Porażka Realu w 3. kolejce ligi hiszpańskiej

Gwiazdy na ławce lub kontuzjowane, przestrzelony rzut karny, dwie czerwone kartki - tak wyglądał mecz wielkiego Realu Madryt z Espanyolem Barcelona przegrany 0:1.

Gwiazdy na ławce lub kontuzjowane, przestrzelony rzut karny, dwie czerwone kartki - tak wyglądał mecz wielkiego Realu Madryt z Espanyolem Barcelona przegrany 0:1

"Mniej samby, więcej pracy", "Musimy częściej wymieniać piłkę, ona się nie męczy", "Nie denerwujemy się, nerwy są tylko w mediach" - te hasła Roberto Carlosa obiegły świat po środowej porażce 0:3 z Bayerem Leverkusen w Lidze Mistrzów. Nie chciał słyszeć o kryzysie, mówił raczej o wypadku przy pracy. Sobotni wieczór pokazał, że robił dobrą miną do złej gry. A nawet bardzo złej, bo w Barcelonie doszło do totalnej katastrofy.

Było jeszcze gorzej niż wiosną, kiedy Real kończył sezon serią pięciu porażek. Najpierw padły galaktyczne gwiazdy. Zidane i Figo doznali kontuzji w środę, Iker Casillas podczas rozgrzewki. David Beckham i Raul są w tak słabej formie, że trener posadził ich na ławce. Tego ostatniego zastąpił ostatni kupiony gwiazdor - Michael Owen, ale trudno było go zauważyć na boisku. Ronalda zresztą też, dopóki wykonywanego przez niego rzutu karnego nie obronił bramkarz Kameni. Chodzącym (piłkarze Realu do biegu zrywają się rzadko) nieszczęściem był bohater transferu, który miał świadczyć o zmianie filozofii budowania drużyny - argentyński obrońca Walter Samuel. To on pozwolił się ograć Daniemu Garcii tuż przed tym, jak skrzydłowy gospodarzy dośrodkował, a gola strzelił Maxi Rodriguez. To on sprowokował rzut karny, którego dwukrotnie nie wykorzystał Raul Tamudo. Dwukrotnie, bo Roberto Carlos tak bardzo chciał ocalić drużynę, że ruszył w pole karne równocześnie z rywalem wykonującym "jedenastkę". Wreszcie Argentyńczyk dostał czerwoną kartkę, bo sędzia upomniał go drugą żółtą za niepotrzebny faul, kiedy bramce "Królewskich" nic nie zagrażało. Na domiar złego w doliczonym czasie gry nerwy stracił Michel Salgado i za uderzenie łokciem Ivana de la Peny też wyleciał z boiska.

Kibice Realu mogą być bliscy paniki, bo powodów do optymizmu nie widać. Do wtorkowego meczu ligowego z Osasuną ich drużyna przystąpi zdziesiątkowana (zawieszenia, kontuzje), gracze w typie Juanfrana (zastępował Beckhama) jej nie zbawią, a zawodzą nawet ci, którzy nigdy nie schodzą poniżej pewnego poziomu - Roberto Carlos notorycznie tracił piłkę, niecelnie podawał, a kiedy "Królewscy" tracili gola, zabrakło go na lewej flance, za którą odpowiada.

Z Brazylijczykiem Raulem, a także Salgado spotkał się wczoraj trener Jose Camacho. Mieli o czym debatować, bo oprócz kiepskiej formy Real ma jeszcze ogromnego pecha. Do kontuzjowanego Casillasa (palec) dołączył rezerwowy bramkarz Cesar, który doznał urazu kostki i może nie zagrać nawet przez trzy tygodnie, czyli tak długo jak Zidane.

Sobota:

ESPANYOL BARCELONA - REAL MADRYT 1:0 (1:0): Rodriguez (42.)

OSASUNA PAMPELUNA - BETIS SEWILLA 3:2 (0:1): Aloisi (54.), Melli (72. samobójcza), Milosević (82.) - Melli (34.), Edu (64.)

VALENCIA - REAL SOCIEDAD 3:1 (1:0): Di Vaio (37., 51.), Mista (73.) - Arteta (81. karny)

Niedziela:

NUMANCIA - GETAFE 1:0 (1:0): Pineda (6.)

RACING SANTANDER - VILLAREAL 1:1 (0:0): Juanma (90.) - Anderson (59.)

MALLORCA - MALAGA 1:2 (0:1): Delibasic (71.) - Edgar (23.), Wanchope (81.)

REAL SARAGOSSA - ALBACETE 4:3 (1:2): Moreno (2., 53.), Savio (58.), Villa (70.) - Pacheco (32.), Redondo (41.), Castro (89.)

SEWILLA - LEVANTE 3:0 (1:0): Renato (20.), Baptista (47., 53.)

ATLETICO MADRYT - BARCELONA 1:1 (0:1): Torres (50.) - Van Bronckhorst (22.)

ATHLETICO BILBAO - DEPORTIVO LA CORUNA 1:2 (0:0): Iraola (55.) - Pandiani (56.), Luque (90.)