

Czy miałeś propozycje z innych klubów?

- Po tym, jak odpuściłem sobie starty w Polsce w sezonie 2004, w świat poszła fama, że nie jestem zainteresowany startami w tej lidze. A to nieprawda. W związku z tym nie miałem zbyt wielu propozycji, chociaż muszę przyznać, że tuż przed podpisaniem kontraktu z Marmą Polskie Floie Rzeszów, poważne zainteresowanie moją osobą wyrażali działacze z Lublina.

Rzeszowski tor jest jednym z najdłuższych w Polsce. Nie masz obaw przed startami na tym obiekcie?

- Absolutnie nie boję się rzeszowskiego toru. Startowałem tu kilka razy na meczach ligowych w barwach RKM Rybnik i nigdy nie było większych problemów. Ponieważ jest to długi tor, potrzebny jest szybki motocykl. Poza tym mam nadzieję, że zarówno rzeszowscy działacze jak i koledzy z drużyny pomogą mi jak najlepiej dopasować sprzęt do rzeszowskiego toru.

Na całym świecie jestem postrzegany jako zawodnik, który najlepiej czuje się na krótkich torach. Bo przecież w lidze szwedzkiej, w której reprezentuję barwy zespołu Luxo Start Malilla są krótkie obiekty. Podobnie jest w Anglii, gdzie jestem zawodnikiem Wolverhampton Wolves, która swoje mecze rozgrywa na jednym z najtrudniejszych technicznie torów na wyspach. Jednak ja naprawdę bardzo dobrze czuje się też na długich obiektach, takich jak ten w Rzeszowie.

Wcześniej na torach żużlowych całego świata byłeś znany jako Mikael Karlsson, jednak od 2003 roku zdecydowałeś się przyjąć nazwisko matki. Rozumiem, że nazwisko Max obliguje Cię do dużych zdobyczy punktowych.

- [Śmiech - red]. Chciałbym w każdym meczu zdobywać jak najwięcej punktów i myślę, że stać mnie na takie wyniki w I lidze. Jednak najważniejsze jest żeby drużyna wygrywała mecze. Co z tego, że ja zdobęde dużo punktów, jeśli Marma przegra? Ważne, żeby każdy z kolegów dorzucił kilka oczek.

W niedzielę liga polska, w poniedziałek swoje mecze rozgrywa Wolverhampton, we wtorek liga szwedzka. Nie będzie to dla Ciebie męczące?

- Nie. Jestem zawodowcem i jestem do tego przyzwyczajony, że startuję kilka razy w tygodniu. Gdyby było inaczej nie zdecydowałbym się na starty w Polsce.

Zabraknie Cię w przyszłorocznym cyklu Grand Prix. Na pewno będziesz chciał jak najszybciej wrócić do elity światowego żużla.

- Chciałbym wrócić do Grand Prix, ale nie wiem jak. Przecież od 2005 roku zlikwidowano eliminacje do tego cyklu. Po prostu będę starał się pokazać z jak najlepszej strony we wszystkich trzech ligach, w których będę startował oraz w Drużynowym Pucharze Świata i pozostanie mieć nadzieję, że moje dobre wyniki zostaną dostrzeżone przez przedstawicieli BSI [firmy odpowiedzialnej za wszystkie sprawy związane z Grand Prix - red].

Finał Drużynowego Pucharu Świata odbędzie się w Polsce. Na pewno celem reprezntacji Szwecji będzie obrona mistrzowskiego tytułu wywalczonego w Anglii.

- Nawet nie wiedziałem, że zawody finałowe odbędą się w Polsce. W takim razie zapowiada się ciężka walka o obronę tytułu mistrzowskiego. Ale na pewno tanio skóry nie sprzedamy.

Kiedy znów zobaczymy Cię w mieście nad Wisłokiem?

- Inauguracja ligi jest 3 kwietnia i wtedy na pewno się zjawię w Rzeszowie. Raczej zabraknie mnie w przedsezonowych sparingach, ale postaram się przyjechać wcześniej, by trochę potrenować i dopasować motocykle do rzeszowskiego obiektu.

Mikael Max

Ma 30 lat i jest młodszym bratem Petera Karlssona, który był blisko podpisania kontraktu w Rzeszowie. - Gdy okazało się, że Peter wybrał ofertę z Ostrowa szybko skontaktowaliśmy się z Mikaelem i praktycznie w jeden dzień ustaliliśmy szczegóły jego stratów w Rzeszowie - mówi Magdalena Zimny-Louis, konsultant ds. sportowych Marmy Polskie Folie Rzeszów. Największym indywidualnym sukcesem Maksa jest tytuł mistrza świata juniorów z 1994 roku, który wywalczył pokonując w biegu barażowym Norwega Rune Holtę. Rok wcześniej wywalczył srebrny medal w tej konkurencji, ulegając w biegu dodatkowym Anglikowi Joe Screenowi.

W latach 1995, 1997, 1999-2004 był uczestnikiem cyklu Grand Prix. Najlepsze w jego wykonaniu były sezony 2001, gdy w klasyfikacji końcowej zajął siódme miejsce oraz 2002, gdy uplasował się oczko niżej. Pięć razy stawał na podium poszczególnych turniejów Grand Prix, ale nigdy nie udało mu się wygrać. Najlepszy wynik to drugie miejsce w rozegranej w 2001 roku w Sztokholmie Grand Prix Szwecji.

Dwa razy, w latach 2003-2004 wspólnie z reprezentacją Trzech Koron sięgał po Drużynowy Puchar Świata. W 1994 roku w niemieckim Brokstedt, wspólnie z Tony Rickardssonem i Henrikiem Gustafssonem wywalczył złoty medal drużynowych mistrzostw Świata.

W polskiej lidze reprezentował barwy Polonii Piła, RKM Rybnik i WKM Warszawa. W 2002 roku był najskuteczniejszym zawodnikiem I ligi.