Aleksander Avlijas: Ach, ci sędziowie

Jest niemożliwe, żeby w ciągu tych 15 minut nie było na mnie żadnego faulu - mówi koszykarz Unii/Wisły.

Waldemar Kordyl: Grał Pan wręcz koncertowo przez trzy kwarty, a w czwartej kwarcie i dogrywce nie rzucił Pan nawet punktu.

Aleksander Avlijas: Ja nie lubię krytykować sędziów, ale Robert Kościuk grał bardzo agresywnie. Często penetrowałem strefę podkoszową. Jestem od Kostka [Kościuk - przyp. red.] 20 kg cięższy i 20 cm wyższy i jest niemożliwe, żeby w ciągu tych 15 minut nie było na mnie żadnego faulu.

Jestem silniejszy od niego, pewnie dlatego sędziowie traktowali go przychylniej.

Przeżyłeś już taki mecz w swojej karierze z równie dramatycznym zakończeniem?

- Grałem dużo takich meczów, ale meczu, w którym doprowadzamy do dogrywki na jedną dziesiątą sekundy przed końcem - jeszcze nie.

Co zadecydowało o zwycięstwie Idei/Śląska?

- Z pewnością dłuższa ławka. Adam [Wójcik - przyp. red.] nie grał dziś dobrze, Maciek [Zieliński - przyp. red.] nie grał nic. Tein? Nawet nie wiem, ile zdobył punktów. Dwóch zawodników Lynn Greer i Dominik Tomczyk grało na wysokim poziomie. Jestem zdenerwowany, bo mieliśmy wielką szansę wygrać ze Śląskiem. Grałem tam kiedyś i miałem wystarczającą motywację. Gdybyśmy wygrali, bylibyśmy bliżej czwartego miejsca.

Ale szansa jeszcze nie uciekła.

- Wygraliśmy z Prokomem u siebie, jestem pewny, że wygramy za tydzień z Anwilem.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.