Masters Cup. Hewitt i Federer w finale

Roger Federer i Lleyton Hewitt spotkają się w decydującym meczu kończącego sezon Masters Cup. Obaj pokazali w półfinałach, że jak najbardziej na to zasługują. Szwajcar rozegrał z Maratem Safinem najdłuższego tie-breaka w historii zawodowego tenisa.

Federer, którego tegoroczna dominacja w światowym tenisie może niektórych już nużyć, w półfinałowym pojedynku z Maratem Safinem zadbał wspólnie z rywalem o sporą dawkę adrenaliny dla wszystkich obserwatorów meczu. Obaj rozegrali mecz, o którym jeszcze długo będzie się opowiadać i pisać w tenisowym światku.

"Półfinał z podtekstami" - tak amerykańska prasa okrzyknęła pojedynek Szwajcara z Rosjaninem. Chodziło oczywiście o trenera Petera Lundgrena, który przez pięć lat pracował z Federerem (rozstali się w grudniu 2003 r.), a ostatni sezon zajmował się Safinem. Potężnych gabarytów Szwed zapewniał, że zna jak mało kto Rogera i to pomoże jego obecnemu podopiecznemu. Mimo to przewidywano łatwe zwycięstwo Szwajcara, który z Rosjaninem przegrał tylko raz w sześciu dotychczasowych meczach, a w tym sezonie pokonał go już dwukrotnie (m.in. w finale Australian Open).

Jednak, jak zwykle w takich sytuacjach, wydarzenia na korcie zupełnie przyćmiły wcześniejsze spekulacje spoza kortu. Gdy bowiem wszystko zdawało się iść według przewidzianego schematu - Szwajcar dzięki jednemu przełamaniu serwisu rywala wygrał pierwszego seta - nagle pojawiły się nieoczekiwane zmiany w scenariuszu.

Safin fantastycznie rozpoczął drugą partię, wygrywając trzy kolejne gemy, w tym jeden przy podaniu Federera. Najwyraźniej taki sukces (jak przełamanie serwisu Szwajcara) przyszedł jednak za wcześnie. Rosjanin nie był w stanie utrzymać przewagi i po kolejnych kilku gemach był remis. Logiczną konsekwencją takiego rozwoju sytuacji na korcie był tie-break.

Dodatkowy, 13. gem, wprowadzono w 1970 roku, by - jak argumentowano wtedy - skrócić "przedłużające się w nieskończoność mecze tenisowe". Zasada, że gra się do zdobycia siedmiu punktów (przy zachowaniu dwóch punktów przewagi), rzeczywiście skróciła spotkania. Tymczasem w Houston decydującego o wyniku drugiego seta tie-breaka Federer z Safinem grali... 26 minut - najdłużej w historii. By go rozstrzygnąć, musieli rozegrać 38 piłek. Wyrównali tym samym wynik Bjorna Borga (Wimbledon 1973 r. z Premjitem Lall) i Gorana Ivanisevicia (US Open 1993 r. z Danielem Nestorem).

W tym czasie Szwajcar miał osiem piłek meczowych, Rosjanin sześć setowych. Dwukrotnie w tym czasie sędzia główny popełnił błędy - raz na korzyść Safina (przy czwartej piłce meczowej), drugi na jego niekorzyść (przy kolejnej równowadze). Każda wymiana stała na niezwykle wysokim poziomie, wygrywające zagrania przeplatały się z minimalnymi autami, atomowe serwisy z doskonałymi returnami. Gdy podekscytowana teksaska publiczność zaczęła głośno odliczać kolejne punkty, pierwszy ciśnienia nie wytrzymał Safin, który popełnił niewymuszony błąd, a w kolejnej piłce nie był w stanie odegrać fantastycznego zagrania z forhendu Szwajcara.

- Takiego tie-breaka nie grałem jeszcze nigdy w życiu. Nawet podczas treningu. A tu trzeba było grać każdą piłkę na najwyższym poziomie - przyznał potem Federer. Rosjanin był tak zdruzgotany porażką, że nawet nie połamał własnej rakiety, co w takich sytuacjach zazwyczaj robi.

Jedyną osobą na trybunach, która przyjęła taki rozwój wydarzeń ze stoickim spokojem, był właściciel Westside Tennis Club Jim McIngvale. Ekscentryczny milioner, który sprowadził Masters Cup do Houston, był tak zdruzgotany wcześniejszą porażką Amerykanina Andy'ego Roddicka z Lleytonem Hewittem, że już nic nie mogło go bardziej poruszyć.

A Roddick rzeczywiście dokonał rzeczy niebywałej. Od stanu 2:1 w drugim secie ogarnęła go niewytłumaczalna słabość i przegrał 20 punktów z rzędu. A ponieważ również pierwszego seta wygrał Hewitt, to on zagrał w niedzielnym finale (początek o godz. 22.30 czasu polskiego) z Federerem.

Liczby turnieju

16

Tyle kolejnych wcześniejszych spotkań wygrał Safin, nim spotkał się w półfinale w Houston z Federerem

22

A tyle kolejnych spotkań z graczami z pierwszej dziesiątki ATP "Entry System" nie przegrał Federer

10

Tyle razy przed Masters Cup awansował w tym roku do finału turniejów ATP Federer (w tym trzy razy z cyklu Wielkiego Szlema). Nie przegrał ani jednego.