Wyniki 6. kolejki spotkań III ligi piłkarskiej

Warta Poznań rozbiła Lechią Gdańsk, rezerwy Lecha zostały upokorzone w Kościerzynie

Na małym stadioniku przy Drodze Dębińskiej pobity został rekord frekwencji - mecz Warty i Lechii oglądało blisko pół tysiąca kibiców. Co ciekawe, ponad połowę stanowili sympatycy ekipy z Gdańska!

Warta Poznań - Lechia Gdańsk 5:1

Piłkarze Warty Poznań nie zwalniają tempa - po świetnym występie w środę w Tczewie, gdzie strzelili gospodarzom pół tuzina bramek, w sobotę rozgromili na własnym boisku beniaminka z Gdańska.

Pierwszy kwadrans rozgrywanego w upalne popołudnie meczu nie zapowiadał emocji, a żadna z drużyn nie chciała śmielej zaatakować. Bliżsi zdobycia gola byli gdańszczanie: w 10. min rzut wolny z 25 m wykonywał piłkarz znany z występów w Lidze Mistrzów (w barwach Bayernu Monachium) Sławomir Wojciechowski. Strzelił bardzo mocno tuż pod poprzeczkę, ale Artur Topolski efektownie podbił piłkę. A po chwili to "Zieloni" objęli prowadzenie. Tomasz Bzdęga wykorzystał błąd Dominika Czajki (gdańszczanin nie trafił w piłkę), w drodze na bramkę minął jeszcze Sławomira Matuka, wpadł w pole karne i precyzyjnie strzelił w tzw. długi róg.

Tuż przed końcem pierwszej połowy ze skręconym stawem skokowym z boiska zniesiony został Dariusz Wojciechowski, ale jeszcze przed przerwą Warta zdobyła drugą bramkę. Bzdęga zagrał z lewej strony, a stojący trzy metry od bramki Krzysztof Piosik prawie leżąc wepchnął piłkę do siatki pod brzuchem bramkarza Kamila Biecke. Był to pierwszy gol piłkarza, sprowadzonego na Dolną Wildę dopiero w zeszłym tygodniu. O ile jednak Piosik zagrał już przez blisko 60 min w poprzedniej kolejce, to w meczu z Lechią zadebiutował inny nabytek Warty, Przemysław Małecki. Już 10 min po wejściu na boisko zdobył gola - po dośrodkowaniu Tomasza Magdziarza wygrał pojedynek główkowy z obrońcą rywali i przelobował bramkarza Lechii.

Wcześniej gdańszczanie zdobyli bramkę kontaktową i to w pozornie niegroźnej akcji. Do wrzuconej "na aferę" piłki doskoczył Krzysztof Rusinek i nieprzyjemnym, kozłującym strzałem pokonał Opolskiego. - Pewnie, gdyby Darek Cudny podszedł albo Tomek Magdziarz "przykrył", to tej bramki może by nie było. Ale spokojnie, i tak chwała chłopakom, bo to dopiero druga bramka w tym sezonie, jaką straciliśmy po akcji rywali, a nie ze stałego fragmentu gry - powiedział później trener Warty Jarosław Araszkiewicz. Dwie ostatnie bramki też zdobyli gracze rezerwowi.

- Gonimy punkty, które uciekły nam na początku ligi. Jestem pełen uznania dla zespołu za to, że rozegrali świetny mecz w takim upale - mówił po spotkaniu Araszkiewicz.

Warta Poznań - Lechia Gdańsk 5:1 (2:0)

Bramki: 1:0 Bzdęga (14.), 2:0 Piosik (45.), 2:1 Rusinek (61.), 3:1 Małecki (68.), 4:1 Lewandowski (70.), 5:1 Rydlewski (76.)

Warta: Topolski - Cudny, Tomaszczak, Owczarek, Mowlik, Konieczny Ż - Magdziarz, Otuszewski (72. Rydlewski), Wojciechowski (44. Lewandowski) - Bzdęga (80. Ngamayama), Piosik (57. Małecki Ż).

Kaszubia - Lech II 5:0

Poznaniacy pojechali do Kościerzyny trzy dni po sensacyjnym zwycięstwie na swoim stadionie nad ówczesnym liderem Unią Janikowo. Być może Lech przywiózłby punkty także z boiska Kaszubii, gdyby w 8. min Marcin Pontus wykorzystał rzut karny. Młody lechita, który w środę nie pomylił się z 11 m, tym razem posłał piłkę obok bramki. - Zrobił wszystko tak samo jak z Janikowem, strzelił w ten sam róg. Myśleliśmy nawet, że był gol, ale piłka trafiła w płot - mówi kierownik rezerw Maciej Czubak.

Potem Kaszubia rozkręcała się z minuty na minutę i rozgromiła Lecha. Debiutujący w "Kolejorzu", sprowadzony w ubiegłym tygodniu młody bramkarz Łukasz Fabiański puścił aż pięć goli. Mało tego, gospodarze mieli jeszcze cztery inne świetne okazje strzeleckie.

- Nie graliśmy tak źle, jak wskazuje wynik. Uważam nawet, że to był nasz najlepszy mecz w sezonie - opowiadał po spotkaniu trener Lecha II Ryszard Łukasik.

Kaszubia Kościerzyna - Lech II Poznań 5:0 (2:0)

Bramki: 1:0 i 2:0 Wiśniewski (18. i 39.), 3:0 Pięta (64.), 4:0 Jażdżewski (85.), 5:0 Pięta (90.)

Lech: Fabiański - Imbiorowicz Ż (46. Sobczak), Plich, Czarnecki (70. Lewandowski), Topolski - Strugarek, Wilk, Chmielecki, Stachowiak - Pontus (78. Mazurek), Nawrocik (46. Buzała)

Amica II - Chemik 2:0

Rezerwy Amiki wygrały już trzeci mecz na własnym boisku w tym sezonie - spora w tym zasługa Piotra Jacka. Pomocnik wronczan, grający dość nietypowo dla siebie na lewej stronie boiska, rozpoczął bowiem obie akcje, po których Amica zdobywała bramki. Ładny był zwłaszcza gol Przemysława Łudzińskiego, który wbiegł w pole karne, zwiódł obrońcę i strzelił w tzw. krótki róg obok bramkarza bydgoszczan.

W ekipie rezerw Amiki po 45 minut zagrali Remigiusz Sobociński i Jarosław Bieniuk - dla tego ostatniego był to pierwszy występ w barwach wronczan do marca. Wtedy doznał bowiem kontuzji stawu skokowego. Gdy już ją wyleczył, to w spotkaniu reprezentacji Polski z USA naciągnął mięsień piszczelowy. - Jarek wniósł sporo ożywienia do naszej gry, zagrał jako defensywny pomocnik. W następnym spotkaniu pierwszej drużyny powinien już być w meczowej osiemnastce - mówi drugi trener Amiki Mariusz Bekas.

Amica II Wronki - Chemik Bydgoszcz 2:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Bieniek (58.), 2:0 Łudziński (75.)

Amica: Malarz - Pek, Dziewicki Ż, Wołąkiewicz, Lisowski - Sobociński (46. Bieniuk), Nowak, Dereżyński (60. Szczepan), Tarnowski (85. Kabaciński), Jacek - Bieniek (70. Łudziński).

Flota - Mieszko 4:0

W Świnoujściu piłkarzy Mieszka Gniezno prowadził dotychczasowy szkoleniowiec juniorów starszych z Gniezna Stanisław Drozda, który zastąpił Krzysztofa Młodzieniaka. Byłby to pewnie debiut udany, gdyby w ekipie Floty nie grał Krzysztof Mikuła. Napastnik gospodarzy zdobył bowiem aż cztery bramki. - A mógł dołożyć jeszcze trzy kolejne. Żaden z naszych piłkarzy nie był w stanie go powstrzymać, obrona wyglądała jak szwajcarski ser - mówił sekretarz Mieszka Dawid Frąckowiak.

Flota Gniezno - Mieszko Gniezno 4:0 (1:0)

Bramki: 1:0, 2:0, 3:0, 4:0 Mikuła (2., 60., 83., 84.)

MIESZKO: Tyma - Piotrowski Ż, Zibert, Zieniuk (85. Polerowicz), Piechowiak - Ditbrener (55. Car Ż), Konicki, Iwanicki, Tarnogrodzki - Gąsiorowski (46. Zimnik), Surdyk.

Obra - Tur 0:0

- Sprawiedliwy remis - powiedział o wyniku meczu derbowego kierownik Obry Wacław Ciesielski. W pierwszej połowie bliżej zdobycia gola byli gospodarze, ale po strzale Dariusza Kostyka piłka trafiła w poprzeczkę. Po przerwie najlepszej okazji nie wykorzystał czarnoskóry Sessou Kossi z Tura.

- W czwartek wyjaśni się sprawa naszego meczu w Kościerzynie. Wtedy zapewne zostaniemy wezwani do Gdańska, aby wyjaśnić, dlaczego zeszliśmy z boiska - przyznał Ciesielski. Przypomnijmy, że piłkarze z Kościana opuścili murawę w 76. min - chcieli w ten sposób zaprotestować przeciwko, ich zdaniem, stronniczej pracy sędziego Jacka Demczura.

Obra Kościan - Tur Turek 0:0

OBRA: Tomczak - Ciesielski, Olejniczak Ż (85. Szpilewski), Spiżak, Potaś Ż, P. Sołtysiak Ż, Piątek (88. Lisiecki), Sikora Ż, Kostyk, Wróbel (62. Łuczak), Wojciechowski (75. Marek).

TUR: Robakiewicz - Kupiński, Matusiak, Kiczyński Ż, Sałaciński (90. Ignaczak), Andrzejczak, Zasada Ż, Hyży Ż, Grabowski, Sessou Kussi, Kanclerowicz (80. Majewski).

Inne wyniki: Pogoń II Szczecin - Unia Tczew 5:0, Odra Chojna - Kotwica Kołobrzeg 2:0, Unia Janikowo - Toruński KP 1:2.