Wracam do gry! - rozmowa z Tomaszem Gollobem

- Ograłem Tony'ego. Jak to zrobiłem? Pojechałem szeroko na wirażu i złapałem tam, na odsypanej nawierzchni, przyczepność pod tylne koło. Tor był bardzo twardy i równy na całej szerokości, ale akurat w tamtym miejscu dobrze mnie poniósł - opisuje swoje zwycięstwo nad Tonym Rickardssonem Tomasz Gollob.

Wracam do gry! - rozmowa z Tomaszem Gollobem

- Ograłem Tony'ego. Jak to zrobiłem? Pojechałem szeroko na wirażu i złapałem tam, na odsypanej nawierzchni, przyczepność pod tylne koło. Tor był bardzo twardy i równy na całej szerokości, ale akurat w tamtym miejscu dobrze mnie poniósł - opisuje swoje zwycięstwo nad Tonym Rickardssonem Tomasz Gollob.

Jest sukces, więc wreszcie zeszła chyba z ciebie wielka presja zwycięstwa...

- No tak, można powiedzieć, że nastąpiło rozprężenie sytuacji i będzie mi się teraz łatwiej ścigać. Jedziemy od nowa: wygrałem, zmniejszając straty do Tony'ego. Aczkolwiek jego przewaga nade mną jest nadal duża.

Jak sobie radziłeś przez ostatnie godziny przed zawodami z tą wielką presją?

- Spędziłem czas, odpoczywając spokojnie w domu z żona i córką. Nic nie robiłem, zjadłem lekki obiadek. Poza tym mechanicy zakazali mi przyjeżdżać za wcześnie na stadion, mówiąc że przed 17. (zawody zaczynały się o 19. - przyp.aut.) mam się nie pokazywać.

A w czasie zawodów było już ciężko. Dużo się działo, co chwila bieg, awansowałem do kolejnej fazy, więc każdy był zadowolony, że jadę dalej. Dopiero po tej wpadce, kiedy skończyłem wyścig jako ostatni, każdy zamarł. Pomyślałem: cisza, spokój... Zdawałem sobie sprawę w tym momencie, że to jest mój tor i że muszę teraz pojechać tak, żeby nie popełnić błędu, żeby być na koniec biegu z przodu - bo inaczej odpadnę z turnieju. I to się udało, ale nie chcę już o tym myśleć. Wolę odpocząć i pomyśleć, co będzie się działo za dwa tygodnie w Cardiff.

Czy zgodzisz się, że twoje zwycięstwa w poszczególnych biegach dziś były bardzo wymęczone?

- Tak, to nie jest jeszcze to. Ciężko wygrywam, choć pracuję nocami przy motocyklach. Inni jakoś idą do przodu ze swym sprzętem, a ja ciągle pracuję. Sam diabeł wie, dlaczego tak jest. Będę szukać rozwiązania i mam nadzieję, że znajdę przyczynę, czemu przeciwnicy mi tak uciekają i że będę nadal uśmiechnięty, jak dziś. A dziś rywale dobrze wiedzieli, że na tym torze będę dobrze jechać. A ja w decydującej fazie aż trzy razy startowałem z niekorzystnego w tym czasie trzeciego pola pod taśmą, z którego rzadko kto, dobrze wychodził i mijał metę z przodu stawki. Niemniej po tylu razach nauczyłem się na pamięć ruszania z tego miejsca i cieszę się, że w finale - gdzie los wyznaczył mi start z tego pola - ograłem Tony'ego. Jak to zrobiłem? Pojechałem szeroko na wirażu i złapałem tam, na odsypanej nawierzchni, przyczepność pod tylne koło. Tor był bardzo twardy i równy na całej szerokości., ale akurat w tamtym miejscu dobrze mnie poniósł. Wygrałem i to już historia. Ale muszę przyznać, że przy mym niezbyt rewelacyjnym sprzęcie dziś wygrywałem dzięki umiejętnościom technicznym.

Znowu przed kilkoma biegami było nerwowo w twoim boksie, kombinowałeś ze zmianą motocykla...

- Tak, nie jestem nadal szczęśliwy z pracy sprzętu. Motory spisały się na czwórkę, inni mieli je na piątkę, piątkę z plusem. Nie mam jeszcze odpowiedzi, co i jak dopracować. Będę przez te dwa tygodnie przed kolejną GP w Cardiff szukać rozwiązań, dostrajać silniki, bym mógł wreszcie wygrywać lekką duszą.

Ponoć znowu zmieniłeś mechanika?

- Z tym mechanikami to jest różnie. Moje własne ręce są chyba najpewniejsze.

Jeden bieg wyraźnie zawaliłeś. Wróciło więc chyba zwątpienie w sukces...

- Miałem wpadkę, która na szczęście na niczym nie zaważyła. Tak naprawdę jednak zdawałem sobie sprawę, ze jeśli pierwszy bieg dobrze pojadę, dalej pójdzie łatwiej. Kluczowy był półfinał. Dobrze się stało, że wylosowałem czwarty tor spod samej bandy. Lubię stamtąd startować, bo jest duże pole działania: jedzie się szeroko, można na wirażu zrobić jeden manewr czy drugi. Pojechałem bardzo szeroko za Sullivanem, który nie spodziewał się, że zmieszczę się między niego a płot. Poza tym znam ten tor, wiem, o co na nim chodzi.

Postawiłbyś dziś na siebie w jakich zakładach?

- Po ostatnim turnieju w Hamar chyba nikt by nie postawił na mnie żadne pieniądze.

Co powiesz tym, którzy stawiali na tobie krzyżyk po słabym występie w Hamar?

- Niech się napiją zimnej wody.

Znowu wstąpiła wiara, że może być kolejny medal w GP...

- Wierzę w to, że potrafię dobrze jechać.

Rickardsson znowu dziś pewnie wygrywał. Podpatrywałeś biegi z jego udziałem?

- Rzeczywiście patrzyłem dziś w telewizor, zamontowany w moim boksie, jak jedzie Rickardsson. Miałem czas między swymi wyścigami, by popatrzeć, kto jak jedzie i o co chodzi na torze. I to też pomogło w odniesieniu sukcesu.