Trzecioligowcy przed 12. kolejką

Piłkarze trzeciej w tabeli Warmii podejmą dziś (godz. 14) lidera z Łowicza. Pozostali trzecioligowcy mecze rozegrają na wyjazdach: wicelider z Łomży z Ceramiką w Paradyżu, a Mlekovita z Legionovią

Spotkanie Warmii z Pelikanem Łowicz to hit kolejki. Ale również test dla podopiecznych Piotra Zajączkowskiego.

- A dokładniej sprawdzian dla zespołu, jak będzie się prezentować na tle drużyny ze ścisłej czołówki - tłumaczy trener Warmii. - Po ostatnich wygranych drużyna jest podbudowana i w bojowym nastroju, przed naszymi kibicami chcemy zaprezentować widowiskowy, ofensywny i otwarty futbol.

Grajewianie zamierzają podtrzymać dobrą passę na własnym stadionie, do tej pory wszystkie rozgrywane tutaj pojedynki kończyły się wygraną gospodarzy. Czy już po raz szósty uda się powtórzyć ten scenariusz?

- Bardzo byśmy chcieli - dodaje trener Zajączkowski. - Ale wiemy, że rywale są groźni. Mają dobrą defensywę opartą na Arturze Serockim i Robercie Rzeczyckim. Ten pierwszy przyszedł do nich z Arki Gdynia, drugi znany jest z występów w białostockiej Jagiellonii. Wzmocniona obrona Pelikana w tej rundzie straciła osiem goli. Natomiast w środku pomocy biega 35-letni Robert Wilk, który w przeszłości występował w pierwszej lidze.

Warmia do meczu przystąpi osłabiona. Do kontuzjowanego wcześniej Tomasza Radzińskiego prawdopodobnie dołączy Przemysław Kołłątaj, narzekający na uraz mięśnia uda. Zdaniem trenera Zajączkowskiego to duże osłabienie bloku defensywnego.

Pozycja do ataku

Kciuki za dobry występ Warmii trzymać będzie ekipa ŁKS-u Łomża, która w Paradyżu w niedzielę spotka się z Ceramiką. Zwycięstwo lub remis grajewian jest na rękę podopiecznym Tadeusza Gaszyńskiego, którzy w przypadku pokonania Ceramiki obejmą fotel lidera.

- Wypracowaliśmy sobie dobrą pozycję do ataku, ale pozycja lidera nie jest dla nas celem samym w sobie - mówi Gaszyński. - A za Warmię i tak będziemy trzymać kciuki, bo jesteśmy lokalnymi patriotami. Do końca rundy zostały cztery kolejki, z każdego wywalczonego punktu będziemy bardzo zadowoleni.

Łomżanie do Paradyża wyjadą w przeddzień meczu, ma to pomóc w jeszcze lepszym przygotowaniu się do spotkania.

- Nie zlekceważymy rywala tylko dlatego, że zajmuje w tabeli trzecie miejsce od końca - uważa trener Gaszyński. - Z Paradyża postaramy się wrócić z tarczą, a nie na tarczy. Dla niektórych moich piłkarzy to ostatnia szansa, aby przekonać mnie do siebie. Zbliża się koniec rundy, a wraz z nią czas na analizy i podsumowania. Wymienimy te słabsze ogniwa w drużynie, na 99 procent pożegnamy się z co najmniej dwoma piłkarzami, chyba że w meczu z Ceramiką zobaczę zmiany.

Jedynym problemem trenera Gaszyńskiego są choroby i urazy. Z tego powodu nie wiadomo, czy w Paradyżu zagrają: Adam Kamiński, Marcin Łukaczyński, Arkadiusz Chrobot i Marcin Strzeliński.

Remis dodał wiary

Trudne zadanie czeka Mlekovitę, która swój mecz rozegra w Legionowie. Mimo że gospodarze znajdują się w ligowej tabeli znacznie wyżej, trener Zbigniew Mandziejewicz uważa, że szansa na zdobycie trzech punktów jest duża.

- Na wyjazdach gra nam się znacznie lepiej, piłkarze nie odczuwają presji, nie gramy bojaźliwie - tłumaczy szkoleniowiec Mlekovity. - Nastroje po korzystnym dla nas remisie 2:2 z Warmią są dobre. Poza tym mam do dyspozycji zawodników, którzy niedawno masowo chorowali. A ze składu wypadł mi jedynie Stanisław Kowalewski.

Legionovia ostatnie trzy spotkania przegrała. Przed własnymi kibicami będzie chciała zrehabilitować i od początku przypuści szturm na bramkę Mlekovity.

- Liczymy na to - dodaje trener Mandziejewicz. - Zamierzamy dokładnie pilnować dostępu do bramki i czekać na okazję do kontrataków. Z około czterech-pięciu sytuacji, jakie stwarzamy w każdym meczu, co najmniej dwie tym razem musimy wykorzystać.