Koszykarze Gipsaru wygrali w Zgorzelcu

Po porażce 61:66 z Gipsarem kibice Turowa domagali się dymisji trenera Andrzeja Kowalczyka.

Na pomeczowej konferencji prasowej Kowalczyk imponował spokojem. - Nie będę komentował przyczyn porażki - zaznaczył. - Young i Bennet zupełnie dzisiaj nie funkcjonowali, a my mieliśmy tak ułożoną grę, że wszystkie piłki miały być dogrywane właśnie do nich - skwitował porażkę, której nie można nazwać inaczej niż kompromitacją.

Na pytanie dziennikarza, jak mu się pracuje w miejscu, gdzie kibice wprost domagają się jego dymisji, odpowiedział: Nie słyszałem żadnych okrzyków. A że kibice są niezadowoleni? Taka już jest robota trenera. Ocena mojej pracy nie należy do kibiców, tylko do zarządu klubu - uciął rozmowę.

Antybohaterami meczu byli Hughes, Young i Benett. Ten pierwszy nie tylko grał egoistycznie i każdą akcję próbował kończyć sam, ale jego nieprzemyślane akcje nie przynosiły większego pożytku drużynie. Dwaj pozostali byli mało widoczni - razem zdobyli... 5 pkt.

O porażce Turowa w największej mierze zadecydował jednak brak zespołowości. Zawodnicy sprawiali wrażenie, jakby pierwszy raz rozgrywali razem mecz. Karlikanovas czy Rawlins bez trudu wchodzili pod kosz, a potem wystarczały dwa proste zwody, żeby zostawić za plecami zupełnie zdezorientowanych obrońców Turowa i umieścić piłkę w koszu.

Jedynie w trzeciej kwarcie wydawało się, że gospodarze nie będą mieli problemu z odniesieniem zwycięstwa, bowiem przez pięć pierwszych minut goście nie potrafili zdobyć nawet punktu, a fenomenalny powrót na ligowe parkiety zanotował Dominik Tomczyk. "Domino" grał solidnie w obronie i bardzo skutecznie w ataku i to po jego rzucie za trzy punkty w 26. min meczu Turów wyszedł na dwunastopunktową przewagę (40:28).

Więcej atutów w tym meczu Turów jednak nie miał. Ostatnia kwarta należała do koszykarzy Stali. Łatwe punkty zdobywali świetnie dysponowani Sola, Lalić i Karlikanovas i na dwie minuty przed końcem Gipsar tracił do gospodarzy już tylko jeden punkt. Faul ofensywny odgwizdano Hughesowi, koszykarze Stali przeprowadzili skuteczną akcję i po celnym rzucie Soli to oni wyszli na przewagę, której nie oddali już do końca spotkania.

Kiedy na 24 sekundy przed końcem Szawarski nie trafił arcyważnego rzutu za trzy punkty i Gipsar prowadził już trzema punktami, świetnie spisujący się w czwartej kwarcie Andrija Sola odwrócił się do grupy kibiców Stali Ostrów i krzyknął: "Taak!" Turów miał jeszcze szanse na odrobienie strat, ale w końcówce Brandun Hughes ponownie postanowił grać sam i wszystkie akcje kończył indywidualnie. A ponieważ rozgrywającemu Turowa zabrakło celności - podopieczni wieloletniego asystenta Andrzeja Kowalczyka - Wadima Czeczuro mogli się skoncentrować wyłącznie na powiększaniu przewagi.

- Fajnie, że się odblokowaliście i zaczynacie grać jak trzeba - gratulował po meczu koszykarzom Stali Wojciech Szawarski. - Ale nie mogliście zacząć wygrywać... od następnego spotkania?

Turów Zgorzelec - Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 61:66 (14:13, 15:13, 20:15, 12:25)

Turów: Hughes 14, Tomczyk 14, Szawarski 13, Zabłocki 9, Czerwonka 6, Young 3, Bennett 2, Łopatka 0, Mordzak 0;Gipsar: Karlikanovas 19, Rudzitis 12, Allen 11, Darecko Rawlins 8, Sola 8, Lalic 5, Lewandowski 3, Krzykała 0, Parzeński 0.

Dla Gazety

Wadim Czeczuro, trener Gipsaru

Bardzo się cieszymy, że nasza praca w końcu zaczyna przynosić efekty. W końcu mamy prawdziwy zespół. Graliśmy do końca, daliśmy z siebie wszystko i dzięki temu wygraliśmy.

Srdjan Lalić, koszykarz Stali Ostrów

Przez cały tydzień solidnie się przygotowywaliśmy do meczu z Turowem. Wiedzieliśmy, jaki styl gry prezentuje Turów, mieliśmy dokładnie przygotowaną taktykę. Naszym celem było to, żeby przez cały mecz grać agresywnie i nie pozwolić gospodarzom na wypracowanie przewagi. To się nam udało.

Wojciech Szawarski, były koszykarz Stali, obecnie w Turowie

Atmosfera jest straszna. Takich meczów nie wolno przegrywać... Nie umiem wytłumaczyć co się dzieje. Po raz kolejny nie graliśmy zespołowo. Poprawiliśmy obronę, ale w ataku graliśmy katastrofalnie. Może jakieś znaczenie miał fakt, że graliśmy pod presją, czasem ciężko się gra, kiedy jest się faworytem i wszyscy oczekują wygranej. Ale wiem, że to w żaden sposób nas nie tłumaczy. Jacek Krzykała, koszykarz Stali

Mój wkład w dzisiejszą wygraną nie był za duży. Nie jestem jeszcze w formie, brakuje mi ogrania i treningów czysto koszykarskich. Ale wierzę, że z dnia na dzień będzie lepiej. Chcieliśmy się pokusić w Turowie o niespodziankę i cieszę się bardzo, że nam się to udało. Czeczuro przechytrzył Kowalczyka.

not. amon