Kto trafi na żużlową listę transferową?

Na początku grudnia GKSŻ po raz ostatni opublikuje najbardziej absurdalny twór w historii polskiego żużla - listę transferową. Po raz ostatni, bo od przyszłego roku do speedwaya wkracza prawo Bosmana

Lista transferowa pojawiła się w polskim żużlu na początku lat 90. Z grubsza chodziło o to, by kluby same wyceniały swoich zawodników, a ci później zmienialiby pracodawców w zamian za ustaloną sumę odstępnego. Takie było założenie teoretyczne, w praktyce istnienie listy w ostatnich dziesięciu latach doprowadziło do tak wielu skandali i absurdów, że aż trudno uwierzyć. Czemu tak się działo? To proste, wartościowi zawodnicy, jak Tomasz Gollob, którego karierą umiejętnie kierował jego ojciec, potrafili negocjować nowe kontrakty, "zbijając" przy okazji swoją cenę transferową. Efekt był taki, że przed rokiem, pozyskując najlepszego polskiego żużlowca, Unia Tarnów nie zapłaciła Polonii Bydgoszcz ani złotówki! Tymczasem szerzej nieznany junior Polonii Piła Łukasz Nowak trafił na listę z kwotą miliona złotych. I to on był tym najdroższym!

Złoty interes prezesa

Powód - prawdopodobnie w Pile Nowak podpisał kontrakt, będąc nieświadomy, jaką kwotę odstępnego wpisali przy jego nazwisku działacze. A jeśli był świadomy, to na własne życzenie... ubezwłasnowolnił się. Co ciekawe jednak, astronomiczne kwoty transferowe były domeną właśnie działaczy Polonii Piła. Trzy lata temu pół miliona marek (wg ówczesnego kursu 924 tys. zł) kosztował Tomasz Gapiński, dwa lata temu tyle samo trzeba było zapłacić (wg aktualnego kursu ponad milion złotych) za Roberta Miśkowiaka. Nie jest bowiem tajemnicą, że właśnie za kadencji wpływowego prezesa pilskiego klubu Wiesława Wilczyńskiego juniorzy tego klubu podpisywali długoterminowe, milionowe kontrakty. Dlatego później mieli problemy. Doszło nawet do tego, że Jarosław Hampel, negocjując obniżenie kwoty transferowej, musiał zrezygnować z części pieniędzy, które pochodziły z tzw. punktówki. A było to kilkaset tysięcy złotych.

Dla tych, którzy liczą na podobnie absurdalne kwoty także w tym roku, mamy jednak smutną wiadomość. Tym razem na liście transferowej ekstraligi nie należy spodziewać się żadnych astronomicznych sum. Może dlatego, że Polonia Piła nie jest już tak prężna finansowo i jeździ tylko w II lidze. Warto także zaznaczyć, że w tym roku GKSŻ opublikuje listę po raz ostatni. Od sezonu 2006 do żużla wkracza bowiem prawo Bosmana i kluby nie będą już mogły żądać sum odstępnego za zawodników, którzy nie podpiszą kontraktów. Wyjątkiem będą właśni wychowankowie, bo za żużlowca po licencji klub X po trzech latach jego startów będzie mógł domagać się kwoty nawet do 210 tys. zł.

Tymczasem niektórzy na prawie Bosmana już zdążyli zrobić złoty interes. Prezes WTS-u Andrzej Rusko tydzień temu podpisał dwuletni kontrakt z Jarosławem Hampelem, a już kilka dni później ogłoszono wprowadzenie nowych przepisów, w myśl których "Mały" po sezonie 2005 byłby wolnym żużlowcem. Przezorny prezes zapewne wiedział, co postanowi GKSŻ, a czy wiedział o tym "Mały"?

"Drabol" za darmo

Przypomnijmy tylko, że kluby mają czas do 30 listopada [dzisiaj - red.] na podpisywanie kontraktów ze swoimi zawodnikami. Jeśli tego nie zrobią, ich żużlowcy trafią na listę transferową, którą GKSŻ opublikuje na początku grudnia. Jak dotychczas najwięcej niewiadomych jest w Apatorze Toruń - kontraktów wciąż nie podpisali bowiem Jaguś, Puszakowski i Kościecha. Cała trójka na pewno trafi na listę transferową, najdroższy będzie Puszakowski, za którego trzeba będzie zapłacić 100 tys. zł. W Częstochowie wciąż umowy z Włókniarzem nie podpisał Sebastian Ułamek, który ma konkretne oferty z Unii Tarnów i Intaru Ostrów. Jeśli "Seba" zdecyduje się jednak odejść, nowy pracodawca zapłaci za niego tylko 60 tys. zł. Jest bardzo prawdopodobne, że do końca listopada nowe kontrakty przedłużą w Lesznie Dobrucki, Rempała, Baliński i Łukasz Jankowski. Już uczynili to Piotr Świderski i Roni Jamroży - obaj związali się umowami z WTS-em Atlasem. Wczoraj za to w późnych godzinach wieczornych nowy kontrakt z Unią Tarnów negocjował w imieniu Janusza Kołodzieja jego ojciec. - Janusz na pewno zostanie w Tarnowie - zapewnił nas wczoraj prezes Unii Szczepan Bukowski.

Najbardziej wartościowym żużlowcem na liście będzie wystawiony przez WTS Atlas Sławomir Drabik. Bo "Drabol" jest do wzięcia za darmo - właśnie kwotę zero ma wpisaną przy nazwisku w kontrakcie.

Tym najdroższym może się okazać za to Tomasz Bajerski, który w minionym sezonie spisywał się momentami żenująco. Apator miał go więc dość i wystawił "Bajera" na listę transferową z kwotą 100 tys. zł. To nie koniec, bo jak nieoficjalnie wiadomo, zawodnik dostanie od swojego nowego klubu - Lotosu sumę 100 tys. zł (wg niektórych źródeł 150 tys. zł) za podpis pod kontraktem. Gdański klub wyda więc na transfer tylko jednego żużlowca od 200 do 250 tys. zł.

Nieoficjalna lista transferowa ekstraligi

Atlas Wrocław

Sławomir Drabik - 0

Apator Toruń

Tomasz Bajerski - 100 tys. zł

Wiesław Jaguś - 0

Robert Kościecha - 70 tys. zł

Piotr Protasiewicz - 100 tys. zł

Mariusz Puszakowski - 100 tys. zł

Włókniarz Częstochowa

Adam Pietraszko - 50 tys. euro

Sebastian Ułamek - 60 tys. zł

Rafał Osumek - 20 tys. zł

Michał Szczepaniak - 0

BTŻ Bydgoszcz

Mirosław Kowalik - 60 tys. zł

Dariusz Fijałkowski - 2,5 tys. euro

Unia Tarnów

Robert Wardzała - 0

Unia Leszno

Do końca listopada kontrakty z klubem podpisać mają wszyscy seniorzy z podstawowego składu Unii w sezonie 2004 - Jacek Rempała, Rafał Dobrucki, Damian Baliński i Łukasz Jankowski. Jeśli tak się nie stanie, wówczas cała czwórka trafi na listę transferową. Co ciekawe, za Dobruckiego trzeba będzie zapłacić tylko 37,5 tys. zł, a Rempała będzie do wzięcia za darmo.

Lotos Gdańsk

Żaden z podstawowych zawodników Lotosu w sezonie 2004 nie trafi na listę transferową, wszyscy mają ważne kontrakty.

ZKŻ Zielona Góra

Kontraktów z ZKŻ-etem wciąż nie podpisali Rafał Okoniewski, Andrzej Huszcza i Piotr Świst. Jest jednak mało prawdopodobne, że trafią na listę transferową. Niejasna jest przyszłość Krzysztofa Stojanowskiego i Grzegorza Kłopota, którzy mogą trafić na listę.