Po Grand Prix Skandynawii

Choć jazda niektórych zawodników na torze Ullevi była równie rozpaczliwa jak gesty turystów, którzy zdecydowali się w Goeteborgu na szaleństwa na gigantycznych rollercasterach, to i tak Grand Prix Skandynawii zakończyły się sukcesem. Organizatorzy wygrali z deszczem, Tomasz Gollob ze sztuczną nawierzchnią, a Jason Crump ze wszystkim najgroźniejszymi konkurentami.

- Strasznie zamieszanie jest z tym wszystkim. Widzę, że wciągają jakieś telebimy, zmienili ruch na skrzyżowaniu pod moim domem, a radio ciągle teraz mówi na zmianę o turnieju i igrzyskach. I nagle bardzo dużo tutaj Polaków - mówiła w sobotnie przedpołudnie Inga, sprzedawczyni w sklepie w jednym z wielu centrów handlowych w drugim co do wielkości mieście Szwecji.

Niewiele brakowało, aby do zawodów w ogóle nie doszło. Po tym, jak organizatorzy nie byli w stanie przygotować toru na oficjalny trening szwedzkie media skupiające się głównie na igrzyskach olimpijskich nazywały pracę Ole Olsena kompromitacją, a nawet sugerowały potrzebę jego dymisji, gdyby turniej musiałby być odwołany. Krótka jazda zawodników była równie nieskoordynowana jak ruchy turystów, którzy w centrum miasta korzystali z usług Lisebergu, konstrukcji ogromnych rollercoasterów usytuowanych w drodze na Ullevi. Ale ostatecznie to Duńczyk, który 23 lata temu właśnie w Göteborgu został mistrzem świata triumfował. Grand Prix Skandynawii doszło do skutku i paradoksalnie dzięki ciągle mokrej i nierównej nawierzchni okazały się jedną z najciekawszych tegorocznych rywalizacji.

Nie zmienia tego fakt, że ogromne znaczenie dla rywalizacji miał układ torów. Jak jeszcze nigdy w tym sezonie liczyło się miejsce, spod którego zawodnicy wychodzili spod taśmy. Pierwszy lub trzeci tor był już połową sukcesu, a na początku walki niemal gwarantował zwycięstwo albo drugą lokatę. Do 15. wyścigu ponad aż 22-krotnie na metę pierwsi przyjeżdżali właśnie żużlowcy mający od początku przewagę. - To była trochę loteria, bo to nie przypadek, że tak wiele udanych startów było właśnie z tego samego pola - przyznał później zwycięzca Hans Andersen. - Być może to prawda. Ale pierwszy tor po prostu z natury jest bardzo korzystny - oceniał Jarosław Hampel. - Na ile na tym torze liczyło się szczęście, a na ile umiejętności? Powiedzmy, że szczęście mają wszyscy - odpowiadał niespodziewanie świetnie prezentujący się na sztucznej nawierzchni Ullevi Tomasz Gollob.

Na Ullevi zwycięzcą nie był jedynie Andersen, który po tym, jak zwyciężał raz za razem począwszy od biegów eliminacyjnych aż do finału. Triumfował także Jason Crump walczący na torze do tego stopnia, że w jednym biegów bezceremonialnie tuż po starcie z premedytacją kopnął jadącego obok Nicky Pedersena. Australijczyk jeszcze raz znalazł się w finale i praktycznie zapewnił już sobie mistrzostwo świata. W trzech kolejnych turniejach w Krsko, Bydgoszczy i Hamar wystarczy mu, że nadal będzie w gronie czołowych uczestników cyklu. - Nic się już nie zmieni - mówił Tony Rickardsson.

Liczby turnieju

75

Tyle punktów do zdobycia pozostało Hansowi Andersenowi. Po zawodach w Danii zapowiedział, że będzie walczył jeszcze o utrzymanie w cyklu, bo może zdobyć nadal aż sto punktów i to jego zamiar na najbliższe tygodnie. W Göteborgu zrealizował ćwierć ze swojego planu.

83

Taką skuteczność w awansach do biegu finałowego wyrażoną w procentach ma Jason Crump. Na Ullevi piąty raz w sześciu dotychczasowych turniejach zdołał znaleźć się w gronie czterech czołowych jeźdzców świata. Goniącym go w klasyfikacji Gregowi Hancockowi i Leigh Adamsowi udało się to odpowiednio trzy i dwa razy.

Per za ekranem

W innej niż zwykle roli zawody w Goteborgu obserwował Per Jonsson. Były lidera Apatora Toruń po wypadku, na skutek którego doznał urazu kręgosłupa i porusza się na wózku inwalidzkim zajmuje się pracą szkoleniową. W sobotni wieczór został również komentatorem dla jednej ze szwedzkich stacji telewizyjnych. - Na Ullevi naprawdę dobrze ogląda się żużel. To cudowne miejsce na takie imprezy. Ciągle chcę uczestniczyć w zawodach żużlowych, a praca komentatora to dla mnie okazja, aby podzielić się swoim doświadczeniem i opiniami - dzielił się spostrzeżeniami legendarny "Długi Per"

Copyright © Agora SA