Radosław Majdan: Mniejsze ciśnienie na Santiago Bernabeu

- Gdybyśmy więcej spotkań grali o taką stawkę i z takim rywalem, na pewno byśmy się do tego przyzwyczaili, grałoby się łatwiej nawet przeciwko Realowi. Po tym pierwszym meczu przeciwnik nie będzie wywierał na nas aż takiego wrażenia i ciśnienie przed rewanżowym starciem powinno być znacznie mniejsze - powiedział ?Gazecie? Radosław Majdan, który wolny od treningów weekend spędził w Ciechanowie u rodziny swojej narzeczonej Doroty.

Michał Białoński: Ostatni gwizdek w meczu z Realem i co Pan czuje: ulgę, bo "mogło być gorzej", czy wielka szkoda, bo "nie tak musiało się skończyć"?

Radosław Majdan: Poczułem mimo wszystko niedosyt. Real był dobrą drużyną, zagrał niezły mecz, my jednak stworzyliśmy sytuacje, które mogliśmy wykorzystać i wynik mógł być zupełnie inny, korzystniejszy.

Czyli tak grający Real nie był poza zasięgiem Wisły?

- Nie. Mecz miał różne fazy, oni byli częściej w posiadaniu piłki, przeważali, ale my również dochodziliśmy do głosu i zagrażaliśmy bramce rywala. Przypomnę tylko sytuację Kalu Uche z I połowy.

Szkoda, że w do tej sytuacji nie doszedł Tomasz Frankowski.

- Dokładnie. Oglądałem ten mecz na kasecie i dokładnie przeanalizowałem tę sytuację. Iker Casillas i obrońca skoncentrowali się na blokowaniu ewentualnego strzału dołem i wtedy jedynym wyjściem było przerzucenie piłki nad padającym bramkarzem i wchodzącym wślizgiem obrońcą. "Franek" potrafi to robić doskonale. Wystarczy ułamek sekundy, a on potrafi wykonać taką podcinkę.

Kto sprawiał Panu najwięcej kłopotów?

- Bardzo groźny był Roberto Carlos. I w obronie, i w ataku, oddawał strzały z dystansu. Generalnie zamykał lewą stronę i to było niebezpieczne, tak zresztą padła druga bramka. Sporo wymyślnej gry. Z drugiej strony, Luis Figo również nie próżnował.

Podnosił się Panu poziom adrenaliny, gdy Carlos zbierał się do strzału z dystansu?

- Gdy widziałem, że Brazylijczyk szykuje się już do uderzenia, nawet z daleko, bo w jego przypadku wszystkie strzały są niebezpieczne, starałem się jak najlepiej ustawić, by złapać piłkę albo chociaż ją odbić.

Zaliczy Pan ten mecz do jednego z lepszych w karierze czy wynik psuje wrażenie?

- Grało mi się dobrze, ale miałem lepsze występy.

Czy Wisłę stać na więcej niż w tym meczu?

- Myślę, że tak. Gdybyśmy więcej spotkań grali o taką stawkę i z takim rywalem, na pewno byśmy się do tego przyzwyczaili, grałoby się łatwiej nawet przeciwko Realowi. Mam nadzieję, że po tym pierwszym meczu przeciwnik nie będzie wywierał aż takiego wrażenia, ciśnienie przed rewanżowym starciem będzie znacznie mniejsze, chociaż przyjdzie zagrać na wyjeździe.

Co się Panu najbardziej podobało w grze "Królewskich"?

- Bardzo umiejętnie przenosili ciężar gry. Gdy piłka była na jednej stronie i my tę część boiska zagęszczaliśmy, oni z dużą łatwością przerzucali piłkę na przeciwległą stronę: chociażby Zinedine Zidane czy Carlos do Figo, który w tym momencie był sam na sam z Nikolą, bez asekuracji i jednym dryblingiem mógł zrobić przewagę w naszym polu karnym i groźnie dośrodkować na "szesnastkę".

W naszej lidze tak gra Wisła. W pierwszych dziesięciu minutach niewiele mogliście zdziałać, wydawało się nawet, że podziwiacie, jak gra Real.

- To prawda, że my gramy w lidze tak odważnie i wysoko jak Real w meczu z nami. Trzeba pamiętać o jednym: drużyny, z którymi spotykamy się w polskiej lidze, nie przypominają w niczym "Królewskich". Nikt u nas nie potrafi tak dobrze przesuwać się całym blokiem w podążaniu za akcją. Zawodnicy z Madrytu zazwyczaj są tam, gdzie jest piłka, niesamowicie dokładnie ją rozgrywają i na dodatek świetnie się asekurują, podwajają, a nawet potrajają krycie zawodnika, który potrafi dryblować. Przez to trudno przeprowadzić akcję, która by ich zaskoczyła.

Przydałoby się wygrać kilka pojedynków.

-Maciek Żurawski potrafił parę razy minąć obrońców Realu głównie dzięki szybkości, ale też zwodom. Podobnie Mauro Cantoro bardzo dobrze sobie radził.

Co Pan powie o grze swojego vis-a-vis Casillasa?

- Dobrze wypadł. Pewnie bronił zarówno strzały, jak i dośrodkowania, nie puścił bramki. Ja już zresztą wcześniej uważałem go za jednego z najlepszych bramkarzy na świecie. Świetnie sobie radził w meczach ubiegłorocznej edycji Ligi Mistrzów i w reprezentacji.

Pierwszy mecz od rewanżu dzielą dwa tygodnie. Na czyją korzyść działa ten czas?

- Wydaje mi się, że na naszą. Będziemy mogli dokładnie przeanalizować pierwsze spotkanie i solidnie przygotować się do drugiego.

Chce Pan obiecać, że nie będziecie stremowani na Santiago Bernabeu tak jak w pierwszych minutach konfrontacji w Krakowie?

- Szczerze powiedziawszy nie odebrałem tak środowego meczu, żebyśmy byli spięci, stremowani. Przecież jako pierwsi zagroziliśmy bramce - bodaj w drugiej minucie niewiele brakowało, a Tomek Frankowski dostałby piłkę z lewej strony i byłby sam przed bramką. Wrażenie stremowania mogło się wziąć z tego, że po prostu Real złapał swój rytm gry, przeciwstawił nam swoje umiejętności i dlatego mieliśmy kłopoty z wyprowadzaniem ataków. Dopiero po upływie kilkunastu minut coraz częściej przejmowaliśmy akcję.

Był to mecz niecodzienny, ale też mogę zapewnić, że nie wyszliśmy na murawę przestraszeni, choć i takie przeczytałem opinie w gazetach.

Jeśli okaże się, że nie awansujecie do Ligi Mistrzów, to zdołacie pozbierać się do walki o punkty w Pucharze UEFA?

- Jasne, że tak. Postaramy się wygrać jak najwięcej spotkań, żebyśmy w przyszłym roku, jeśli obronimy mistrzostwo, nie musieli znowu borykać się z tego typu zespołami co Real, Manchester czy Juventus. Do trafienia do puli rozstawionych w III rundzie eliminacji w tym roku brakowało nam niewiele. Być może za rok będziemy mieli już wystarczającą ilość punktów. Woli zwycięstwa i wiary w powodzenie nam nie zabraknie.

Sylwetka Radosława Majdana

pozycja: bramkarz

wiek: 32 lata (10.02.1972, Szczecin)

wzrost: 183 cm

waga: 80 kg

pseudonim: "Rada"

występy w lidze: 240

występy w reprezentacji: 7

w Wiśle Kraków od: wiosny 2003/04

poprzednie kluby: Pogoń Szczecin (1989/90 - 2000/01), Goeztepe SK - Turcja (2001/02), PAOK Saloniki - Grecja (2002/03 - jesień), Bursaspor Kulubu - Turcja (2002/03 - wiosna), Ashdod SC - Izrael (2003/04 - jesień);

debiut w ekstraklasie: 08.08.1992 Pogoń Szczecin - Ruch Chorzów 0:3; osiągnięcia: puchar kraju z PAOK Saloniki 2003, mistrzostwo Polski z Wisłą 2004.