Wielka czystka w Wiśle

Jedenastkę piłkarzy, z których można złożyć niezły zespół, klub mistrza Polski wystawił na listę transferową. - Ofertę z tyloma nazwiskami rozesłałem do wszystkich klubów pierwszoligowych. Teraz ruch należy do nich - powiedział nam wiceprezes Wisły SSA Zdzisław Kapka.

Paweł i Piotr Brożkowie, Paweł Strąk, Mariusz Jop, Adam Piekutowski, Daniel Dubicki, Grzegorz Pater, Łukasz Nawotczyński (cała trójka po wypożyczeniu do Górnika Polkowice), Kamil Kuzera (ostatnio wypożyczony do Korony), Marcin Szałęga (z drużyny rezerw) i Michał Wróbel - faks z tymi nazwiskami dotarł do ekstraklasowych klubów. Wisła SSA zastrzega jednak: na pewno nie pozbędziemy się obydwu bramkarzy. Zatem jeśli zgłosi się chętny na zatrudnienie "Piekuta", to przy Reymonta zostanie Wróbel.

Kłopoty z kasą

Lista transferowa jest długa, ale trzeba pamiętać o poważnym niedawnym dozbrojeniu "Białej Gwiazdy" przed batalią o Ligę Mistrzów. Do Krakowa sprowadzono Radosława Majdana, Tomasza Kłosa, Nikolę Mijailovicia, Mariusza Kukiełkę, Marka Zieńczuka i Tomasza Dawidowskiego, a jest jeszcze wielce prawdopodobne, że wróci Marcin Kuźba.

Sądząc po zainteresowaniu wiślakami na krajowym rynku, można by dojść do wniosku, że szybko znajdą pracę. Problem w tym, że większość krajowych kontrahentów nie śmierdzi groszem.

Spore szanse na wzmocnienie składu krakowianami ma Górnik Zabrze. "Górnicy" chcieliby braci Brożków, Patera, Szałęgę i Kuzerę. Nie potwierdziły się krążące na Śląsku informacje, że krakowianie doszli już do porozumienia z zabrzanami w sprawie Szałęgi. - Zarówno on, jak i bracia Brożkowie dostali tylko zgodę na podjęcie treningów w Zabrzu. Nic więcej - zapewnia Kapka. Szczegóły ewentualnego wypożyczenia wiślaków do Górnika zostaną ustalone po powrocie do kraju właściciela zabrzańskiego klubu Marka Koźmińskiego.

- Szałęga już trenuje z Górnikiem, ale spokojnie - zanim Górnik zdecyduje o jego pozyskaniu, piłkarz najpierw musi przekonać do siebie trenera Liczkę - zwraca uwagę Kapka.

- Słyszeliśmy o propozycji Górnika, ale jeszcze nikt z Zabrza nie powiedział nam, na jakich warunkach mielibyśmy w tym klubie występować - powiedział nam Paweł Brożek, który na razie leczy kontuzję pleców.

Tymczasem Lech Poznań z chęcią zatrudniłby Piotra Brożka, Strąka i Jopa - to lista życzeń trenera "Kolejorza" Czesława Michniewicza. Problemem są pieniądze, których Lech nie ma.

Bliźniacy nie wiedzieli

Na placu boju o wiślaków pozostali też "górnicy" z Łęcznej. Klub trenera Bogusława Kaczmarka jest w stosunkowo komfortowej sytuacji finansowej. Drugi trener Marek Kostrzewa stwierdził, że w Łęcznej z chęcią widzieliby Dubickiego i bliźniaków. W Łęcznej czekali nawet na Brożków w ubiegłym tygodniu. Wiślacy mieli ponoć stawić się na treningowej gierce. Obaj nic jednak o tym nie wiedzieli.

Jak już napisaliśmy, menedżer sportowy Polonii Jerzy Engel przeprowadził sondażowe rozmowy na temat ściągnięcia do Warszawy Nawotczyńskiego i Brożków. Jak na prawdziwego dyplomatę przystało, nie chciał tego potwierdzić: - Jesteśmy w bardzo dobrych kontaktach z Wisłą, ale na razie nie prowadzimy wspólnie żadnych interesów - mówił wczoraj "Gazecie" Engel.

- Słyszałem, że działacze z Warszawy podczas meczu Wisła - Polonia pytali o naszych piłkarzy, ale nic poza tym - mówi Kapka.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.