Dwa medale kajakarzy regionu w mistrzostwach Europy seniorów

Srebro zdobyła Beata Mikołajczyk (Łączność). Brąz dołożyli w czwórce Dariusz Białkowski (Astoria) i Paweł Baumann (Zawisza)

Jak tak dalej będzie rozwijał się talent Mikołajczyk, wyrośnie na następczynię Izabeli Dylewskiej i obecnie nr 1 na jedynce Anety Pastuszki. Klubowa podopieczna Wiesława Rakowskiego w sobotnim finale nieolimpijskiej kobiecej konkurencji K1 1000 m popłynęła jak rutynowana zawodniczka, sprawiając miłą niespodziankę. Od startu trzymała się wiosłującej obok aktualnej mistrzyni świata Katalin Kovacs - bo trzeba przyznać, że to była jedyna licząca się na świecie kajakarka w zaledwie 7-osobowym gronie (inne wystartowały na 500 m lub w osadach, walcząc o olimpijskie przepustki - przyp. red.). I nawet początkowo Polka prowadziła. W połowie wyścigu Węgierka miała już jednak kajak przewagi, przed ostatnimi 250 metrami także. Mikołajczyk mocniej pociągnęła wiosłem i błyskawicznie doganiała Kovacs. - Postanowiłam finiszować 300 metrów przed metą. Prawie dogoniłam Węgierkę, ale okazała się za mocna - opowiadała później Polka. Sensacja była blisko, bo na mecie zeszłoroczną jeszcze juniorkę dzieliło od faworytki mniej niż pół kajaka. 19-letnia bydgoszczanka przegrała o niespełna metr z 9 lat starszą Kovacs, tzn o 0,365 sekundy (czas Polki 3.55,460 min).

Niedosytem zakończył się bardziej prestiżowy start Mikołajczyk nazajutrz w finale olimpijskiej "pięćsetki". W chłodzie i przy wietrze fatalnie zaczęła: biła silnie wiosłem o wodę, ale bez wielkiego efektu, bo wszystkie rywalki uciekły. Zwiększyła tempo wiosłowania, odrabiała straty i w połowie wyścigu przebiła się na piąte miejsce. W końcówce jednak zabrakło sił i bydgoszczanka przypłynęła jako ósma, przedostatnia, blisko 3 s za brązową medalistką. - Za dużo było tego wszystkiego: sukces na "tysiąc", matura, presja - skwitowała Mikołajczyk, która dziś ustnym z angielskiego kończy egzamin dojrzałości.

Miłą niespodziankę sprawiła olimpijska czwórka kajakarzy na 1000 m. Białkowski, Baumann, szlakowy Tomasz Mendelski i Rafał Głażewski drugi sezon pływają razem i odnoszą drugi sukces. Pierwszym była piąta lokata w zeszłorocznych mistrzostwach świata, dająca prawo startu w sierpniowych igrzyskach. Drugim - sobotnie trzecie miejsce w Europie, zwłaszcza że z uwagi na pewny start w Atenach Polacy nie szykowali szczytu formy na mistrzostwa kontynentu. I co ciekawe, dali się wyprzedzić tylko jednej osadzie walczącej w Poznaniu o olimpijskie kwalifikacje, tzn. norweskiej. Biało-czerwoni stracili do nich sekundę (czas 2.56,481 min), a do mistrzów Węgrzy blisko 3 s (z elity nie startowali jedynie najlepsi na świecie Słowacy - przyp. red.). Bydgoszczanie i ich koledzy błysnęli na finiszu. Atakowali z piątej pozycji, na której płynęli przez 750 m. Potem połknęli Hiszpanów i Rumunów. Wskoczyli na podium, więc nie dziwiły za metą okrzyki radości, przybijanie "piątek" i wielki uśmiech na twarzy najbardziej doświadczonego w kadrze 34-letniego Białkowskiego. - Spełniło się nasze marzenie, czyli medal, dlatego jesteśmy niezwykle zadowoleni - mówił po finale "Biały", który ma już w dorobku m.in. złoto ME sprzed pięciu lat z Płowdiw. A dla Baumanna brąz to pierwszy krążek w barwach Zawiszy, do której przeszedł miesiąc temu na czas służby wojskowej.

Na podium nie udało się stanąć wczoraj ostatniemu ze startujących kajakarzy regionu. Sylwester Pawlak - wychowanek Włókniarza Chełmża, właśnie potwierdzony do Zawiszy - w czwórce na 500 m zajął szóste miejsce (choć w połowie wyścigu polski kajak był drugi), a na 200 m - dziewiąte, ostatnie w finale.