Era Basket Liga: Unia/Wisła Paged Kraków - Start Lublin 78:69

Gospodarze, choć zagrali bez kontuzjowanego Aleksandra Avlijasa, wygrali pierwszy mecz w walce o ćwierćfinał fazy play-off. Zwycięstwo zawdzięczają dobrej grze amerykańskich zawodników Branduna Hughesa i Mike'a Ansleya.

Avlijas ma naciągniętą pachwinę i jego udział w najbliższych meczach jest wykluczony. Gospodarze po kilku udanych akcjach wracającego do zdrowia Branduna Hughesa i Jacka Sulowskiego wygrywali 15:6. W drugiej kwarcie po indywidualnej akcji pod koszem Mike'a Ansleya przewaga Unii/Wisły sięgnęła 10 pkt (26:16).

Gospodarze roztrwonili ją po prostych błędach. Po trafieniu Denisa Vrsaljki był remis 31:31. Odpowiedź miejscowych była natychmiastowa: po siedmiu punktach z rzędu Unia/Wisła prowadziła do przerwy 38:31.

W trzeciej kwarcie goście rzucili wszystko na jedną szalę i mozolnie odrabiali straty, a gospodarze zaczęli grać bardzo chaotycznie. Wojciech Żurawski, choć zebrał dziewięć piłek na tablicach, to dwukrotnie nie dorzucił piłką do obręczy z rzutów osobistych. Mike Ansley był nie do zatrzymania pod koszem, ale nie trafił żadnego rzutu zza linii 6,25 m, podobnie pudłował z dystansu Piotr Szybilski. Zdenerwowany "Billu" zarobił w trzeciej kwarcie faul techniczny, tak samo jak trener lublinian Arkadiusz Czarnecki. W 28. min gry trener gospodarzy Mariusz Karol wpuścił na boisko Tomasza Suskiego. Nie zdało się to na wiele, gdyż zupełnie niespodziewanie po trzech kwartach prowadził Start 56:55. Wszystko dzięki trafieniu Earla Browna z ostatniej sekundy za trzy punkty.

W czwartej kwarcie na boisko wrócił Ansley i waleczny Mujo Tuljković, a Hughes rozpoczął swój koncert. Trzy rzuty za trzy punkty "Bronka" i dwa rzuty osobiste dały gospodarzom prowadzenie 74:64 na dwie i pół minuty przed zakończeniem meczu. To wystarczyło, by rozstrzygnąć pierwsze spotkanie na swoją korzyść. Rewanż dziś o g. 18.30 na parkiecie w Krakowie.

Powiedzieli po meczu

Piotr Karolak, II trener Startu: Podjęliśmy walkę, ale nie udało się ograniczyć poczynań Hughesa i Ansleya. Dlatego przegraliśmy.

Mariusz Karol, trener Unii/Wisły: Nasza sytuacja kadrowa skomplikowała się, bo Sasza Avlijas i Mujo Tuljković mają kłopoty z pachwinami. Byłem przerażony słabą postawą Piotra Szybilskiego na początku meczu. Dobrze, że Mike Ansley i Brandun Hughes wzięli sprawy w swoje ręce. Mecze ze Startem uważam za absurdalne - ktoś nie pomyślał w Polskiej Lidze Koszykówki. Po pierwszej części rozgrywek tabela powinna zostać podzielona na dwie szóstki.

Jacek Sulowski, koszykarz Unii/Wisły: Nie liczy się styl, ale zwycięstwo. Postaramy się zakończyć grę ze Startem w trzech meczach, ale lublinianie nie oddadzą punktów tak łatwo - tego jestem pewien.

Brandun Hughes, koszykarz Unii/Wisły: Nie graliśmy dzisiaj najlepiej, bo brakowało nam zgrania, nie tworzyliśmy zespołu. Zależało mi na jak najlepszej grze, aby przeciwnik widział, że jestem w pełni sił. Nawet jeżeli czuję jeszcze ból, to jestem i gram jak żołnierz, polski żołnierz. Jutro gramy w Krakowie i pokażemy się z dużo lepszej strony.

not. mr

Kwarty: 19:14, 19:17, 17:25, 23:13.

Unia/Wisla/Paged: Hughes 28 (3x3), Ansley 19, Szybilski 15, Tuljković 7 (1x3), Sulowski 6 oraz Seweryn 2, Żurawski 1, Suski 0.

Start: Vrsaljko i Brown (1) po 14, Jackson i Bielak (1) po 9, Celej 7 (1) oraz Kurilić 11 (1), Pelczar 3 (1), Olejniczak 2, Łuszczewski i Marciniak po 0.

Sędziował: Grzegorz Ziemblicki i Leszek Pujdak. Widzów 800.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.