Kompromitacja Amiki Wronki w Pucharze UEFA

Sześć celnych strzałów wystarczyło piłkarzom Glasgow Rangers, by ośmieszyć jedyną polską drużynę w europejskich rozgrywkach. Amica, która miała bronić honoru polskiej piłki klubowej, przegrała ze Szkotami 0:5 i ma już małe szanse na wyjście z grupy.

Spotkania Amiki Wronki w Pucharze UEFA miały udowodnić polskim kibicom, że po ostatnich wygranych reprezentacji, z naszą piłką nie jest tak źle. Okazalo się jednak, że jest. Po fatalnych występach Legii Warszawa i Wisły Kraków, które nawet nie weszły do fazy grupowej, teraz przyszła kolej na Amicę. Zamiast wielkiego święta w małych Wronkach, można było obejrzeć kolejną klęskę polskiej drużyny.

W swym jubileuszowym 25. meczu w europejskich pucharach Amica miała najbardziej renomowanego rywala z dotychczasowych. Tyle, że 50-krotny mistrz Szkocji ostatnie sukcesy na Starym Kontynencie świętował pod koniec lat 80. Ostatnio Rangers mieli zresztą fatalną passę - nie wygrali kolejnych dziewięciu meczów wyjazdowych w europejskich pucharach. Skład wicemistrzów Szkocji jest teoretycznie bardzo silny, ale gra - daleka od ideału. Wydawało się, że jest to zespół w zasięgu Amiki.

Amica przeznaczyła dla szkockich kibiców niespełna 500 biletów, we Wronkach zjawiło się ich prawie trzy razy tyle. I bynajmniej nie byli skąpi - część z nich do oddalonego od Poznania o 65 km miasteczka dojechała bowiem... taksówkami. To była największa w historii inwazja zagranicznych kibiców na Wronki w dziejach europejskich występów Amiki. Szkoci byli bardzo głośni, czasami trudno było ich odróżnić od miejscowych kibiców. - Co ty, masz jeszcze szalik? Nie spyliłeś go? U Szkotów idą jak woda, płacą trzy dychy - rozmawiało dwóch fanów Amiki, z których jeden już sprzedał swój szalik kibicowi Rangers.

Początek zdawał się potwierdzać, że Amica może coś ugrać. Gospodarze rozpoczęli bardzo agresywnie - szybko doskakiwali do przeciwnika i nie pozwalali mu rozgrywać swoich akcji. W 2. min Amica zresztą mogła i powinna była prowadzić. Po akcji Marcina Burkhardta z Pawłem Kryszałowiczem, na linii pola karnego piłkę dostał Mateusz Bartczak. Strzelił mocno, ale obok słupka. Zapał Amiki trwał 10 minut, ale nic nie wskazywało na to, by to Szkoci mogli zdobyć bramkę. A jednak... Wystarczyło bowiem by do piłki dopadł Gruzin Szota Arweładze i rozpoczął swój dwudziestometrowy rajd, a obrońcy Amiki - jakby bojąc się agresywniej zaatakować rywala - dawali ogrywać się w prosty sposób. W końcu piłka trafiła do Duńczyka Petera Lovenkrandsa, a ten precyzyjnym strzałem zaskoczył Arkadiusza Malarza.

Szkoci przejęli inicjatywę i nie pozwalali Amice praktycznie na nic. Świetnie grali obaj czarnoskórzy stoperzy Rangers - Jean-Alain Boumsong i Marvin Andrews. Wygrywali wszystkie pojedynki główkowe, swietnie się zastawiali i odebrali ochotę do gry kapitanowi Amiki Pawłowi Kryszałowiczowi. To właśnie tego zawodnika Szkoci obawiali się najbardziej. Boumsong i Andrews doskonale jednak wiedzieli, że Kryszałowicz często się zastawia i lubi dryblować. Atakowali go więc jeszcze przed przyjęciem piłki, a że przeżywszali Polaka siłą fizyczną, wygrywali wszystkie pojedynki.

Przed przerwą Amica zdołał oddać tylko jeden celny strzał - uderzenie głową Bartczaka nie mogło jednak zaskoczyc Stefana Klosa.

W 53. min mogło być już po meczu, ale hiszpański sędzia nie uznał gola zdobytego przez chorwackiego gwiazdora Dado Prso. Co się odwlecze... Pięć minut później po kapitalnym odegraniu przez Prso Malarza zaskoczył Hiszpan Nacho Novo. A później Szkoci grali już tak, jak na środowej gierce "w dziadka". Amica była bezradna, a kolejne bramki Szkoci zdobywali z uśmiechem na ustach. Przerywnikiem był tylko strzał z bliska Dembińskiego, po którym piłka trafiła w poprzeczkę. A gdy minutę przed końcem meczu Steven Thompson zdobył dla Rangers piątego gola, wronieccy kibice krzyknęli: "jeszcze jeden".

Bramki: 0:1 Lovenkrands (17., bez asysty), 0:2 Novo (58., po zagraniu Pršo), 0:3 Ricksen (69, po podaniu Pršo), 0:4 Arweładze (74., z karnego, po faulu Bieniuka na Arweładze), 0:5 Thompson (89., po zagraniu Burke'a)

Amica: Malarz - Skrzypek, Stasiak, Bieniuk, Dudka - M. Burkhardt (69. Kowalczyk), Kucharski (46. Sobociński), Bartczak, Gregorek (59. Kikut) - Kryszałowicz, Dembiński.

Rangers: Klos - Chizaniszwili, Andrews, Boumsong, Vignal - Burke, Ricksen, Malcolm, L?venkrands (56. Novo) - Arweładze (79. Namouchi), Prso (72. Thompson).

Sędzia: Julian Rodriguez Santiago (Hiszpania).

Widzów: 5,5 tys.