Cupiał: to piłkarze zwalniają Kasperczaka

Właściciel Wisły Bogusław Cupiał dla ?Gazety?: To nie ja, lecz piłkarze zwalniają Henryka Kasperczaka. Zamiast teraz popierać szkoleniowca, mogli skuteczniej biegać po boisku w meczu z Dinamem Tbilisi. Niech nie zapominają, że pracują u mnie jako piłkarze! Powinni grać, a nie filozofować

Michał Białoński: W internetowych forach popularna jest taka wersja: piłkarze i kibice bronią Kasperczaka, a pod nieobecność Cupiała jego ludzie chcą zwolnić trenera.

Bogusław Cupiał: Jeśli komuś się wydaje, że wszystko się dzieje bez mojej wiedzy i akceptacji, jest w grubym błędzie. Zresztą to nie ja, lecz piłkarze zwalniają Henryka Kasperczaka, którego bardzo szanuję tak jak i jego rodzinę. Zamiast teraz składać ustne deklaracje poparcia dla szkoleniowca, nasi zawodnicy mogli skuteczniej biegać po boisku w meczu z Dinamem Tbilisi. Niech nie zapominają, że pracują u mnie jako piłkarze! Powinni grać, a nie filozofować.

Czy trener Kasperczak będzie zwolniony?

- Zasługuje na to, aby dać mu jeszcze jedną szansę, ale nie na obecnych warunkach. Jeżeli zostanie u nas, to tylko jako szkoleniowiec pierwszego zespołu i jego kompetencje będą się zaczynać i kończyć na trenowaniu drużyny. Od menedżerki zostanie odsunięty. Za skauting będzie odpowiadało u nas kilku fachowców - jednym z nich jest Grzegorz Mielcarski - myślimy też o zatrudnieniu innych trenerów do poszukiwania talentów.

Zamierzamy też zamrozić trenerowi i piłkarzom 30 proc. poborów do momentu zdobycia przez nich mistrzostwa Polski.

Złośliwi twierdzą, że Kasperczak zarabia więcej niż prezes zarządu całej Tele-Foniki...

- Niemal dwa razy więcej. Teraz jednak każdy musi odczuć na sobie ciężar niepowodzenia finansowego firmy. Skoro trenerzy i piłkarze biorą premie za sukcesy, to powinni też się zgodzić na zamrożenie części wypłat, po tym jak w budżecie Wisły SSA pojawiła się wielka dziura spowodowana odpadnięciem z Pucharu UEFA.

Ostatni warunek, jaki postawię Kasperczakowi, to wprowadzenie do kontraktu pisemnej klauzuli, że odejdzie z klubu bez odszkodowania, jeśli w 2005 r. nie awansuje do Ligi Mistrzów. Zmarnował już dwie szanse, dostanie trzecią. Dłużej już nie mogę czekać.

A jeśli Wisła znowu trafi na Real Madryt?

- To ma awansować. W tym roku Real był dość słaby. Pokonał Wisłę, a teraz może nie wyjść ze słabej grupy Ligi Mistrzów. Nie umie sobie poradzić nawet z przeciętnym Bayerem Leverkusen. Dlaczego tylko ja mam ponosić konsekwencję odpadnięcia w I rundzie Pucharu UEFA? Gdyby Wisła pokonała tę przeszkodę, niemal na 100 proc. bylibyśmy w przyszłym sezonie rozstawieni w eliminacjach Ligi Mistrzów i nie musielibyśmy rywalizować z włoskimi, hiszpańskimi czy angielskimi zespołami! Na dodatek budżet klubu zostałby zbilansowany.

Trenera broni spora grupa kibiców. Może mają rację?

- Analizując na chłodno, trudno się z nimi zgodzić. Poza pierwszym rokiem pracy trenera w Europie ponosimy same klęski. Po porażkach z Anderlechtem i Realem było mi wstyd. Gdy nie radziliśmy sobie z Valerengą Oslo i Dinamem, przychodziło mi na myśl tylko jedno słowo: kompromitacja! A przecież spełniliśmy wszystkie warunki trenera, żeby miał komfort w walce o Ligę Mistrzów. Specjalnie zwlekaliśmy ze zmianami w zarządzie, żeby nie narzekał na psucie atmosfery. Nie ruszyliśmy trenerów rezerw i bramkarzy, choć były takie plany. Przypomnę tylko, że Dinamo Tbilisi nie dość, że nie wygrało w grupie Pucharu UEFA żadnego z czterech meczów, to straciło aż 13 goli, strzelając dwa! Z kim my przegraliśmy?

Wracając do niezadowolenia kibiców. Jeśli pojawia się tak wielu doradców w sprawach personalnych, to może ktoś z nich podpowie, skąd wziąć pieniądze na załatanie dziury budżetowej? Czy ktoś się zastanowił, o ile obniżyła się wartość całej grupy Tele-Fonika Kable SA przez to, że jedna z jej spółek od dwóch lat zbiera regularne baty w europejskich rozgrywkach? Wisła SSA to normalny interes, w którym trzeba kierować się ekonomią, i sentymenty musimy odłożyć na bok!

Ale kibice uwierzyli w informację, że podobno już kilka tygodni temu zawarł Pan z trenerem Kasperczakiem "dżentelmeńską umowę", na podstawie której dał mu Pan kolejną szansę bez zmieniania kontraktu. To prawda?

- Bzdura! Kibice dają sobą manipulować, jeśli w coś takiego uwierzyli. Nie obiecywałem nic takiego trenerowi. Co więcej, odkąd wyjechałem po meczu z Legią do USA, nie mieliśmy z panem Kasperczakiem kontaktu.

Ostatnią ustną umowę zawarliśmy w lecie przy przedłużaniu kontraktu z trenerem. Zrezygnowałem wówczas z pisemnej klauzuli, bo pan Kasperczak obiecał mi, że odejdzie bez przeszkód, jeśli tylko mu powiemy, że już go nie chcemy.

Jak by Pan podsumował działalność menedżerską prowadzoną w klubie przez ostatnie dwa i pół roku?

- Klapa. Wystarczy przypomnieć nazwiska Ouadja, Belotte, Brasilia, popatrzyć na grę Omeonu i już wiadomo, że trener Kasperczak nie ma nosa do transferów. W wypadku Omeonu sztab szkoleniowy zapewniał mnie, że ten zawodnik pomoże nam w awansie do Ligi Mistrzów, a dwa tygodnie później od tej samej osoby słyszę: "Trzeba tego Nigeryjczyka wypożyczyć albo sprzedać".

Co się dzieje z naszą młodzieżą? Strąk, Brożkowie u nas się nie nadawali, a w innych klubach, w otoczeniu słabszych piłkarzy, radzą sobie. Kogo my mamy w rezerwowej drużynie? Jakie postępy robią ci piłkarze? Przez trzy lata nie wypromować żadnego młodego gracza? Przecież od dawna sprowadzamy do Krakowa najbardziej utalentowanych chłopaków z całej Polski.

Z dojrzałymi piłkarzami też się nie udaje. Odkrycie Kasperczaka - Paszulewicza - musieliśmy wysłać do Chin. Trener nie sprowadził żadnego klasowego piłkarza.

A Damian Gorawski?

- Jeszcze nie było w Wiśle trenera Kasperczaka, jak staraliśmy się go sprowadzić. Na początku prezes Ruchu Krystian Rogala nie chciał w ogóle słyszeć o transferze, później stawiał wygórowane żądania finansowe, w końca Damian przyszedł do nas za długi.

Marek Zieńczuk?

- Tak samo. Chcieliśmy go mieć od dawien dawna, tylko że długo był nie do kupienia. Dlaczego nikt nie pamięta, że jednym z pomysłów Kasperczaka było pozbycie się Cantoro do Tłoków Gorzyce, a Frankowskiego na Cypr? Powiem więcej. Nie wiem, czy zdobylibyśmy ostatnie mistrzostwo, gdyby nie przyszli do nas Majdan, Kłos, Mijailović i Kukiełka. Były to pomysły moje i Huberta Praskiego [przewodniczący rady nadzorczej Wisły SSA - red.], do których trenera musieliśmy długo przekonywać. A z punktu widzenia finansowego były to transferowe hity. Tylko za Mijailovicia musieliśmy wyłożyć pokaźną gotówkę [0,5 mln euro - red.]. Reszta - czyli ówcześni reprezentanci Polski - przyszła do nas niemal za darmo! Zaczęliśmy z własnej inicjatywy szukać wzmocnień, gdyż po porażce z Valerengą baliśmy się, że nawet mistrzostwa Polski nie zdobędziemy.

Oczywiście nadal przy wszystkich transferach trener miał prawo do ostatecznej opinii. Do większości pomysłów transferowych udało się go przekonać.

To znaczy, że były takie, do których się nie udało?

- Były dwa takie przypadki. Gdy sprzeciwił się powrotowi do Wisły Kamila Kosowskiego, odstąpiliśmy od tematu na początkowym etapie załatwiania tego transferu. Trener storpedował też pomysł pozyskania Aleksandara Vukovicia, choć ten mógł przyjść do nas za darmo.

Pojawiają się pogłoski, że pod Pana nieobecność i bez pańskiej zgody dochodzi w Wiśle do zamachu stanu. Jego autorami mają być nowy prezes Janusz Basałaj i Hubert Praski.

- W Wiśle ani w żadnej innej spółce grupy TFK nic się nie dzieje za moimi plecami. W klubie zarząd i rada nadzorcza mają daleko posuniętą samodzielność, ale o wszystkim mnie informują i ja akceptuję każdy ich krok. Mam do nich pełne zaufanie. Gdyby było inaczej, reagowałbym natychmiast.

Tak jak w wypadku niedawnej dymisji zarządu?

- Tadeusz Czerwiński jako prezes zarządu zawiódł mnie. To była dziecinada. Wraz z innymi członkami zarządu miał tyle czasu, żeby zaproponować jakieś wyjście z patowej sytuacji finansowej, i zamiast coś wymyślić, to kłócili się, prowadzili swoje gierki, zepsuli atmosferę w klubie, zniechęcili do nas media.

Kibice bronią prezesa Czerwińskiego za doprowadzenie do rozbudowy stadionu i przedłużenie umowy z Erą.

- Do stadionowej inwestycji faktycznie przyczynił się, ale nie tylko on. Sprawa była już zaawansowana, a lobbowało ją stowarzyszenie kibiców, rada nadzorcza i zarząd przed nadejściem Czerwińskiego. Natomiast umowa sponsorska z Erą to zasługa Bogdana Basałaja. To on prowadził negocjacje od początku do końca. Czerwiński nie przyniósł do klubu ani złotówki!

U mnie będą pracować tylko rzetelni i poważni ludzie, dla których nie liczą się prywatne interesy, a zanim pomyślą o promocji własnego wizerunku, wypromują Wisłę.

Nie boi się Pan, że jeśli już dojdzie do zmiany, to Verner Liczka okaże się słabszym trenerem od Kasperczaka?

- Dlaczego mam mu nie zaufać, skoro reprezentuje tę samą francuską szkołę trenerską co Henryk Kasperczak? Dajmy mu szansę. Pamiętam, że gdy sprowadzałem Kasperczaka, to również rozlegały się głosy krytyki, że "co to za trener, który teraz nie znalazł sobie pracy w żadnym francuskim klubie, tylko prowadził podrzędne afrykańskie reprezentacje". Przyzwyczaiłem się już do narzekań części kibiców. Jeżeli ktoś myśli realnie, to zrozumie, że nie mogę czekać bezczynnie. Klub tej klasy co Wisła nie może sobie pozwolić na stratę dwóch kolejnych sezonów w europejskich rozgrywkach. Jeśli nie poprawi się jego wynik finansowy, dalsze istnienie piłkarskiej spółki będzie zagrożone.

Dlatego powtarzam - sentymenty odłóżmy na bok. Do nikogo nie możemy mieć pretensji, jeżeli wypowiada słowa krytyki po takich porażkach jak te z Valerengą czy Dinamem. Taka krytyka spotka każdego szkoleniowca i działacza Wisły. W związku z tym czułem się rozczarowany, gdy po porażce w Tbilisi nikt ze sztabu trenerskiego nie wziął winy na siebie. Tylko zarząd podał się do dymisji.

A może lepiej nastawić się na sukcesy krajowe i cieszyć się z nich, a każde zwycięstwo w Europie traktować jak miłą niespodziankę?

- Oczywiście cieszę się ze zwycięstw w naszej ekstraklasie i Pucharze Polski. Jednocześnie mam jednak świadomość tego, że gdy my wzmocniliśmy się reprezentantami kraju, konkurencja straciła mocnych piłkarzy. Nie oszukujmy się - budżet Wisły jest bez mała dwukrotnie większy od klubów, które próbują z nami rywalizować o mistrzostwo Polski. Tak słabej ligi nie było dawno.

Czy Twoim zdaniem Kasperczak powinien pozostać trenerem Wisły?