Euro 2012. Poznań: Stadion ze styropianu

CBA i prokuratura podejrzewają, że przy budowie areny łamano prawo: kierownik budowy okłamał straż pożarną, a projektant bez przetargu dostał zlecenie na ponad 4 mln zł.

Dyskutuj z ludźmi, nie z nickami. Nie bądź anonimowy na Facebook.com/Sportpl ?

Centralne Biuro Antykorupcyjne w lutym zabezpieczyło dokumenty wartej ponad 700 mln zł budowy stadionu. Wyniki kontroli spowodowały, że w poniedziałek prokuratura rozpoczęła śledztwo. Dotarliśmy do szczegółów.

W sierpniu, miesiąc przed otwarciem stadionu, straż pożarna sprawdzała, czy obiekt jest bezpieczny. Odkryła, że drogi ewakuacyjne na dwóch trybunach są ocieplone łatwopalnym styropianem, co jest niezgodne z przepisami. Nakazała zastosować izolację odporną na ogień. Tydzień przed otwarciem stadionu kierownik budowy zapewnił, że polecenie wykonano, więc strażacy zgodzili się na otwarcie areny. To ważne, bo wyprzedano już bilety na koncert Stinga, który miał inaugurować otwarcie obiektu.

Ale po kilku tygodniach podczas kolejnej kontroli strażacy odkryli, że izolacji ze styropianu nie wymieniono. Stało się to dopiero po kilku miesiącach. Według CBA kierownik budowy "poświadczył więc nieprawdę".

Agenci Biura twierdzą, że wykonawca, zamiast wymienić styropian na drogą wełnę mineralną - co kosztowało 10 mln zł - mógł go zasłonić płytami gipsowymi. Byłoby to o wiele tańsze i również bezpieczne. W grę wchodzi więc także podejrzenie działania na szkodę miasta.

Odpowiedzialny za budowę prezes miejskiej spółki Euro Poznań 2012 Ryszard Dembiński tłumaczy wymianę zaleceniami strażaków. I zapewnia, że kierownik wykonał je w terminie.

Prokuratura bada też inny wątek. Agenci CBA zarzucają POSiR, że bez przetargu zleciły projekt za 4,6 mln zł.

Stadion projektowała pracownia poznańskiego architekta Wojciecha Ryżyńskiego. W 2009 r., gdy inwestycja była już zaawansowana, POSiR zleciły architektowi również projekt wnętrza stadionu. Urzędnicy we wrześniu 2009 r. powiadomili Urząd Zamówień Publicznych, że Ryżyński dostanie to zlecenie z wolnej ręki i - nie czekając na odpowiedź UZP - podpisali z architektem umowę. Tłumaczyli, że musieli tak zrobić, bo Ryżyński miał prawa autorskie do projektu stadionu i musiał bez przetargu dostawać kolejne zlecenia. Inaczej - jak twierdzili poznańscy urzędnicy - architekt mógłby zablokować rozbudowę areny.

Prezes UZP uznał jednak, że urzędnicy działali niezgodne z przepisami. Rację prezesowi UZP przyznała Krajowa Izba Odwoławcza rozpatrująca skargę POSiR.

Prokuratura podejrzewa, że szefowie POSiR przekroczyli uprawnienia i mogli działać na szkodę miasta, bo nie wiadomo, czy w przetargu nie zgłosiłby się tańszy projektant.

Za zlecenie odpowiadał Janusz Rajewski, ówczesny prezes POSiR. W poniedziałek nie udało nam się z nim skontaktować. Władze Poznania nie chciały komentować informacji o rozpoczęciu śledztwa.

Od kilku dni poznańska prokuratura sprawdza również, czy w POSiR pod rządami Rajewskiego nie doszło do antydatowania dokumentów. Chodzi o ujawnione przez "Gazetę" zajęcie magazynu na stadionie przez firmę "Litara", szefa poznańskich kiboli, który prowadził katering na meczach Lecha.

Zobacz jak powstają stadiony na specjalnym serwisie Euro 2012 w Sport.pl! ?

Więcej o: