Rafał Kubacki kandydatem Samoobrony na prezydenta Wrocławia

W niedzielę władze dolnośląskiej Samoobrony oficjalnie poparły kandydaturę znanego sportowca Rafała Kubackiego na prezydenta Wrocławia.

Rafał Kubacki kandydatem Samoobrony na prezydenta Wrocławia

W niedzielę władze dolnośląskiej Samoobrony oficjalnie poparły kandydaturę znanego sportowca Rafała Kubackiego na prezydenta Wrocławia.

Kubacki kilka tygodni temu odszedł z szeregów Unii Wolności. I choć na razie nie zamierza się zapisywać do Samoobrony, ta zdecydowała się go poprzeć w jesiennych wyborach samorządowych.

- Przez 12 lat tym miastem rządziła jedna i ta sama grupa, czas na zmiany - uzasadnia swą decyzję Kubacki. - Skąd ten wybór? Samoobrona jest drugą siłą polityczną w Polsce - tłumaczy. - Samoobrona działa na rzecz dobra obywateli. Ja chcę działać na rzecz dobra mieszkańców - dodaje.

Franciszek Franczak, poseł Samoobrony i lider dolnośląskich struktur tej partii, nie ukrywa zadowolenia. - Rafał Kubacki jest człowiekiem, który może godnie piastować takie stanowisko - uważa Franczak. - W sporcie jest supermistrzem, był radnym, to dlaczego nie miałby być prezydentem miasta? Jest po prostu osobą, która nam odpowiada - dodał.

Kubacki ma 35 lat, dwa metry wzrostu i waży 135 kg. Trzy razy zdobył tytuł mistrza świata w judo, cztery razy - mistrza Europy. Dziś wykłada na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, prowadzi też kursy samoobrony dla kobiet.

Od 1994 roku w Unii Demokratycznej, później w Unii Wolności. Był radnym wrocławskim w poprzedniej kadencji. Odszedł z UW kilka tygodni temu. W Unii mówi się, że miał wygórowane ambicje polityczne. On sam twierdzi, że opuścił jej szeregi wyłącznie z powodów osobistych. Jakich? Nie chce zdradzić. Niedawno zagrał Ursusa w "Quo vadis" Jerzego Kawalerowicz.

- Czy to aby nie kolejna pana rola, ten start na prezydenta? - zapytaliśmy.

- W filmie można powtarzać pewne sceny, robić duble. Polityka to nie kino, tu nie da się powtarzać pewnych scen - odparł Kubacki.

- W życiu towarzyszą mi sportowe zasady - przekonuje Kubacki. - Szacunek dla przeciwnika, ustąp, aby zwyciężyć - wylicza.

Kubacki nie zamierza stosować siły w kampanii wyborczej. - Cała mądrość polega na tym, aby walczyć na argumenty, a nie na rękoczyny - stwierdził Kubacki.

- A co zdarzy się po wyborach, jeśli pan ich nie wygra? Zapisze się pan wtedy do Samoobrony? - pytam.

- Za wcześnie o tym mówić, startu w wyborach nie traktuję jako walki o wszystko - odparł. - Jeśli się uda to OK, jeśli nie... życie nie kończy na jednych wyborach - dodał tajemniczo.

Jeszcze w tym tygodniu Kubacki ma się spotkać z liderem Samoobrony Andrzejem Lepperem.