Eldridge zarżnął AZS. Prokom prowadzi 2:0

Świetnie dysponowany ofensywnie Asseco Prokom Gdynia po raz drugi z rzędu nie miał problemów z pokonaniem AZS Koszalin.

Stań się fanem Trójmiasto - Sport.pl na portalu Facebook

Po raz kolejny Prokom potwierdził, że nie przegrywa się z drużyną, która nie ma obrony. Niestety dla trenera AZS Mariusza Karola poziom elementu gry, który wielu ekspertów uważa za kluczowy przy odniesieniu zwycięstw, w jego drużynie jest bardzo niski. Szczęśliwi z tego faktu mogą być tylko koszykarze Prokomu. Na dodatek byli oni świetnie dysponowani w sobotni wieczór. Już do przerwy zdobyli 62 pkt! Całe spotkanie zakończyli natomiast ze skutecznością 69 proc. w rzutach za dwa punkty (25/36), 57 proc. w rzutach za trzy (11/19) oraz 95 proc. z linii rzutów wolnych (23/24). - Prowadzimy 2:0, ale to nie koniec serii. Aby awansować, potrzebujemy jeszcze jednej wygranej - stwierdził rozgrywający Prokomu Krzysztof Szubarga.

Wydawało się, że pod nieobecność Daniela Ewinga będzie on głównym rozgrywającym Prokomu. Trener Tomas Pacesas w pierwszej piątce wystawił jednak Courtneya Eldridge'a. Obaj rozgrywający zagrali rewelacyjnie. Każdy z nich dostał po 20 min na boisku. Szubarga nie pomylił się w żadnym z czterech rzutów za dwa punkty. Jedynym minusem rozgrywającego reprezentacji Polski było aż siedem strat. Natomiast Eldridge harował za trzech w defensywie. Do składu gości powrócił Igor Milicić. Najlepszy asystujący ligi nie pokazał pełni umiejętności, ponieważ naciskany przez Amerykanina nie miał ani chwili spokoju. - Dla mnie Eldridge to koszykarz meczu. Byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby z jakiegoś powodu nie przyjechał na kolejne spotkanie do Koszalina. Dzisiaj Eldridge nas zarżnął - stwierdził Karol.

Prokom zaczął od prowadzenia 14:4. To zmusiło trenera gości do wzięcia przerwy na żądanie. Poskutkowała ona na tyle, że do końca kwarty 11 pkt zdobył George Reese. Formę z piątkowego, pierwszego starcia obu drużyn utrzymał Robert Witka. Skrzydłowy Prokomu czterokrotnie nie mylił się przy rzutach zza linii 6,75 m. Po trójkach Witki oraz Filipa Videnova, kontratakach Eldridge'a oraz punktach Ronniego Burrella było już 28:17. Jeszcze na początku drugiej kwarty, po celnym za dwa punkty Grzegorza Arabasa przewaga gospodarzy zmalała do tylko 4 pkt (37:33). Kolejny fragment mistrzowie Polski wygrali przekonująco 21:4, potwierdzając swoją dominację w ćwierćfinale play-off.

- Gdyby nie niepotrzebne, proste straty, wynik w obronie byłby zupełnie inny. W ataku obejrzeliśmy za to dobry mecz. Cieszy mnie walka na deskach, a tym, co może niepokoić tak nas, jak i kibiców jest wskaźnik strat [21]. Jeśli chcemy awansować już po pierwszym meczu w Koszalinie, musimy zachować koncentrację - powiedział Pacesas.

Cały mecz poza grą spędził w sobotę Qyntel Woods.

Asseco Prokom Gdynia - AZS Koszalin 106:82. Kwarty: 33:27, 29:21, 21:14, 23:20. Asseco Prokom: Witka 19 (4), Varda 14, Eldridge 13 (1), Szczotka 10, Videnov 6 (2) oraz Szubarga 17 (1), Burrell 13, Adams 11 (3), Hrycaniuk 3, Frasunkiewicz 0. AZS: Reynolds 21 (2), Frazier 17 (3), Reese 12 (1), Milicić 9 (2), Śnieg 9 oraz Bogavac 6 (1), Arabas 4, Bartosz 2, Łopatka 2, Gibaszek 0, Bieg 0. Stan rywalizacji: 2:0 dla Prokomu.

Inny wynik 1/4 play-off: PGE Turów Zgorzelec - PBG Basket Poznań 73:72 (stan rywalizacji 2:0 dla Turowa)

Polecamy - Najnowsze informacje sportowe z Trójmiasta