Koszykarze Górnika Wałbrzych rozpoczynają walkę w pierwszej lidze

KOSZYKÓWKA .Bez wzmocnień koszykarze Górnika Wałbrzych rozpoczynają w sobotę walkę w pierwszej lidze. Mają walczyć o miejsce w ósemce, a za rok o ekstraklasę

W ubiegłym sezonie wałbrzyszanie zgodnie z planem wygrali II ligę. Szczebel wyżej zagrają jednak praktycznie w niezmienionym składzie i trudno stwierdzić, czy sobie poradzą, tym bardziej że mają awansować do pierwszej ósemki (wystartuje 16 drużyn, chyba, że któraś się wycofa, najbliżej jest Legia). Największy problem będzie przede wszystkim pod koszami, bo najwyższy zawodnik Górnika Błażej Nowicki ma 205 centymetrów, a jeszcze tylko dwóch graczy mierzy powyżej dwóch metrów. Być może jednak uda się jeszcze wzmocnić zespół, działacze prowadzą bowiem rozmowy z Turowem o wypożyczeniu zawodników, którzy nie zmieszczą się w składzie. W grę wchodzą Sławomir Nowak, Edward Żak, Tomasz Zabłocki, a nawet Dariusz Skowroński. Decyzja należeć będzie jednak do działaczy Turowa, a także samych zawodników. Być może do Wałbrzycha wróci również Andrzej Adamek.

W pierwszych meczach Górnik zagra jednak starym składem, w którym liderem powinien być imponujący formą strzelecką w sparingach i jeden z najbardziej doświadczonych koszykarzy zespoły Marcin Sterenga. I on jednak ma dopiero 26 lat, a starszy od niego (tylko o rok) jest jedynie Andrzej Neumayer. Reszta to młodzi zawodnicy, z których część grała już w pierwszej lidze.

W sobotę (godz. 17) w pierwszym meczu w Wałbrzychu rywalem Górnika będzie Siarka Tarnobrzeg. Oba zespoły spotkały się na turnieju w Chorzowie, gdzie wygrali rywale 93:76.

- Ten zespół prezentuje inne oblicze niż w ubiegłym sezonie, gdy walczył o utrzymanie - mówi Wojciech Krzykała, trener wałbrzyszan. - Zagramy jednak u siebie i chcemy wypaść jak najlepiej na inaugurację.

Dla Górnika nadchodzący sezon ma być przejściowy, za rok zespół - według planów działaczy - ma już walczyć o powrót do ekstraklasy. Teraz o dwa miejsca premiowane awansem powinny rywalizować Polpak Świecie, Basket Kwidzyn oraz Kotwica Kołobrzeg.

- Nie ma jednak takich faworytów, jak przed rokiem, gdy dominował Turów - podkreśla Krzykała.

DLA GAZETY

Roman Ludwiczuk

prezes Górnika

Chcemy zająć miejsce w pierwszej ósemce, tak abyśmy nie musieli walczyć później o utrzymanie. Dla niektórych ten sezon będzie testem prawdy w kontekście przydatności do walki w kolejnych rozgrywkach o awans do ekstraklasy. Chcielibyśmy bowiem, aby ten sezon był przejściowy, a w kolejnym, jeżeli uda się zorganizować budżet na odpowiednim poziomie, chcielibyśmy walczyć o ekstraklasę i znaleźć się w niej w sezonie 2006/2007. Jeżeli jednak już teraz wytworzyłaby się taka sytuacja, to nie będziemy składać broni.

Gramy w zasadzie tym samym składem co w drugiej lidze, który być może uda się jeszcze wzmocnić. Rozmawiamy bowiem cały czas z zaprzyjaźnionym klubem Turowem Zgorzelec, skąd moglibyśmy wypożyczyć kilku zawodników, tak, aby oni byli później ograni i gotowi do walki w ekstraklasie. Jestem też "po słowie" z Andrzejem Adamkiem i myślę, że jeżeli tylko mu zdrowie pozwoli i będzie mógł podjąć treningi, to również do nas dołączy. Mam jednak pełne zaufanie do zawodników, którzy są w kadrze. Turnieje przedsezonowe zresztą pokazały, że zawodnicy nieźle sobie radzą właśnie z drużynami, z którymi powinniśmy powalczyć o wyznaczone cele.

Czy nie martwię się o brak centymetrów pod koszami? Jestem właśnie we Francji na meczu reprezentacji [rozmawialiśmy w środę - dop. red.] i u Francuzów najwyższy zawodnik ma 204 cm. Dlatego uważam, że wzrost to nie wszystko, trzeba to jeszcze umieć wykorzystać albo zastosować odpowiednią taktykę. U nas siła ognia będzie na obwodzie i wierzę, że jakoś sobie poradzimy.

Wojciech Krzykała

trener Górnika Wałbrzych

W tym składzie, jakim dysponujemy, myślę, że zajęcie miejsca w pierwszej ósemce będzie sukcesem. Praktycznie nie zmieniliśmy kadry w porównaniu z poprzednim sezonem, a będziemy walczyć o poziom wyżej. Dlatego o ósmym miejscu realnie trzeba myśleć jako o sukcesie i zapewniłoby to nam spokojne granie w play off. Zdajemy sobie jednak sprawę, że będzie nam trudno.

Oczywiście przydałyby się wzmocnienia na pozycji centra, bo w pierwszej lidze środkowi mają inne parametry niż w drugiej. Będziemy musieli to nadrabiać ambicją, walecznością, ograniem i szybkością. Zawodnicy, którzy grają pod koszem, jak Nowicki, Kozaczka czy Sterenga, będą musieli wypychać wysoko rywali. Przydałyby się wzmocnienia na tej pozycji, były pewne możliwości, ale ci zawodnicy nie byliby w stanie wnieść dużo do zespołu. Mamy wyrównany zespół i w tym musi być nasza siła, tylko zespołowa gra i walka mogą dać nam zwycięstwa, bo dla nas każde spotkanie będzie trudne.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.