Atlas Wrocław - RKM Rybnik 51:39

Po emocjonującym meczu Atlas pokonał RKM 51:39. Goście przyjechali jednak z Markiem Loramem. Groźnemu wypadkowi uległ Krzysztof Słaboń. Dwa kapitalne biegi w wykonaniu Gapińskiego i Iversena publiczność oklaskiwała na stojąco

RKM sprowadził jednak do Wrocławia Anglika Marka Lorama. Choć jeszcze kilka dni wcześniej wydawało się, że goście pojadą w krajowym składzie i będą chcieli zaoszczędzić... - Wzięliśmy do Wrocławia Lorama, bo trudno, bym pytał gospodarzy o zgodę na sprowadzenie obcokrajowca - tłumaczył trener RKM-u Czesław Czernicki. - Liczyłem po prostu, że powtórzy się sytuacja z 2001 r., gdy Atlas zlekceważył mój zespół [Włókniarza - red.] i zremisowaliśmy. Poza tym wiedziałem, że dla Iversena będzie to pierwszy kontakt ze specyficznym torem Stadionu Olimpijskiego. Niestety, nie udało się wygrać, a liczyłem na to - dodawał szkoleniowiec rybniczan.

Początek spotkania wcale nie zapowiadał jednak, że goście przegrają aż 12 punktami. Bardzo długo utrzymywał się wynik remisowy, a po piątym biegu RKM prowadził nawet 17:13. W tej fazie meczu nie brakowało też widowiskowych akcji na dystansie - w trzecim wyścigu Gapiński z trzeciej pozycji przedarł się aż na pierwszą! Najpierw na prostej startowej wyprzedził brawurowym atakiem Węgrzyka, a później za plecami zostawił samego Marka Lorama. Prawdziwe emocje przyniosła jednak dalsza część zawodów.

W XI wyścigu po starcie prowadził Iversen, ale na wyjściu z wirażu dochodził go Loram. W tym samym momencie pomiędzy tę dwójkę próbował się wcisnąć Słaboń. Akcja miała mała szanse powodzenia... Doszło do wielkiego karambolu, bo "Słaby" stracił panowanie nad motocyklem i z impetem uderzył w bandę. Jadący z tyłu Węgrzyk trafił w leżącą maszynę żużlowca Atlasu i również upadł. - Było bardzo ciasno, trochę zawadziłem o Krzyśka, ale mocno go nie uderzyłem - komentował sytuację Węgrzyk, który chwilę po upadku podniósł się z toru. Niestety, Słaboń opuścił tor w karetce i gorsecie usztywniającym kręgosłup. Jeszcze na stadionie lekarze stwierdzili uraz barku. - Na szczęście, po badaniach w szpitalu okazło się, że Krzysiek nie ma żadnych złamań. Jest tylko mocno potłuczony - powiedział nam późnym wieczorem prezes WTS-u Andrzej Rusko.

W powtórce, już bez wykluczonego Słabonia, wydawało się, że Rybnik ma szansę na 5:1, tym bardziej że Iversen nie jeździł za rewelacyjnie. I rzeczywiście, po starcie Loram z Węgrzykiem wieźli za plecami młodego Duńczyka. Z okrążenia na okrążenia Węgrzyk jednak słabł, ale "Loramski" cały czas zwalniał, bo chciał jechać parą. W końcu Iversen na pełnej szybkości wszedł pomiędzy dwójkę rybniczan i jako pierwszy minął linię mety! Była to jedna z najładniejszych akcji całego sezonu na Stadionie Olimpijskim, kto wie, czy nie najładniejsza. - Niels-Kristian Iversen dysponował dziś słabym sprzętem - mówił o Duńczyku trener Atlasu Marek Cieślak. - Ale jeździć to on potrafi, i to bardzo dobrze. Co zresztą dziś udowodnił choćby w jedenastym biegu.

Mecz rozstrzygnął się jeszcze przed biegami nominowanymi - najpierw w 12. Miśkowiak z Gapińskim przywieźli na 5:1 Chromika i Romanka, a gdy w 13. Atlas wygrał 4:2, było już po meczu (wrocławianie prowadzili wówczas 45:33). - Szkoda tej porażki, tym bardziej że byliśmy bardzo blisko osiągnięcia dobrego wyniku - przyznawał po zawodach Mariusz Węgrzyk, żużlowiec RKM-u. - Niestety, w kilku wyścigach mieliśmy pecha. Albo któryś z naszych zawodników wjeżdżał w taśmę [Staszewski - red.], albo nie kończył biegu z powodu defektu [Węgrzyk, Loram - red.]. Ja ze swojego startu nie jestem do końca zadowolony. Mogłem zdobyć na pewno kilka punktów więcej, tym bardziej że na torze we Wrocławiu jeździ mi się bardzo dobrze. To jeden z moich ulubionych obiektów żużlowych.

Najbardziej niepocieszony, jak można się było spodziewać, był Czesław Czernicki. - Dwa biegi powinniśmy wygrać 5:1. Chodzi mi o wyścig trzeci, gdy Loram z Węgrzykiem dali się wyprzedzić Gapińskiemu, oraz jedenasty, gdy w podobnych okolicznościach, tyle że po jednym ataku, Iversen znów poradził sobie z Loramem i Węgrzykiem. Używając terminologii siatkarskiej - przegraliśmy po własnych błędach - mówił po meczu. - Gdyby nie te dwa biegi, końcówka byłaby emocjonująca. Mam też pretensje do sędziego, choć jest z Zielonej Góry [stamtąd pochodzi też Czernicki - red.]. Przecież jak inaczej odczytać sytuację, gdy tor jest polewany po piątym i szóstym wyścigu. To trochę dziwne.

Pierwszy mecz fazy play off (o miejsca w 1-4) Atlas rozgra na wyjeździe z Włókniarzem 25 lipca.

Atlas Wrocław - RKM Rybnik 51:39

Bieg po biegu

I. Miśkowiak, Świderski, Romanek, Szczyrba (5:1)

II. Staszewski, Szombierski, Iversen, Słaboń (w) (1:5/6:6)

III. Gapiński, Loram, Węgrzyk, Miśkowiak (3:3/9:9)

IV. Hampel, Romanek, Chromik, Świderski (3:3/12:12)

V. Węgrzyk, Loram, Iversen, Słaboń (d) (1:5/13:17)

VI. Miśkowiak, Hampel, Staszewski, Szombierski (5:1/18:18)

VII. Gapiński, Chromik, Miśkowiak, Romanek (4:2/22:20)

VIII. Hampel, Loram, Węgrzyk, Świderski (3:3/25:23)

IX. Słaboń, Iversen, Chromik, Romanek (5:1/30:24)

X. Loram, Hampel, Gapiński, Staszewski (t) (3:3/33:27)

XI. Iversen, Loram, Węgrzyk, Słaboń (w) (3:3/36:30)

XII. Gapiński, Miśkowiak, Chromik, Romanek (5:1/41:31)

XIII. Hampel, Staszewski, Świderski, Romanek (4:2/45:33)

XIV. Węgrzyk, Chromik, Miśkowiak, Iversen (1:5/46:38)

XV. Hampel, Gapiński, Staszewski, Loram (d) (5:1/51:39)

Atlas: Iversen 7 (1, 1, 2, 3, 0), Słaboń 3 (w, d, 3, w), Gapiński 12 (3, 3, 1, 3, 2), Drabik (z/z), Hampel 16 (3, 2, 3, 2, 3, 3), Świderski 3 (2, 0, -, 0, 1), Miśkowiak 10 (3, 0, 3, 1, 2, 1).

RKM: Staszewski 7 (3, 1, t, 2, 1), Szmbierski 2 (2, 0, -, -), Węgrzyk 9 (1, 3, 1, 1, d, 3), Loram 11 (2, 2, 2, 3, 2, d), Chromik 7 (1, 2, 1, 1, 2), Szczyrba 0 (0, -, -, -), Romanek 3 (1, 2, 0, 0, 0).

Pozostałe wyniki

Zaległy: ZKŻ Zielona Góra - BTŻ Bydgoszcz 48:42

ZKŻ: Huszcza 8 (1, 3, 2, 0, 2), Kruk 4 (0, 1, 0, 3), Okoniewski 9 (3, 3, 3, 0, t), Richardson 9 (t, 2, 2, 2, 3), Świst 8 (2, 1, 1, 3, 1), Grabski 2 (2), Suchecki 8 (3, 1, 0, 2, 2).

BTŻ: Smith 5 (2, 2, 0, 0, 1), Krzyżaniak 10 (3, 3, 1, 1, 2), Robacki 8 (1, 2, 3, 2, 0), Fijałkowski 2 (2, 0, 0), Jonsson 13 (3, 1, 3, 3, 3), Czechowski 1 (1), Klecha 3 (0, 0, 1, 1, 1).

Włókniarz Częstochowa - Unia Tarnów 57:33

Włókniarz: Ułamek 12 (2, 3, 3, 2, 2), Walasek 13 (3, 2, 2, 3, 3), Sullivan 14 (3, 2, 3, 3, 3), Czerwiński 2 (1, 0, t, 1), Holta 13 (3, 3, 3, 1), Michał Sczepaniak 3 (1, 1, 1, 0, 0), Mateusz Szczepaniak 0 (0).

Unia: Baran ns, Wardzała 1 (0, 1), J. Gollob 2 (0, 0, 2, 0), G. Rempała 7 (2, 1, 1, 1, 1, 1), T. Gollob 10 (2, 2, 1, 1, 2, 2), M. Rempała 7 (2, 0, 3, 0, 0, 2), Kołodziej 6 (3, 1, d, 2, 0).

ZKŻ Zielona Góra - Apator Toruń 46:44

ZKŻ: Huszcza 11 (3, 2, 2, 2, 2), Kruk 2 (1, 1, w, 0), Okoniewski 6 (1, 1, 2, 1, 1), Pedersen 9 (2, 2, 1, 2, 2), Świst 13 (2, 3, 3, 2, 3), Dominiczak 0 (0), Suchecki 5 (3, 1, 0, 1, 0).

Apator: Crump 13 (2, 2, 3, 3, 3), Bajerski 2 (0, 1, 0, 1), W. Jaguś 11 (3, 3, 2, 3, 0), M. Jaguś 0 (0), Protasiewicz 13 (3, 3, 3, 3, 1), Miedziński 3 (2, 0, 0, 1, 0), Ząbik 2 (1, 0, 0, 1, 0).

BTŻ Bydgoszcz - Unia Leszno 51:39

BTŻ: Robacki 11 (3, 0, 1, 3, 2, 2), Smith 9 (1, 1, 2, 3, 2), Krzyżaniak 6 (0, 0, 3, 3), Fijałkowski 4 (2, 1, 1), Jonsson 17 (2, 3, 3, 3, 3, 3), Czechowski 1 (1, 0), Klecha 3 (2, 1, w, 0).

Unia: Dobrucki 7 (2, 2, 0, 2, 1), Skórnicki 3 (0, 1, 1, 1), Baliński 5 (1, 2, 1, w, 1), Ł. Jankowski 9 (3, 3, 2, 1, 0), J. Rempała 4 (0, 2, 2, 0, 0), R. Kasprzak 0 (0), K. Kasprzak 11 (3, 3, 3, 0, 2).

---------------------------------------------