Spotkanie studentów z trenerami

Studenci WSH-E i kibice przepytali przed derbowym meczem trenerów obu drużyn

W roli widzów wystąpili studenci i kibice obu klubów, a piłkę odbijali trenerzy obu zespołów: Marek Chojnacki i Stefan Majewski. Zaczęło się od braw dla gości, małego quizu na temat derbów, a potem obaj panowie zostali zarzuceni gradem pytań z sali.

Większość dotyczyła przedmeczowych planów. Trenerzy solidarnie uchylili się od prognozowania wyniku i postawy swoich zespołów. Marek Chojnacki: - Jeśli zagramy dobre spotkanie, będzie większa szansa, że je wygramy - mówił.

- Nie przygotowujemy zespołu do jednego meczu - podkreślił Stefan Majewski. - Wynik będzie zależał od dyspozycji dnia i lepszego przygotowania do rundy jesiennej.

Kibice martwili się o napastników obu drużyn zaznaczając, że ani w jednym, ani w drugim zespole nie ma rasowych łowców goli. - Strzelanie bramek, to coś bardzo trudnego - zaczął Majewski. - To dlatego dobrzy napastnicy są tak wysoko opłacani. Widzew ma dwóch bardzo perspektywicznych graczy napadu. To Andrzej Rybski i Nathan Caldwell. Ale oni ledwo zaczęli grać z seniorami. Muszą się jeszcze wiele nauczyć. To, że nie strzelają bramek, to też zmyłka dla przeciwników. Nie mamy napastników, dlatego nie wiedzą, kto te gole strzela.

Chojnacki bronił się, że choć w ŁKS brakuje napastników, drużyna jest na drugim miejscu pod względem strzelonych bramek w lidze. Zdradził też, że mało prawdopodobne jest, by w derbowym meczu zagrał Marcin Wachowicz, najlepszy strzelec z al. Unii. - O tym, czy zagra zdecyduję po rozmowie z zawodnikiem i lekarzem. Chłopak pali się do gry, ale nie chcę go wpuszczać na boisko tylko po to, by zagrał 10 minut i zszedł z kontuzją - odpowiadał trener.

Niektórzy kibice podejrzewali nawet, że już zapadły decyzje o wyniku 0:0. - Nic nie wiem o remisie - żartował Chojanacki.

- Gdyby ktoś zadał mi takie pytanie na konferencji prasowej, skwitowałbym to złośliwym komentarzem - dodał wyraźnie rozdrażniony pytaniem Majewski.

Trenerzy mówili też o atmosferze wokół meczu. Obaj liczą na spokój na trybunach i doping prawdziwych kibiców. Chojnacki przypominał, że grał w meczach derbowych, na które przychodziło 20-30 tys. widzów i do żadnych awantur nie dochodziło. Teraz mają uczulać również piłkarzy, żeby nie zaogniali atmosfery. - Zapowiem swoim zawodnikom, że w razie wykonania nieodpowiedzialnych gestów będą surowo karani - stwierdził stanowczo Chojnacki. - Zawodnicy muszą być przygotowani na przykre słowa. Mnie gwizdy i wyzwiska tylko mobilizowały. Mam nadzieję, że Polski Związek Piłki Nożnej wybierze też na ten mecz dobrego sędziego. Bo i od niego będzie dużo zależało.

Na koniec obaj trenerzy oddali po trzy strzały na bramkę, której bronili kibice przeciwnych drużyn. Lepszy okazał się Stefan Majewski, który strzelił jednego gola.