Przed meczem koszykarzy Anwil - Unia/Wisła Paged

W sobotę i niedzielę (g. 18) Unia/Wisła Paged będzie walczyła na wyjeździe z Anwilem o prawo gry w półfinale mistrzostw Polski. Krakowianie dwukrotnie przegrali w sezonie zasadniczym z aktualnym mistrzem kraju.

Krakowianie mają za sobą żmudną przeprawę z lubelskim Startem, podczas której Tomasz Suski nabawił się kontuzji stopy. Możliwe, że na parkiet wybiegnie Aleksander Avlijas, który od trzech tygodni leczy kontuzję pachwiny. Trener Mariusz Karol zastrzega, że o tym, czy "Sasza" zagra, zadecyduje sam zawodnik. - Mogę normalnie trenować, ale nie oznacza to, że będę mógł normalnie grać - potwierdza Sasza.

W ocenie trenera Karola "z Anwilem trzeba zagrać dobrze przez pełne 40 minut, bez wahań formy, nie pozwalając odskoczyć rywalowi". Jak wyeliminować głupie błędy, np. piłki wyrzucone na aut czy złe podania przy wyprowadzaniu piłki? - Przyczyna jest jedna, nie mamy doświadczonego zawodnika na pozycji rzucającego obrońcy - odpowiada Karol, sugerując, jak ważny jest występ Avlijasa.

- Nie ma mowy o lekceważeniu rywali - zarzeka się trener Anwilu Andriej Urlep. - Start Lublin był nisko notowany, a Unia/Wisła potrzebowała pięciu spotkań, by rozstrzygnąć rywalizację - dodaje Urlep. Mimo to we Włocławku liczą na trzy zwycięstwa z krakowianami i awans do półfinału jak najmniejszym nakładem sił. W Anwilu nie zagra Tomas Nagys (najlepszy rezerwowy), który ma złamaną kość śródstopia po starciu z Goranem Jagodnikiem.

- Jedziemy tam z wiarą i optymizmem! - mówi trener Karol, pytany o szanse na choćby jedno zwycięstwo.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.