Pogoń - Radomiak 0:4

Najmniejszych złudzeń nie pozostawił Radomiak Radom Pogoni Zduńska Wola, komu należy się zwycięstwo. Mimo że grali na wyjeździe, ?zieloni? wbili rywalom cztery gole nie tracąc żadnego. A równie dobrze mogli strzelić trzy razy tyle

Mecz był z gatunku tych do jednej bramki. Goście atakowali przez pełne 90 minut non stop z rzadka pozwalając Pogoni na posiadanie piłki.

Jeszcze przed wyjazdem do Zduńskiej Woli największą zagadką pozostawał fakt, na kogo obok Marka Gołębiewskiego postawi trener Radomiaka Włodzimierz Andrzejewski. Szkoleniowiec zdecydował się zaufać Igorowi Kucence - graczowi, który dotąd formą nie zachwycał. Jak się okazało, Andrzejewski dobrze zna swoich podopiecznych, bo Ukrainiec nie zawiódł. Zdobywał gole w najbardziej odpowiednich dla swojej drużyny momentach.

Już przed przerwą golkiper miejscowych powinien przynajmniej czterokrotnie sięgać po piłkę do siatki. Trzykrotnie, kiedy uderzali: Gołębiewski, Grzegorz Bonin i Kucenko, bramkarzowi Pogoni w sukurs przyszła poprzeczka. Tylko raz, po rajdzie Dariusza Rysiewskiego (na zdjęciu), jego dośrodkowaniu wzdłuż bramki i dostawieniu nogi przez Kucenkę, Kijewski wyciągał futbolówkę zza linii bramkowej.

Po przerwie Radomiak ani myślał odpuszczać. Szturm, jaki przepuścili "zieloni" na defensywę przeciwnika, przyniósł powodzenie zaraz na początku drugiej połowy. Otrzymawszy prostopadłe podanie, Kucenko zostawił obrońców na plecach i uderzeniem z 16 m podwyższył wynik. Potem idealne sytuacje do zdobycia gola zaprzepaścili Gołębiewski, Kucenko i Maciej Wojtaś, który pojawił się na boisku pierwszy raz po kontuzji.

Gospodarze chyba nawet nie myśleli, aby zbliżyć się do przedpola Edwarda Mindy, który solidnie się wynudził. Goście, przeciwnie. Przeprowadzone zmiany spowodowały, że posiadający spory zapas sił rezerwowi stali się motorem napędowym akcji ofensywnych. Zmęczeni piłkarze ze Zduńskiej Woli długo nie kapitulowali, ale w końcówce już słaniali się na nogach. Bez litości wykorzystał to Radomiak.

Najpierw prawą stroną uciekł Jakub Cieciura, zacentrował, a Wojtaś kropnął z bliska nie do obrony. W kolejnej akcji to Cieciura wystąpił w roli egzekutora. W środku pola przejął prostopadłe podanie od Przemysława Michalskiego, popędził, jak wiatr do przodu i mając przed sobą jedynie Kijewskiego nie dał mu żadnych szans.

Na tle słabego przeciwnika, "zieloni" zaprezentowali się dobrze. Może dodatkową motywacją do zwycięstwa był fakt, że na stadionie Gwardii Warszawa poległ lider - MKS Mława. Dzięki temu, Radomiak ma już tylko punkt straty do pierwszego miejsca.

STRZELCY BRAMEK

Radomiak: Kucenko (23. - z podania Rysiewskiego), Kucenko (49. - po indywidualnej akcji), Wojtaś (83. - po dośrodkowaniu Cieciury), Cieciura (85. - w sytuacji sam na sam z bramkarzem).

SKŁADY

Pogoń: Kijewski - Banach, Kieruzel, Felczerek (71. Sosnowski), Obrębski, Kossi (77. Staniewski), Stolarski, Górzawski (82. Kulawiecki), Borkowski, Assougba, Fabich Ż.

Radomiak: Minda - Cieciura Ż, Michalski, Wachowicz, Bonin (60. Koniarczyk), Rysiewski (86. Rosłaniec), Sobieska, Gołoś, Szary, Kucenko (76. Krześniak), Gołębiewski (60. Wojtaś).

Sędziował: Piotr Brzóska (Bielsko-Biała).

POZOSTAŁE WYNIKI 24. KOLEJKI:

GWARDIA WARSZAWA - MKS MŁAWA 2:0 (0:0): Bystros (62.), Staniszewski (78.).

STAL GŁOWNO - ZNICZ PRUSZKÓW 3:1 (1:1): Wyciszkiewicz (28., 63.), Pakulski (85.) - Komorowski (32. - samobójcza).

MLEKOVITA RUCH WYSOKIE MAZOWIECKIE - LEGIONOVIA LEGIONOWO 0:1 (0:0): Zjawiński (89.).

MAZOWSZE GRÓJEC - OKĘCIE WARSZAWA 2:2 (1:1): Piros (5.), Stretowicz (75. - karny) - Langier (23.), Rembisz (90.).

DRWĘCA NOWE MIASTO LUBAWSKIE - PELIKAN ŁOWICZ 3:0 (1:0): Włodarczyk (27., 66.), M. Rybkiewicz (60.).

WARMIA GRAJEWO - UNIA SKIERNIEWICE 0:1 (0:1): Ura (31.).