Spektakularny zwycięzca Derby na Służewcu - ogier Intens triumfował mimo przeciętej w poprzedniej gonitwie tętnicy!

Wygrał w niezwykłym stylu, nie oglądanym na Służewcu od lat. Wyprzedził inne konie aż o 12 długości, na grząskiej nawierzchni, tuż po ulewnych deszczach! Ogier Intens triumfował w niedzielę w Derby, najważniejszym wyścigu sezonu w Polsce. Historia jest tym bardziej niezwykła, że trzy tygodnie temu kasztan został poważnie zraniony a jego występ stał pod znakiem zapytania.

Nagroda Iwna na początku czerwca, poprzedni start Intensa. Wtedy przytrafia mu się fatalna kontuzja. Młody dżokej Artur Dul nie potrafił opanować ogiera galopującego w środku ciasnej stawki - koń zostaje zraniony w nogę.

Trener Krzysztof Ziemiański zaraz po dramatycznym wyścigu dla portalu torsluzewiec.pl jasno wskazuje winnego: - Intens dobrze się czuł i gdyby nie to, że został "zarąbany", pewnie by walczył o zwycięstwo. Niestety dżokej nie potrafił ustrzec się błędów.

Start Intensa w najważniejszym wydarzeniu sezonu - Derby (dystans 2400 m) - staje się wątpliwy. - Nie zszywaliśmy kilkucentymetrowej rany, bo doszło do przecięcia tętnicy. Intens bierze lekarstwa. Mam wciąż nadzieję, że rana szybko się zagoi i mój najlepszy trzylatek wystąpi w Derby - dodaje trener.

Trzy tygodnie później kasztan staje na starcie najważniejszego wyścigu dla koni trzyletnich - Derby (gonitwy o Nagrodę Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego). Wcześniej przechodzi leczenie i błyskawiczną rekonwalescencję, wraca do treningów, ale po kilkudniowej przerwie. To staje się głównym motywem dyskusji przed Derby. Gracze na Służewcu nie widzą w nim pierwszego faworyta.

Ziemiański ostrożnie deklaruje: - Noga jest sprawna, ale Intens został wybity z rytmu przygotowań. A jest koniem, który potrzebuje regularnej roboty.

Nadzieje trenera oraz hodowcy i właściciela Intensa Romana Piwko spełniają się w 100 proc. Kasztan dosiadany przez młodego czeskiego dżokeja Tomasa Lukaska i prowadzony na czele grupy siedemnastu koni (galopował swobodnie, nie w ścisku), na prostej finiszowej błyskawicznie odskakuje, z każdym metrem do celownika powiększa przewagę. Wygrywa w spektakularny sposób, z niezwykłą jak na stawkę wyścigu przewagą 12 długości!

- Wydałem dżokejowi dyspozycję, by podyktował tempo. Zalecenie wykonał wspaniale. Po cichu liczyłem, że Intens może wygrać, ale nie spodziewałem się, że jego przewaga będzie aż tak miażdżąca! - przyznaje po biegu trener.

Styl zwycięstwa? Niespotykany, szczególnie w ciężkich warunkach, na grząskiej bieżni. Ogier uzyskał świetny czas 2:32.2, nie odnotowany w całej historii Derby przy takim stanie toru!

Intens zgarnął pierwszą nagrodę z puli 148 750 zł i zarobił dla swojego właściciela 85 000 zł i dodatkowo 25 500 zł premii, którą dostają właściciele koni polskiej hodowli.

Dla Ziemiańskiego to drugie z rzędu zwycięstwo w Derby. W sezonie 2010 wygrała trenowana przez niego klacz Infamia, dosiadana przez czeskiego dżokeja Martina Srneca.

A Intens po pięknej wygranej w Derby a wcześniej zwycięstwie w Nagrodzie Rulera zachowuje szansę by wejść do absolutnej elity wyścigów - koni, które zdobyły potrójną koronę. Trzecim łupem może być Nagroda St.Leger, która będzie rozegrana 28 sierpnia.