III liga: Wisła II - Hetman 1:2

Trzy minuty gapiostwa zadecydowały o porażce wiślackich rezerw z Hetmanem Zamość. Antoni Szymanowski daleki jest jednak od ganienia swoich podopiecznych. - To był nasz najlepszy mecz w tym sezonie - komentuje opiekun Wisły.

Mecz był typową walką o ligowe punkty. Dość powiedzieć, że to, co najciekawsze, zdarzyło się w przeciągu zaledwie dziesięciu minut. Najpierw Mariusz Pliżga z prawej strony idealnie podał na głowę Tomasza Albingiera i było 0:1. Rozgrywający fatalne spotkanie Michał Wróbel nawet nie próbował interweniować. Po chwili nastąpiła niemal kopia poprzedniej akcji: tym razem podającym był Albingier, a celnie z pięciu metrów główkował Tomasz Sobczyk. W 33. minucie Wojciech Wojcieszyński i Dariusz Karwat "rozklepali" obronę gości, a pierwszy z nich pokonał bezradnego Adama Iwińskiego. Tuż przed przerwą jeszcze raz było gorąco pod bramką Wisły, gdy Wróbel przepuścił pod brzuchem słaby strzał Albingiera, a Damian Szymonik wyciągnął piłkę niemal z linii bramkowej. - Dwumetrowy chłop, a piłki mu krążą po piątce - denerwował się Szymanowski postawą swego bramkarza.

Druga połowa toczyła się pod dyktando dążących do wyrównania wiślaków, ale mądra obrona Hetmana nie dała się zaskoczyć.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.